Witajcie moi Drodzy!
Każdy z nas został w życiu zraniony. Każdego z nas kiedyś
skrzywdzono. Każdy z nas nosi w sobie jakieś rany i blizny, o których nie
potrafi zapomnieć. A gdyby… Gdybyś miał szansę sprawić, że osoba, która Cię
skrzywdziła zginie? Ktoś pomści Twoje zranienie, Twój ból. Wystarczy jedna
Twoja decyzja… Ale przecież ty jesteś dobrym człowiekiem, prawda? Nie skazałbyś
nikogo na śmierć. Tylko czy na pewno? A może bierność to także forma
morderstwa? Wszystkie te pytania z pewnością pojawią się w głowie czytelnika, gdy
zakończy lekturę najlepszej moim zdaniem powieści Remigiusza Mroza – „Behawiorysty”.
Szaleniec, tytułujący się Kompozytorem, zamyka się wraz z
zakładnikami w opolskim przedszkolu. Do swojego czynu angażuje również
obserwatorów – internautów poszukujących w sieci krwawych obrazów oraz
ekstremalnych doznań. Stawia przed nimi pytanie znane jako dylemat wagonika –
każe wybrać pomiędzy życiem małej dziewczynki a starszej przedszkolanki.
Bezradna policja prosi o pomoc relegowanego z służby prokuratora Gerarda Edlinga.
Wydarzenia w śląskim przedszkolu to dopiero preludium do Koncertu krwi granego
zarówno przez niepoczytalnego terrorystę, jak i genialnego prokuratora, zwanego
przez wszystkich „behawiorystą”.
