Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblioteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblioteczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2018

(252) "Cząstka ciebie" Ella Harper

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Kilka lat temu byłam wręcz fanatyczką literatury obyczajowej. Czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce. Moją ukochaną serią było „Kobiety to czytają”.  I właśnie wtedy po raz pierwszy natrafiłam na powieść „Cząstka ciebie” autorstwa Elli Harper. Książka była jednak kompletnie nieosiągalna, więc zupełnie o niej zapomniałam. Podczas ostatniej wizyty w osiedlowej bibliotece (ale poszłam tylko oddać książki, naprawdę!) na stoliku z ostatnio oddanymi książkami zauważyłam JĄ. Nie wahałam się długo i, pomimo że już taką miłośniczką literatury obyczajowej nie jestem, natychmiast ją wzięłam.  I niemal od razu zasiadłam do lektury!

Luke i Lucy od lat bezskutecznie starają się o dziecko. Kolejne próby poczęcia naturalne i zabiegi in vitro zabijają ich miłość, sprowadzając ich relację jedynie do wciąż nieudanych prób przekazania życia. Wszystko zmienia się, gdy w wyniku wypadku Luke wpada w śpiączkę, a przy jego łóżku pojawia się ciężarna koleżanka z pracy. Jej słowa zmieniają życie Lucy o sto osiemdziesiąt stopni. Wypadek Luke’a sprawia także, że jego rodzina musi zmierzyć się z traumami z przeszłości.

czwartek, 21 grudnia 2017

(217) "Jądro ciemności" Joseph Conrad

Brak komentarzy:


Witajcie, Kochani!
Jak wiecie, niezwykle rzadko podejmuję się próby recenzowania książek, które są moimi lekturami. Po pierwsze, nie jestem na tyle świadomym czytelnikiem, by rozprawiać o tych dziełach, a po drugie, przy tak szczegółowym omawianiu ich w szkole, naprawdę nie mam ochoty mówić o nich ani słowa. Są jednak lektury, które wywierają na mnie ogromny wpływ i o których chciałabym Wam opowiedzieć. Jedną z nich jest „Jądro ciemności” autorstwa Josepha Conrada. Nie będzie to recenzja sensu stricto, ale bardziej zapis moich refleksji po przeczytaniu tego dzieła.

Statek wypływający z Londynu. Wśród marynarzy znajduje się doświadczony wilk morski, Marlow. Nieoczekiwanie zaczyna on snuć opowieść o doświadczeniu, które zmieniło go na całe życie – o wyprawie do Konga, które nazywa „jądrem ciemności”. Podróż w serce europejskiego kolonializmu odmieniła jego spojrzenie na świat,  zmieniła jego poglądy, a także sprawiła, że poznał osobę, która odmieniła jego życie – tajemniczego Kurtza.

niedziela, 10 grudnia 2017

(215) "Droga powrotna" Erich Maria Remarque

Brak komentarzy:


Witajcie moi Kochani!
Moje serce zostało bezpowrotnie zdobyte przez kolejnego pisarza. Bez wahania już teraz mogę nazwać go jednym z odkryć roku, autorem, z którego twórczością chcę się jeszcze bliżej zapoznać, którego mam w planach przeczytać wszystkie książki. Po zakończonej lekturze „Drogi powrotnej” już wiem, że warto. Po raz trzeci przekonałam się, że Erich Maria Remarque to pisarz, którego chce się czytać i którego warto czytać. Jego książki, choć niełatwe, wymagające emocjonalnego zaangażowania, dostarczają czytelnikowi czegoś więcej, niż rozrywki – materiału do refleksji, przeżyć intelektualnych. Umożliwiają także zmianę spojrzenia na świat. I właśnie taką trudną, lecz i wdzięczną leturą jest z pewnością „Droga powrotna”!

Listopad 1918 roku. Państwo niemieckie podpisuje akt kapitulacji. Młodzi żołnierze, którzy dorośli w okopach, którzy z uczniów stali się wojakami i mordercami, musza powrócić do swojej przedwojennej rzeczywistości – do szkół, do rodzinnych miejscowości, do rodziców, widzących w nich wciąż ukochane dzieci. I choć myśl o powrocie dodawała im siły w najgorszych walkach, okazuje się, że nic nie jest już takie jak wcześniej. Kraj pogrążony jest w chaosie, kolejni dawni znajomi są martwi, a świat zdaje się nie rozumieć tragedii straconego pokolenia. Co gorsze, wojna nieodwracalnie zmienia także bohaterów „Drogi powrotnej” – Ernsta, Ludwiga,  Ferdinanda i ich przyjaciół, którzy już nigdy nie będę umieli zyć w czasach pokoju.

niedziela, 29 października 2017

(208) "Początek mnie i ciebie" Emery Lord

Brak komentarzy:
Hej. Hej, Kochani!
Nareszcie miałam okazję przeczytać książkę, którą sama wybrałam i która miała służyć li i jedynie przyjemności. Musiałam odpocząć od lektur i poważnych książek, które ostatnim czasem sobie serwowałam, a które, choć wspaniałe,  Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką radość mi to sprawiło, tym bardziej, że „Początek mnie i ciebie” nie był takim zwykłym, banalnym romansidłem.

Minął rok, odkąd siedemnastoletnia Paige jest „Dziewczyną, Której Chłopak Zatonął”. Rok, podczas którego nastolatka musiała zmagać się z poczuciem winy, litościwymi spojrzeniami, a także kłopotami rodzinnymi. Na szczęście przez cały okres żałoby Paige mogła liczyć na wsparcie swoich najlepszych przyjaciółek oraz niezastąpionej, choć pogrążającej się w nieuleczalnej chorobie babci. Po roku Paige postanawia rozpocząć nowe życie. Wrócić do życia towarzyskiego, znów chodzić na imprezy i przede wszystkim – pokonać swoje lęki i ograniczenia. Ma także nadzieję na ponowny związek – zwłaszcza, że chłopak, który podobał się jej od zawsze znów jest do wzięcia! Na drodze Paige pojawią się jednak niespodziewane komplikacje, przez które plan, który tak misternie tworzyła, okaże się nie do końca możliwy do zrealizowania. Na szczęście zawsze będzie mogła liczyć na wsparcie najbliższych.

Nie będę Was oszukiwała – „Początek mnie i ciebie” nie jest książką ambitną i zmieniającą życie i światopogląd. To, nie ukrywajmy, romansidło dla nastolatek. Jednak w swoim gatunku jest naprawdę, naprawdę wspaniałe! Mnie osobiście zachwyciło, wzruszyło, rozczuliło. To mądra książka, którą spokojnie podsunęłabym swojej młodszej siostrze, bowiem uczy, na jakich wartościach należy budować swoje życie, pokazuje, jak ważna w życiu człowieka jest nie tylko miłość, lecz również przyjaźń czy rodzina.

Zdecydowanie zaletą powieści jest ciekawie poprowadzony wątek miłosny. Jasne, czytając opis z tyłu okładki można łatwo domyśleć się, w jakim kierunku potoczy, jednakże kreując go, autorka zdecydowanie uciekła od schematów. Mnie niesamowicie spodobało się to, że miłość została ukazana bez opisywania seksu – to naprawdę miła odmiana! Uczucia Paige zostały w sposób wiarygodny, można było wczuć się w jej emocje, razem z nią mieć nadzieję, bać się, kochać, cierpieć i tracić. Podoba mi się to, że miłość pomiędzy głównymi bohaterami nie była przedstawiona w sposób słodkopierdzący, że na ich drodze pojawiały się wiarygodne problemy, a oni zachowywali się w sposób konsekwentny.

Kreacja bohaterów to kolejny pozytywny aspekt książki Emery  Lord. Często w romansach spotykamy się z mało wiarygodnymi dziewczątkami, których największą ambicją jest złapać faceta. Nie używają mózgu, myślą zgoła innym organem, są także w stanie wybaczyć swoim ukochanym niemal wszystko. Paige jest prawdziwa – jest raniona i sama rani, cierpi, boli, ale także zadaje cierpienie. Jest zbudowana bardzo konsekwentnie! Wymyka się schematom – jednocześnie chodzi na imprezy, pije alkohol, kocha i czyta książki. O, właśnie! Dzięki miłości Paige do literatury można ją lepiej zrozumieć. Książka jest przepełniona odniesieniami do różnorakich książek – zarówno popularnych, jak na przykład „Szukając Alaski”, jak i klasycznych – między innymi do Szekspira. Również pozostali bohaterowie wymykają się schematom, są oryginalni i rzeczywiści. Emery Lord naprawdę spisała się na medal!

„Początek mnie i ciebie” idealnie dopasował się do mojego samopoczucia. Może właśnie dlatego wywarł na mnie tak dobre wrażenie? To powieść, która ukazuje dorastanie, zrywanie z przeszłością i gojenie ran. Pomaga uświadomić sobie, że nigdy w życiu nie jest tak źle, że chociaż czasem wydaje mi się, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, zawsze są obok nas osoby, na których możemy polegać. Ukazuje, że wciąż przed każdym jest przyszłość, obojętnie jak bardzo by nie cierpiał.  Właśnie z tego powodu polecałabym tę książkę wszystkim osobom, które mają jakieś problemy, bóle, zranienia – to naprawdę duża dawka miodu na zranione serduszko!

Książka Emery Lord urzekła mnie przepięknym obrazem przyjaźni. Cały czas, czytając, miałam przed oczami mnie i moje najbliższe koleżanki. Przyjaźń, która łączy Paige, Tessę, Morgan i Kayleigh jest naprawdę niesamowita! Dziewczyny wspierają się nawzajem w trudnych sytuacjach, ich relacja nie opiera się jedynie na deklaracjach, lecz na czynach. Pomimo tego, że są całkiem inne i zmagają się z problemami różnego kalibru, mogą na siebie zawsze liczyć. Emery Lord wplotła w swoją książkę przepiękne cytaty o przyjaźni, spójrzcie tylko:

„Kiedy świat się zamyka, zostają tylko dwie kategorie ludzi: najlepsi przyjaciele i cała reszta”
„Jakkolwiek potoczą się sprawy z moim rodzicami, my cztery zawsze będziemy się przyjaźniły, opowiadały sobie historie i popijały latte. Razem będziemy jak cztery ściany dom, wspierające się nawzajem, nawet kiedy wszystko wokół się zatrzęsie.”
„W przyjaźni zawsze jesteśmy dłużnikami. Każdy każdemu jest winny mała przysługę, za małe momenty światła w chaosie.”
„Jeśli masz szczęście, związek – z rodziną, przyjaciółmi, chłopakami – nie ma limitów. Nie ma górnej granicy miłości do siebie. Problemem jest jednak fakt, że nie ma także limitu w tym, jak bardzo możecie się zranić.”

Jestem świadoma tego, że „Początek mnie i ciebie” to książka, która ma swoje wady. Jest jednak moim czytelniczym guilty pleasure, które zauroczyło mnie całkowicie. Jestem pod wrażeniem talentu autorki, która stworzyła niebanalną i poruszającą historię nie tylko o miłości, ale także o tym, jak zaczynać od nowa. Polecam!

Ocena: 8/10
Ksiązka bierze udział w wyzwaniach:






wtorek, 17 października 2017

(206) "Iskra życia" Erich Maria Remarque

Brak komentarzy:
Witajcie, Moi Kochani!
Z radością chciałabym Wam oznajmić, że chyba znalazłam kolejnego ulubionego autora. Zachwycona niesamowitym „Na zachodzie bez zmian” postanowiłam wyruszyć do biblioteki i wypożyczyć dużo, dużo więcej Remarque’a, dlatego wkrótce naprawdę zdominuje on mojego bloga. Uważam, że poznanie tego niemieckiego pisarza było dla mnie jednym z najważniejszych literackich wydarzeń. Zauważyłam, że jego dzieła formują mój światopogląd i zostawiają w sobie ślad, nie potrafię przestać o nich myśleć. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o kolejnej pozycji tego niesamowitego autora, która dogłębnie mną wstrząsnęła.

Popełniono przestępstwo w skali światowej, które niemal się powiodło; obalono i prawie rozdeptano przykazania ludzkości; prawo życia zostało oplute, zaćwiczone batem i rozstrzelane kulami; rabunek stał się legalny, morderstwo było zasługą, terror prawem - a teraz nagle, tutaj w tej pełnej napięcia chwili, czterysta ofiar owej samowoli czuło, że wystarczy już tego...że odezwał się głos i wahadło odchyliło się w drugą stronę. Czuli, że uratowane zostaną nie tylko kraje i narody, lecz przykazania samego życia. Było to coś, co miało wiele imion - a jedno, najstarsze i najprostsze, brzmiało: Bóg. A to znaczyło człowiek.

środa, 27 września 2017

(200) "Na zachodzie bez zmian" Erich Maria Remarque

Brak komentarzy:
Witajcie, Moi Kochani!
Po raz kolejny stoję przed zadaniem, którego nie cierpię. Przeczytałam Książkę, taką wiecie, z wielkiej litery. Jedną z najpiękniejszych, najlepszych w moim życiu.  I czas, by Wam o niej opowiedzieć, a ja jestem aż tak zachwycona, że naprawdę, ciężko mi znaleźć jakiekolwiek słowa. Zadania nie ułatwia mi także fakt, iż jutrzejszy dzień w całości chcę poświęcę na analizowanie tej powieści na Olimpiadę Literatury i Języka Polskiego, co lekko mnie przeraża. Ale spróbujmy! Mam nadzieję, że uda mi się  choć trochę przekazać mój zachwyt nad debiutancką, a jednocześnie chyba najsłynniejszą powieścią Ericha Marii Remarque’a.

Rok 1916. Prosto ze szkolnej ławy na front zachodni pierwszej wojny światowej trafia grupa niemieckich przyjaciół, których do zaciągnięcia się do armii namówił będący ich autorytetem nauczyciel. Młodzi żołnierzy muszą porzucić swoje marzenia, porzucić swój indywidualizm i stać się częścią brutalnej wojennej machiny.  Oparta na wspomnieniach Ericha Marii Remarque’a książka w sposób niezwykle realistyczny sposób opisuje frontową rzeczywistość – tę część wojny, o której się nie mówi, którą łatwiej pominąć milczeniem, bo wcale nie jest piękna ani patetyczna.  Rozprawia się ze znanym od starożytności cytatem: „Dulce et decorum est pro patria mori” i pokazuje, jak pięknie jest żyć w czasach pokoju.

sobota, 9 września 2017

(193) "Pojedynek" Marie Rutkoski

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nie da się ukryć, że literatura młodzieżowa, choć bardzo poczytna, jest również niezwykle schematyczna. Autorom nie jest łatwo wymyśleć coś oryginalnego, zresztą po co, skoro książki tak podobne do siebie dobrze się sprzedają i wciąż cieszą się gronem fanów. Na szczęście, prócz niezliczonych ilości młodzieżowych dystopii, które różnią się od siebie jedynie imionami bohaterów pojawiła się pozycja taka, jak „Pojedynek” autorstwa Marie Rutkoski.  Seria, o której nie usłyszałabym, gdyby nie to, że wydawnictwo Feeria Young postanowiło nie wydawać trzeciego tomu, o czym lojalnie informuję, nim skuszeni moją recenzją powędrujecie do księgarni, by zaopatrzyć się w swój własny egzemplarz. „Pojedynek”, rozpoczynający serię „Niezwyciężona” jest bowiem ewenementem literatury młodzieżowej – powieścią dojrzałą, przemyślaną, z wiarygodnymi bohaterami oraz wspaniale i konsekwentnie opisanym uniwersum.

piątek, 8 września 2017

(192) "Legion" Elżbieta Cherezińska

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
O książce, której recenzję właśnie czytacie, wolałabym nie mówić nic. Wolałabym przemilczeć fakt, że ją kilkukrotnie przeczytałam, wolałabym nie myśleć o tym, czy ją polecać czy nie. Podczas lektury byłam zachwycona! Naprawdę, pod względem literackim ta książka jest GENIALNA!. Oceniłam ją na dziesięć gwiazdek, a że spełniła najważniejsze zadanie powieści historycznej, czyli zainteresowanie tematem, zaczęłam czytać więcej o Brygadzie Świętokrzyskiej. I bum. Okazało się, że powieść Elżbiety Cherezińskiej jest więcej niż tendencyjna, a gloryfikowani przez nią bohaterowie w większej części są współpracownikami Gestapo czy Wermachtu. I pojawił się wielki problem…. Jak ocenić taką książkę? Postanowiłam odpuścić sobie krytykowanie kolaboracji z Niemcami,  a historyczne refleksje na temat tego, kiedy za głównego wroga Polski należało uznać komunistów, nie zaś Niemców pozostawię sobie na rozmowy prywatne (jakby ktoś chciał, zapraszam). „Legion” postanowiłam ocenić jako książkę, ideologii i polityki już i tak za dużo w naszym życiu.

wtorek, 29 sierpnia 2017

(190) "Fatamorgana" Chika Unigwe

Brak komentarzy:
Witajcie, Kochani!
Dzisiaj opowiem Wam o książce, która wiele mi uświadomiła. Kiedy sięgałam po tak niepozorną, małą rozsławioną książkę, nie przypuszczałam, że kryje w sobie tak wspaniałą, porywającą i poruszającą historię. Zdecydowanie zbyt mało znana „Fatamorgana” to lektura skrywająca w sobie ogromną mądrość, wielkie emocje, prowadząca do lepszego zrozumienia świata, a także wyrywająca z własnego, wygodnego, europejskiego patrzenia na świat.

Sisi, Ama, Efe i Joyce to Nigeryjki, które po przyjeździe do Europy zarabiają na utrzymanie, handlując własnym ciałem. Pozornie wiedziały, na czym polega praca, którą im zaproponowano. To miało być tylko wyjście tymczasowe, droga do lepszego życia. Wszystkie miały za sobą traumatyczne doświadczenia – molestowanie seksualne, brak możliwości znalezienia zatrudnienia, młode i samotne macierzyństwo czy brutalna śmierć rodziny w czasie rzezi etnicznej. Kobiety, choć mają świadomość, że wykonywana przez nich praca jest ich własnym wyborem, są głęboko nieszczęśliwe. Nieoczekiwana śmierć jednej z nich staje się dla reszty bodźcem, który uświadamia, że lepsze życie wcale nie jest tak blisko, jak można by się spodziewać.

środa, 23 sierpnia 2017

(188) "Inwigilacja" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nie tak dawno, bo na początku miesiąca przyszłam do Was z recenzją czwartego tomu serii o Joannie Chyłce. I po raz pierwszy narzekałam na autora mojego życia. W „Immunitecie” zabrakło mi świeżości, zabrakło mi humoru, a także akcji, która nie pozwalała ani na chwilę odłożyć książki. Przeszkadzały mi również wątki polityczne, tak bardzo bliskie temu, o czym w owych dniach non stop mówiono w telewizji, w radiu czy nawet w rozmowach ze znajomymi. Z lekkim obawami podchodziłam więc do „Inwigilacji” – do tej pory w książkach Remigiusza byłam zakochana i nie chciałam zepsuć sobie o nich opinii. Na szczęście piąty tom mojej ulubionej serii mnie nie zawiódł! Jest to jedna z najlepszych powieści Remigiusza Mroza!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIEA SPOILERY DO „KASACJI”, „REWIZJI”, „ZAGINIĘCIA” I „IMMUNITETU”!

czwartek, 17 sierpnia 2017

(185) "Sierpniowe dziewczęta'44" Patrycja Bukalska + JEST AKCJA!

Brak komentarzy:
Witajcie, Kochani!
Sierpień to miesiąc, w którym moje myśli wędrują ku stolicy naszego kraju. Stolicy, która siedemdziesiąt trzy lata temu stanęła do nierównej, lecz bohaterskiej walki o wolność. Powstanie warszawskie to temat rzeka, o którym wciąż można dowiadywać się coraz więcej i więcej. Niemal co roku na półkach księgarni pojawiają się nowe wspomnienia z tamtego okresu – trzeba wszak wykorzystać czas, póki ostatni świadkowie są wśród nas. Pośród licznych publikacji zdarzają się pozycje niezwykle słabe, jak przeczytane przeze mnie miesiąc temu „Łączniczki. Wspomnienia z powstania warszawskiego”, jak również pozycje cudowne, genialne, rzeczywiście wzbogacające wiedzę jak recenzowane dzisiaj „Sierpniowe dziewczęta’44” autorstwa Patrycji Bukalskiej.

piątek, 21 lipca 2017

(178) "Behawiorysta" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Witajcie moi Drodzy!
Każdy z nas został w życiu zraniony. Każdego z nas kiedyś skrzywdzono. Każdy z nas nosi w sobie jakieś rany i blizny, o których nie potrafi zapomnieć. A gdyby… Gdybyś miał szansę sprawić, że osoba, która Cię skrzywdziła zginie? Ktoś pomści Twoje zranienie, Twój ból. Wystarczy jedna Twoja decyzja… Ale przecież ty jesteś dobrym człowiekiem, prawda? Nie skazałbyś nikogo na śmierć. Tylko czy na pewno? A może bierność to także forma morderstwa? Wszystkie te pytania z pewnością pojawią się w głowie czytelnika, gdy zakończy lekturę najlepszej moim zdaniem powieści Remigiusza Mroza – „Behawiorysty”.

Szaleniec, tytułujący się Kompozytorem, zamyka się wraz z zakładnikami w opolskim przedszkolu. Do swojego czynu angażuje również obserwatorów – internautów poszukujących w sieci krwawych obrazów oraz ekstremalnych doznań. Stawia przed nimi pytanie znane jako dylemat wagonika – każe wybrać pomiędzy życiem małej dziewczynki a starszej przedszkolanki. Bezradna policja prosi o pomoc relegowanego z służby prokuratora Gerarda Edlinga. Wydarzenia w śląskim przedszkolu to dopiero preludium do Koncertu krwi granego zarówno przez niepoczytalnego terrorystę, jak i genialnego prokuratora, zwanego przez wszystkich „behawiorystą”.

środa, 19 lipca 2017

(177) "Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Pomimo że mam już ponad osiemnaście lat, w głębi duszy wciąż czuję się dzieckiem. Często oglądam bajki Disneya i tylko cieszę się, że mam młodszą siostrę, bo to nie wstyd. Ostatnio, dzięki jej namowom, sięgnęłam po książkę, którą jako dziecko darzyłam uwielbieniem. Mowa o „Małej księżniczce” Frances Hodgosn Burnett – jednym z klasyków literatury dziecięcej.

Rozpieszcza na przez ojca siedmioletnia Sara Crewe trafia na londyńską pensję prowadzoną przez pannę Minchin. Wyróżniająca się pięknymi strojami,  a także obdarzona wielką wyobraźnią dziewczynka szybko budzi różne emocje wśród swoich koleżanek. Jednak dobre serce „małej księżniczki”, jak jest nazywana, sprawia, że Sara otoczona jest osobami, które ją uwielbiają. Jej życie zmienia się diametralnie, gdy po śmierci ojca staje się nędzarką.
„Mała księżniczka” to powieść, która w dużym stopniu wpłynęła na moje dzieciństwo, a także na to, jakim człowiekiem dzisiaj jestem. Dlatego jednocześnie ekscytowałam się, jak i przerażałam perspektywą kolejnego przeczytania. Obawiałam się tego, że historia Sary Crewe już mnie nie poruszy i stracę dobre wspomnienia o tej pozycji. Na szczęście – na nowo zakochałam się w książce Frances Hodgson Burnett.

środa, 17 maja 2017

(157) "Lekcja miłości" Marek Harny

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
I to już ostatnia recenzja książki, którą przeczytałam w ramach Majowego Zaczytania. Powieść Marka Harnego zdobyłam całkiem przypadkiem. I, jak to zwykle bywa, przeleżała swoje na mojej półeczce. Czy Wy też macie takie stosy? A może od razu przystępujecie do lektury?  Szczerze się przyznam, że nie miałam pojęcia, czego oczekiwać po „Lekcji miłości”. Nawet nie pamiętam, z jakiego powodu wybrałam właśnie ją do tego, by zamieszkała na mojej półce. Jedno było pewne – skoro opowiada o nauczycielce polskiego, muszę ją przeczytać…

Kraków, koniec lat 90. Justyna Barska jest nauczycielką języka polskiego w słynnym krakowskim liceum z tradycjami, a także szczęśliwą żoną odnoszącego sukcesy biznesmena. Stara się także o wybór na posłankę do Sejmu. Ze względu na swoje nieugięte zasady moralne jest przez uczniów nazywana Żelazną dziewicą. Kuba Mazurek jest zbuntowany siedemnastolatkiem. Zadaje się z osobami uwikłanymi w środowisko młodocianych przestępców i narkomanów. Jednocześnie przejawia ogromny talent publicystyczny, który zauważa jego wychowawczyni, profesor Barska. Choć wydaje się niemożliwym, by tę dwójkę mogło połączyć coś więcej niż relacja uczeń-nauczyciel, to jednak, gdy wybucha pomiędzy uczucie, wszystkie powinności przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

poniedziałek, 15 maja 2017

(156) "Biała Masajka" Corinne Hoffman

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Od pewnego czasu staram się czytać nie tylko beletrystykę. Sięgam również po biografie, po wspomnienia czy pamiętniki. Zazwyczaj są to książki, które mi się podobają, które zmieniają trochę moje spojrzenie na świat lub poszerzają moją wiedzę. Dlatego, kiedy wybierałam książki na Majowe Zaczytanie, z radością sięgnęłam po „Białą Masajkę”. Miałam nadzieję, że poznam inspirującą osobę, dowiem się czegoś więcej o kulturze Masajów… Niestety, nic z tego się nie stało. Uwierzcie mi, bardzo ciężko mi pisać tę recenzję, bowiem wiem, że książka opisuje autentyczne wydarzenia, że wszystko, o czym pisała autorka jest prawdą. I tak ciężko jest oceniać czyjeś życie, ale, z drugiej strony, już dawno żadna książka aż tak mnie nie poirytowała!

sobota, 13 maja 2017

(155) "Opowieść niewiernej" Magdalena Witkiewicz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Czas na recenzję kolejnej maratonowej książeczki! Tym razem tej, która towarzyszyła mi w ostatnim dniu Majowego Zaczytania.  Jest to powieść uznanej, bestsellerowej polskiej pisarki, Magdaleny Witkiewicz. Przyznam, że sama nie pamiętam, jak „Opowieść niewiernej” znalazła się na mojej półce, jednak po przeczytaniu tak wielu pozytywnych recenzji spotkało mnie srogie rozczarowanie…

„Z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia”. Ewa i Maciek to małżeństwo z pozoru idealne. On spokojny, z dobrą pracą, nie pije i nie bije… Czegóż można chcieć więcej? A jednak, Ewie to nie wystarcza. Czuje się samotna i nierozumiana, z każdym dniem widzi, że mąż coraz bardziej się od niej oddala. Różnią ich poglądy na życie, zainteresowania, plany na przyszłość. Dlatego Ewa decyduje się na drastyczny krok. Zdradza męża. A przecież myślała, że nie jest do tego zdolna…

czwartek, 11 maja 2017

(154) "Ostatnia spowiedź. Tom I" Nina Reichter

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która, wedle wszelkich zasad prawdopodobieństwa, nie powinna była przypaść mi do gustu. Zakupiłam ją w przypływie chwili, pod wpływem impulsu i trzymałam, trzymałam, trzymałam na półce ponad rok. Wreszcie, zmobilizowana Majowym zaczytaniem sięgnęłam po nią, ale byłam pełna obaw. Zniechęcało mnie zarówno wydawnictwo, które często wypuszcza na rynek literaturę-makulaturę, jak również tematyka. Nina Reichter wydała książkę, która wcześniej była fanfiction o zespole Tokio Hotel, a oglądając genialnego Pawła Opydo nieco zraziłam się do takich „tforuw”.

wtorek, 9 maja 2017

(153) "Kiedy byłeś mój" Rebecca Serle

Brak komentarzy:
Witajcie, moi Kochani!
Nareszcie nadszedł ten czas, bym mogła zrecenzować książki przeczytane podczas maratonu czytelniczego, który organizowałam wraz z Kają.  29 kwietnia, w pierwszym dniu naszego Majowego Zaczytania, zapoznawałyśmy się z „lekką książką”. Ja postanowiłam W KOŃCU poznać powieść młodzieżową autorstwa Rebeki Serle, którą zakupiłam sobie w lipcu, skuszona niezwykle niską ceną. Przyznam, że nieco obawiałam się tej pozycji, gdyż czułam, że może być to dzieło porażające swoją głupotę. Czy tak się stało?

Spójrz, na policzku ślad; to łza osiadła,/ A tak niedawna, że jeszcze nie spadła./ Ty i łzy twoje wraz z boleścią całą, /Do Rosaliny wszystko należało. /I jak się dziwić niewiast niestałości, / Jeśli w mężczyznach jest tyle słabości. (William Szekspir „Romeo i Julia” tłum. Maciej Słomczyński). Wszyscy znamy przepiękną historię dwojga kochanków z Werony, którzy postawili swoją miłość ponad własne życie. Czy jednak pamiętamy o Rozalinie, którą Romeo wcześniej darzył uczuciem? To przecież dla niej udał się na bal maskowy, na którym poznał pannę Kapulet. W swojej powieści „Kiedy byłeś mój” Rebecca Serle oddaje głos Rozalinie, odtrąconej dziewczynie. Przenosi romans wszechczasów z szesnastowiecznych Włoch do współczesnych Stanów Zjednoczonych, by ukazać, że miłość może mieć wiele twarzy. Rob i Rosaline przyjaźnią się od dziecka, jednak dziewczyna skrycie marzy o tym, żeby ich relacja zmieniła się w coś więcej. Kiedy więc przyjaciel zaprasza ją na randkę i okazuje, że także pragnie związać się z dziewczyną, jest ona w siódmym niebie. Ich szczęście znika jednak w chwili, gdy na scenę wkracza Juliet – piękna kuzynka Rosie, która od razu zdobywa serce Roberta. Czy Rosie może jeszcze wierzyć, że istnieje przeznaczenie? Czy może być szczęśliwa?

wtorek, 25 kwietnia 2017

(150) "Kłamstwa" Diane Chamberlain

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Są autorzy, których nazwisko na okładce zwiastuje wspaniałe doświadczenie literackie. Po których sięgam z pewnością, że się nie rozczaruję. Obok takich oczywistych oczywistości jak Remigiusz Mróz, Katarzyna Berenika Miszczuk czy Colleen Hoover, są też mniej znani pisarzy. Jednym z nich jest amerykańska autorka powieści obyczajowych Diane Chamberlain. Kiedy więc po raz kolejny w tym miesiącu trafiłam na złą lekturę powiedziałam sobie: „nie!”. Nie chciałam dłużej męczyć się z niedobrymi książkami, więc sięgnęłam po coś sprawdzonego. I jak zwykle się nie rozczarowałam.

Maya i Rebbeca Ward są siostrami, a także uznanymi lekarkami. Na tym jednak kończą się podobieństwa między nimi. Młodsza Maya ceni sobie spokojne życie, stabilną pracę w szpitalu i życie z mężem Adamem. Jedyną wadą na jej idealnym życiorysie zdaje się być niemożność zajścia w ciążę. Natomiast Rebbeca uwielbia ryzyko. Pracuje w organizacji zrzeszającej odważnych medyków i jeździ na misje ratunkowe do miejsc dotkniętych katastrofami. Dodatkowo, cieniem na relacjach sióstr kładzie się dzień, w którym ich rodzice zostali zamordowani. Kiedy huragan niszczy wybrzeże Karoliny Północnej, a samolot przewożący Mayę, biorącą pierwszy raz udział w misji ratunkowej, tonie, życie obu sióstr odmienia się diametralnie.

niedziela, 23 kwietnia 2017

(149) "Zapach kwiatów kawy" Ana Veloso

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Passa złych książek chyba definitywnie została przełamana! W kolejce czekają na mnie same przepyszne powieści! Dzisiaj opowiem Wam o książce, co do której nawet nie pamiętam, jak znalazła się na mojej półce. Swoje przeleżała, aż w końcu nadszedł ten czas! Biorąc pod uwagę jej dość słuszne rozmiary, postanowiłam zanurzyć się w lekturze podczas ferii świątecznych – i był to świetny wybór! Nawet nie wiem, kiedy pochłonęłam te ponad sześćset stron!

Brazylia, schyłek XIX wieku. Młoda Vitoria da Silva, córka potężnego barona kawowego,  zakochuje się w buntowniczym dziennikarzu Leonie Castro. Czy jednak rodzice, których fortuna opiera się na pracy niewolników pozwolą na związek ich ukochanej córki ze zwolennikiem abolicji? Vitoria, będąc  niezależną i silną młodą kobietą, nie ma zamiaru jednak przejmowac się konwenansami i chce podążać własną drogą do szczęścia. Nie wie jednak, jak wiele będzie ją kosztowało uczucie do niepokornego Leona.