Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2019

(292) "Lokatorka" JP Delaney

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Thrillery psychologiczne to jeden z moich ukochanych gatunków książek. Uwielbiam drżeć razem z bohaterami, odczuwać ich emocje i zastanawiać się, jakie pobudki kierują mordercami. Ku mojemu szczęściu, obecnie jest to bardzo spopularyzowany typ powieści, wiec wciąż mogę poznawać nowe historie. Niestety, nie wszystkie mają równie wysoki poziom, dlatego staram się ostrożnie dokonywać moich książkowych wyborów. Kiedy jednak na półce w bibliotece zobaczyłam „Lokatorkę” wiedziałam, że nie będę mogła się jej oprzeć.

Jane znajduje się w ciężkiej życiowej sytuacji. Po poronieniu i utracie pracy nie może odnaleźć spokoju w swojej głowie. Ciężka sytuacja finansowa zmusza ją także do zmiany dotychczasowego mieszkania. Kiedy Jane otrzymuje propozycję zamieszkania w ultranowoczesnym mieszkaniu, zgadza się bez wahania. Jej wątpliwości nie budzi nawet kontrakt, który pozwala właścicielowi na ogromną ingerencję w życie mieszkańców. Lęk Jane budzi dopiero odkrycie tajemniczej śmierci poprzedniej lokatorki, łudząco podobnej do niej Emmy, która również wprowadziła się do mieszkania, będąc w kryzysie życiowym.

„Lokatorka” zbierała właściwie same pozytywne opinie. Obietnice z okładki próbowały mnie przekonać, że dostanę powieść lepszą od mojej ukochanej „Zaginionej dziewczyny”. Nie wierzyłam im do końca, ale byłam bardzo ciekawa, czym takim zaskoczy mnie autor. Niestety, spotkało mnie lekkie oczekiwanie. Po tak pozytywnych i entuzjastycznych recenzjach spodziewałam się prawdziwego arcydzieła, książki, która wciągnie mnie całkowicie i nie pozwoli mi zmrużyć oka. Tymczasem „Lokatorka”, choć jest naprawdę dobrze napisaną książką, nie odbiega poziomem od średniej jakości tego gatunku.

Pierwszym problemem, jaki miałam, było ogólne wciągnięcie się w fabułę. Lubię, kiedy mogę w powieści wyczuć realizm, lęk, że taka historia mogłaby przytrafić się mnie lub moim bliskim. Absolutnie nie odczuwałam tego, czytając „Lokatorkę”. Możliwe, że w Wielkiej Brytanii istnieje większe prawdopodobieństwo, że tego typu historia mogła się wydarzyć, że właściciel mieszkania mógł aż do tego stopnia ingerować w życie lokatorów. Dla mnie jednak sam koncept historii stanowił dość duży problem w tym, by się w nią wciągnąć.

Natomiast bardzo dużą zaletą powieści był sam sposób budowy fabuły. Przymknąwszy oko na to, że w akcję nie mogłam uwierzyć, świetnie bawiłam się, czytając tę książkę. Rzeczywiście, miała wszystko to, czego oczekuję od thrillera. Autor co chwila podsuwał mi nowe tropy, wskazywał nowe możliwości rozwiązania głównej zagadki. Ciężko było mi rozszyfrować motywacje bohaterów i jednoznacznie wskazać, kto jest dobry, a kto zły. Pisarz zaserwował także wiele zwrotów akcji, które spowodowały u mnie zamęt w głowie i sprawiły, że sama nie wiedziałam, w jakim kierunku akcja może się potoczyć.

Kolejną zaletą powieści jest kreacja bohaterów. Zawsze będę wychodziła z założenia, że w przypadku thrillerów psychologicznych to właśnie ona odpowiada za to, czy książka będzie udana czy nie. W „Lokatorce” pierwsze skrzypce grają dwie postaci kobiecie – Emma i Jane. Na początku ukazane zostały na zasadzie analogii, by potem ukazać różnice pomiędzy nimi. Emma to osoba bardzo trudna to jednoznacznej oceny – jednocześnie wzbudza irytację, litość i zrozumienie. To osobowość trudna, toksyczna wręcz, która wywołuje w powieści najwięcej zamieszania. Jej kompletnym przeciwieństwem jest Jane – choć z pozoru przypomina ją – również jest zagubiona i znajduje się w kryzysowym momencie swojego życia, ma jednak wewnętrzną siłę, która pomaga jej przetrwać w wynajmowanym mieszkaniu. Kolejną trudną do oceny moralnej jest właściciel mieszkania, Edward Monkford – to osoba pedantyczna i ogromnie autorytatywna, która skrywa wiele tajemnic. Jego zachowanie często budzi odrazę moralną i czytelnik z łatwością oskarża go o wszelkie niegodziwości. Jednakże JP Delaney przypomina, że świat tak naprawdę nie jest czarno-biały.

Tym, co bardzo spodobało mi się w „Lokatorce” jest styl. W odróżnieniu od większości thrillerów psychologicznych, które nastawione są na dynamiczne opowiadanie akcji bądź przedstawienie emocji i uczuć bohaterów, ta książka wypełniona jest niezwykle plastycznymi opisami. Jedną z ważniejszych ról w całej historii rozgrywa mieszkanie zamieszkane przez tytułową lokatorkę. Autor opisuje je, zastanawiając się, w jaki sposób wnętrza wpływają na stan psychiczny jednostek. W powieści znajdziemy także wiele przedstawień dzieł sztuki czy architektury. To naprawdę ciekawy pomysł, który w dużym stopniu uatrakcyjnił odbiór książki.

„Lokatorka” nie jest może najlepszym thrillerem psychologicznym, jaki napisano. Nie zdumiewa tak, jak „Zaginiona dziewczyna” ani nie starszy tak, jak „Millenium”. Wciąż jednak jest naprawdę dobrą książką ze sprawnie rozplanowaną fabułą, bardzo ciekawie wykreowanymi postaciami i suspensem, który naprawdę zaskakuje. Myślę, że to świetna propozycja dla fanów gatunku!

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

sobota, 23 lutego 2019

(290) "Niewolnice" Dolen Perkins-Valdez

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Ostatnio jakoś tak się zdarza, że czytam więcej nieoczywistych, niepopularnych książek. Nareszcie udało mi się nieco zredukować liczbę egzemplarzy recenzenckich, zajęłam się wyczytywaniem stosów z moich półek oraz na nowo odkryłam biblioteki. Dzięki temu coraz rzadziej trafiam na klumpy, a na mojej liście pojawiają się prawdziwe cudeńka, o których prawie nikt nie słyszał. W ten sposób, bo prawie pięciu latach spędzonych na półce, w moje łapki trafiły „Niewolnice” Dolen Perkins-Valdez. I och, cóż to była za wspaniała lektura.

Stany Zjednoczone tuż przed wojną secesyjną. Do północnego kurortu rokrocznie przyjeżdżają południowi plantatorzy wraz ze swoimi czarnoskórymi niewolnicami. Kiedy ich panowie beztrosko wypoczywają, kobiety pracują do utraty sił, by potem nocą zaspokajać seksualne potrzeby białych mężczyzn. Dolen Perkins-Valdez przedstawia historie czterech z nich, zastanawiając się, dlaczego nawet kiedy wolność jest na wyciągnięcie ręki, one po nią nie sięgają. Ukazuje wszystkie trudy i bolączki życia niewolnic: głód, strach, znęcanie się, lęk o przyszłość własnych dzieci, ciągłą konkurencję i, co chyba najbardziej uderza, przemoc seksualną.

środa, 2 stycznia 2019

(285) "Pani Stefa" - Magdalena Kicińska

Brak komentarzy:

Witajcie, Kochani!
Czytanie biografii nie jest zadaniem łatwym. Nie są to bowiem książki, przez które łatwo i szybko przelecimy. Ciężko też napotkać dobre pozycje o takiej tematyce, które nie byłyby zbyt nudne lub nie odchodziłyby od faktów z życia prezentowanej postaci. Niemniej jednak lubię po nie sięgać – zawsze jest to okazja do poznania kolejnej inspirującej postaci, której życie może zafascynować. Szczególnie lubię odkrywać postaci mniej znane, zapomniane, dlatego, kiedy przez przypadek znalazłam w bibliotece „Panią Stefę” Magdaleny Kicińskiej, nie zwlekałam i od razu wypożyczyłam egzemplarz.

Historię Janusza Korczaka, wybitnego polsko-żydowskiego pedagoga, który towarzyszył swoim wychowankom w każdej chwili ich życia, a nawet w momencie śmierci w komorze gazowej Treblinki, zna każdy. Niewielu jednak słyszało o jego najbliższej współpracownicy, Stefanii Wilczyńskiej. A przecież, jak wspominają ocalali wychowankowie, Dom Sierot nie istniałby bez pani Stefy. Kim była ta wykształcona polska Żydówka, która dla dzieci z ubogich żydowskich rodzin, poświęciła całe swoje życie. W jej biografii Magdalena Kicińska stara się wydobyć tę cichą i skromną kobietę i jak najlepiej przedstawić ją czytelnikowi.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

(282) "Władza absolutna" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak wiecie, moja miłość do twórczości Remigiusza Mroza pomału maleje. Może autor faktycznie pisze coraz słabiej, a może ja szukam już w książkach czegoś innego? Nie wiem. Ostatnie spotkania z dziełami tego niezwykle płodnego polskiego autora przynosiły mi całą masę frustracji, postanowiłam je więc zdecydowanie ograniczyć. Kiedy jednak na półkach księgarni pojawiła się „Władza absolutna”, wiedziałam, że będę musiała po nią sięgnąć – szczególnie po tym, jak zakończył się poprzedni tom cyklu „W kręgach władzy”. Nieważne więc były kolokwia czy zaliczenia – musiałam po raz kolejny udać się w czytelniczą przygodę z panem Mrozem.

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO „WOTUM NIEUFNOŚCI” I „WIĘKSZOŚCI BEZWZGLĘDNEJ”.

poniedziałek, 19 listopada 2018

(280) "Z nicości" Martyna Senator

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Na wakacjach usiłowałam nadrobić moje czytelnicze zaległości. Jednymi z lektur mnożących się na stosie były dwie książki Martyny Senator – „Z popiołów” i „Z otchłani”. Choć wydaje mi się, że z młodzieżowych romansów zasadniczo już wyrosłam, seria ta nieoczekiwanie podbiła moje serduszko. Dlaczego? Myślę, że zasługa tu wspaniałego stylu pani Martyny oraz osadzenia niebanalnej historii miłosnej w doskonale znanych mi krakowskich realiach. Kiedy więc miałam okazję sięgnąć po kolejną historię o grupie przyjaciół, którzy szukają miłości, wiedziałam, że czeka mnie przemiła i odprężająca lektura – dokładnie taka, jakiej teraz potrzebuję!

Ta jedna noc odmieniła życie Kuby, tatuażysty, przyjaciela Michała znanego nam już z kart „Z nicości”. Podczas podróży postanawia zabrać ze sobą autostopowiczkę Elzę, która ucieka do Krakowa w poszukiwaniu nowego, lepszego życia. Wbrew swej traumatycznej przeszłości dziewczyna zaczyna się otwierać i wpuszczać do swojego serca Kubę… jednak tajemnica, jaką skrywa, nie pozwoli młodym zakochanym długo cieszyć się swoim szczęściem.

poniedziałek, 12 listopada 2018

(279) "Paranoja" Katarzyna Berenika Miszczuk

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Myślę, że nikomu nie muszę już mówić, jak bardzo lubię twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jest ona jedną z moich ulubionych pisarek i czytanie jej powieści zawsze przełamuje moją czytelniczą blokadę. Już rok temu, na Krakowskich Targach Książki, zakupiłam „Obsesję” i… wciąż jej nie przeczytałam! Kiedy jednak dostałam propozycję zrecenzowania drugiej części cyklu, wiedziałam, że nic mnie przed tym nie powstrzyma. Miałam początkowo plan, by nadgonić pierwszą część, dowiedziawszy się jednak, że nie jest to konieczne, by przeczytać drugi tom, rzuciłam się w objęcia „Paranoi”. I, jak zwykle po lekturze książki pani Miszczuk, czuję się więcej niż usatysfakcjonowana.

Warszawą wstrząsa seria dziwnych samobójstw. Choć zgony wydają się ze sobą niepowiązane, patolog Marek Zagórski z przerażeniem odkrywa, że wszystkie ofiary łączy ze sobą mały szczegół – na miejscu zgonu odnaleziona zostaje czerwona wstążka. Czy po stolicy krąży seryjny zabójca? Lekarz medycyny sądowej zdaje się jedynym, który poważnie traktuje to zagrożenie. To jednak nie koniec jego problemów – do Warszawy powraca Joanna Skoczek, psychiatra, którą wcześniej coś łączyło z przystojnym patologiem.

poniedziałek, 5 listopada 2018

(278) "Kontratyp" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Ostatnio, przeglądając bloga, z trwogą odkryłam, że wciąż nie zrecenzowałam dwóch powieści Remigiusza Mroza, które przeczytałam relatywnie w ostatnim czasie. Padł na mnie blady strach, bo chcę tego autora recenzować w miarę na bieżąco, jednak w natłoku zmian, jakie zaszły w moim życiu – niemal zapomniałam, co właściwie myślałam o książce. Na szczęście szybkie przejrzenie  konwersacji na Messengerze uratowało mnie i dziś mogę opowiedzieć Wam choć trochę o tym, jakie wrażenie wywarł na mnie najnowszy tom Chyłki.

UWAGA! RECENZJA ZAWIERA SPOILERY DO POPRZEDNICH TOMÓW CYKLU O JOANNIE CHYŁCE!

poniedziałek, 15 października 2018

(276) "Po prostu Marta" Lorea Canales

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Na początek chciałabym przeprosić za brak posta w piątek. Studia trochę dają mi w kość, jeszcze nie jestem w stanie wszystkiego sobie w pełni zorganizować. Ale obiecuję poprawę! Ostatnie dni, prócz intensywnego wkuwania słówek, wypełniała mi lektura książki, która kurzyła się na mojej półce stanowczo zbyt długo! „Po prostu Marta” należy do mało znanej nad Wisłą literatury meksykańskiej. Przyznam, że było to moje pierwsze spotkanie z książka z latynoamerykańskiego kręgu kulturowego, byłam więc bardzo ciekawa, jak odnajdę się w tej nowej rzeczywistości kulturowej.

Marta to rozpieszczona córka bogatych przedsiębiorców. Od dziecka przywykła do myśli, że pieniądze potrafią otworzyć jej wszystkie drzwi, a każde jej życzenie się spełnia. Po śmierci ukochanej przybranej matki, dziewczyna postanawia zemścić się na ojcu, który porzucił umierającą żonę dla innej kobiety. Owładnięta chęcią zniszczenia mu życia, Marta odkrywa kolejne rodzinne tajemnice. Czy dla pogrążonej w smutku i goryczy dziewczyny jest jeszcze jakikolwiek ratunek?

środa, 3 października 2018

(273) "Normalni inaczej" Tammy Robinson

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nie da się ukryć, że jednym z najprężniej rozwijającym się, a równocześnie najbardziej zróżnicowanych działem literatury, jest szeroko rozumiana literatura młodzieżowa. W tym gatunku odnajdziemy zarówno porywające książki fantasty, jak i mrożące krew w żyłach dystopie oraz lekkie romansidła. Jednak ja, kiedy sięgam po książki dla nastolatków, najbardziej lubię tytuły, które oprócz rozrywki i porywającej fabuły, oferują czytelnikowi także historię z wartościami. Jedną z takich książek jest wydana niedawno przez wydawnictwo IUVI debiutancka powieść Tammy Robinson, „Normalni inaczej”.

Maddy jest starszą siostrą chorej na autyzm Bee. Przypadłość siostry determinuje całe życie nastolatki – musząc się nią opiekować, rezygnuje z własnych aspiracji i pragnień. Nie czuje jednak pretensji do losu, akceptując swoje życie takim, jakie jest. Albert całe życie mierzył się z poczuciem bycia niekochanym przez własnego ojca. Przez wiele lat usiłował spełnić jego oczekiwania, jednak obecnie chce jedynie przetrwać kilka lat, by później zacząć nowe, samodzielne życie. Maddy i Albert nie planują niczego – a zwłaszcza miłości. Kiedy jednak poznają się, gotowi są przewartościować całe swoje życie i odważnie patrzeć w przyszłość.

poniedziałek, 17 września 2018

(269) "Okruch" Anna Ficner-Ogonowska

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!

W życiu każdego czytelnika są autorzy, którzy go ukształtowali. Którzy rozwinęli miłość do czytania i zafundowali bezsenne noce spędzane z ich twórczością. Dla mnie jedna z takich pisarek jest Anna Ficner-Ogonowska, autorka cudownej trylogii o szczęściu („Alibi na szczęście”, „Krok do szczęścia” i „Zgoda na szczęście”). Niestety, spotkanie z innym jej utworem,  „Czas pokaże” okazał się porażką – książka wynudziła mnie, była zupełnie o niczym i na jej napisanie zmarnowano stanowczo zbyt wiele papieru. Kiedy więc na sklepowych półkach pojawiła się nowa powieść Anny Ficner-Ogonowskiej, czułam z jednej strony podekscytowanie, a z drugiej obawy. Postanowiłam jednak zaryzykować i „Okruch” zadomowił się w mojej biblioteczce!


Pomimo młodego wieku Sara ma już za sobą ciężkie przeżycia. Nieudane małżeństwo, trudny rozwód – to wszystko pozbawiło jej młodzieńczej naiwności. Teraz kobieta pracuje jako przedszkolanka i nie oczekuje już żadnych romansów, ciesząc się spokojnym życiem u boku ukochanego dziadka. Niespodziewanie i w dramatycznych okolicznościach na jej drodze staje niezwykle przystojny policjant Maks. Ich znajomość nie tylko pozwoli Sarze uleczyć rany z przeszłości, ale także pozwoli odkryć ogromną rodzinną tajemnicę.

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

(264) "Jak upolować pisarza" Sally Franson

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Jednym z moich ulubionych filmów jest „Diabeł ubiera się u Prady”. Komedia z cudownymi Anne Hathaway i Meryl Streep w rolach głównych to opowieść o tym, jak łatwo pogubić się w walce o sukces i realizację swoich marzeń. Pomimo że słyszałam o istnieniu książkowej wersji historii ambitnej dziennikarki, która musi zderzyć się z bezlitosnym światem mody, nigdy nie chciałam zabrać się za jej poznanie – obawiałam się, że słaby warsztat pisarski może zakłócić moje wspomnienia związane z tą historią. Jednak kiedy dostałam propozycję zrecenzowania „Jak upolować pisarza” – powieści nazwanej odpowiedzią na to kultowe dzieło – nie wahałam się ani chwili!

środa, 11 lipca 2018

(257) "Bang" E.K.Blair

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Jak wiecie, od pewnego czasu jestem ogromną fanką książek o tematyce psychologicznej – takich, po których mam mętlik w głowie i nie wiem, jak żyć. Wydawnictwem, które często proponuje książki właśnie w takim klimacie jest Wydawnictwo Niezwykłe. Po raz kolejny miałam okazję sięgnąć po zaproponowaną przez nie książkę i po raz kolejny mam głowę pełną sprzecznych myśli.

Nina, żona amerykańskiego biznesmana, wydaje się być idealną kobietą żywcem wyjętą z czasopism. Troskliwa, piękna, zawsze dbająca o swojego męża. W rzeczywistości jest jednak osobą zupełnie inną – Elizabeth, zranioną w dzieciństwie sierotą, która postanawia się zemścić na osobach, które obwinia za swoją krzywdę. W tym celu nie waha się sięgnąć po żadne środki, nawet te najmniej moralne. Wszystko jednak zmienia się, gdy na jej drodze pojawia się Declan, a kobieta zaczyna wątpić, czy zemsta rzeczywiście jest jej potrzebna.

sobota, 23 czerwca 2018

(253) "Z otchłani" Martyna Senator

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!

Jeszcze w tym tygodniu podzieliłam się z Wami moimi odczuciami odnośnie „Z popiołów” Martyny Senator. Polska powieść New Adult, pomimo że schematyczna i niepozbawiona wad, przypadła mi do gustu i bez wahania sięgnęłam po drugi tom. I po raz kolejny trafiłam na książkę, która idealnie nadaje się na wakacje! „Z otchłani” to lekki romans dla nastolatek, po który możecie sięgnąć nawet bez znajomości przygód Michała i Sary.


Zdrada wieloletniego partnera, Adama, była dla Kasi – współlokatorki Sary prawdziwym szokiem. Nie spodziewała się tego, przecież tak bardzo się kochali.  Załamana i nieszczęśliwa dziewczyna w przypadkowy sposób wpada na Szymona – przystojnego i niezwykle pociągającego dziennikarza. Pomimo niezbyt szczęśliwego początku znajomości, dziewczyna decyduje się na kontynuowanie znajomości, nawet jeśli oznacza to złamanie jej dotychczasowych zasad. Nie wie jednak, że jej nowy znajomy skrywa ogromną tajemnicę…

wtorek, 19 czerwca 2018

(251) "Z popiołów" Martyna Senator

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!

Martyna Senator to pisarka, która znana jest dużej części polskiej blogosfery książkowej. Autorka bestsellerowych powieści młodzieżowych szturmem zdobywa serca młodych czytelniczek. Jej twórczość była mi jednak bardzo długo nieznana – pomimo że już rok temu zakupiłam „Ósmy kolor tęczy”, wciąż leży on nieprzeczytany na półce. Jednak otrzymany zbyt dawno temu egzemplarz recenzencki „Z popiołów” oraz „Z  otchłani” zmotywował mnie, żeby w końcu przyjrzała się twórczości tej młodej polskiej pisarki.


Po tragicznych wydarzeniach sprzed trzech lat Sara zamknęła się w sobie. Stała się introwertyczką, która boi się zaufać komukolwiek. Jej jedynymi bliskimi są babcia oraz przyjaciółka i współlokatorka, Kaśka. Studentka edytorstwa radzi sobie z bólem, przelewając go w tworzone piosenki. Jej życie zmienia się, kiedy na jej drodze staje Michał – niedawno osierocony chłopak, który wiele lat temu został zraniony przez ukochaną kobietę. Pomimo iż studenci na początku obiecują sobie, że ich znajomość będzie tylko przyjaźnią, wkrótce okazuje się, że przed miłością nie ma sensu uciekać.

wtorek, 5 czerwca 2018

(247) "Raczej szczęśliwy niż nie" Adam Silvera

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
W lutym tego roku blogosfera oszalała na punkcie pierwszej wydanej w Polsce książki Adama Silvery – „Raczej szczęśliwy niż nie”. Prawie każdy ekscytował się historią Aarona, który postanowił odnaleźć własny happy end. W końcu, w ramach pomaturalnego nadrabiania czytelniczych zaległości, i ja sięgnęłam po ten bestseller, ciekawa, czym zachwycali się inni blogerzy.

Aaron Soto miał naprawdę ciężki okres. Samobójstwo ojca, własna nieudana próba odebrania sobie życia.. Chłopak przetrwał te dni jedynie dzięki obecności ukochanej dziewczyny, Genevive. Kiedy i ona wyjeżdża, Aaron zbliża się do nowego znajomego, Thomasa. Nieoczekiwanie chłopak staje się dla niego kimś bardzo ważnym… Nowa sytuacja prowadzi Aarona do ogromnych problemów, na które jedynym remedium zdaje się być zabieg wymazywania pamięci – Leteo. Jednak czy aby być szczęśliwym, szesnastolatek musi zapomnieć o tym, kim jest?

piątek, 25 maja 2018

(245) "Zaginieni" Patricia Gibney

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!

Przez bardzo, bardzo długi czas byłam przekonana, że kryminały to nie moja działka. Omijałam je szerokimi drogami, na szczęście dzięki poznaniu i pokochaniu twórczości Remigiusza Mroza przekonałam się i do tego gatunku. Poprzez miesiące przygotowań do matury go zarzuciłam, na szczęście – CZAS NA WIELKI POWRÓT! Pierwszym kryminałem, do którego sięgnęłam po zdecydowanie zbyt długiej przerwie byli „Zaginieni” – debiut irlandzkiej pisarki Patricii Gibney. I to był strzał w dziesiątkę! Klasyka gatunku, która przypomniała mi, czemu tak lubię sięgać po książki tego typu.


Rok 1975. W irlandzkim domu dziecka prowadzonym przez siostry zakonne zamordowany zostaje chłopiec. Jego ponuremu pogrzebowi przygląda się trójka podopiecznych Domu świętej Angeli. Każde z nich zastanawia się, czy to ono stanie się kolejną ofiarą psychopatycznych duchownych. Rok 2015. W kościele odnalezione zostają zwłoki uduszonej Susan Sullivan, nieśmiałej i zamkniętej w sobie urzędniczki. Wkrótce później jej współpracownik, John Brown ginie poprzez powieszenie, a śledczy mają prawo uważać, że nie było to samobójstwo. Inspektor Lottie Parker, wdowa i matka trójki dzieci, zaczyna prowadzić śledztwo. Okazuje się, że tajemnicze zgony powiązane są z wydarzeniami w Domu świętej Angeli, a grasujący morderca zagraża nawet rodzinie pani policjant.

poniedziałek, 21 maja 2018

(244) "Po prostu bądź" Magdalena Witkiewicz

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Rok temu sięgnęłam po dość popularną książkę znanej polskiej pisarki, Magdaleny Witkiewicz. Niestety, mnie książka ta zupełnie nie przypadła do gustu, była w moim odbiorze niezwykle schematyczna i po prostu niewiarygodna. Za jej jedyną zaletę uznałam to, że szybko się ją czytało. Mimo wszystko postanowiłam dać tej uznanej autorce drugą szansę i pochyliłam się nad uznanym za jedną z najlepszych jej pozycji „Po prostu bądź”. I to był strzał w dziesiatkę! Książka była tak wspaniała, że pochłonęłam ją w trzy godziny!

wtorek, 15 maja 2018

(242) "Królewska klatka" Victoria Aveyard

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Minęły już niemal dwa lata odkąd przeczytałam „Szklany miecz”. I choć jego zakończenie wbiło mnie w fotel, to wciąż nie mogłam się zebrać, by poznać kontynuację historii Mare Barrow. Na szczęście się przemogłam! I, pomimo początkowych trudności, na nowo zatonęłam w świecie wykreowanym przez Victorię Aveyard.

UWAGA! DALSZY CIĄG RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO „CZERWONEJ KRÓLOWEJ” I „SZKLANEGO MIECZA”.

wtorek, 20 marca 2018

(234) "Jej wysokość P." Joanna MacGregor

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!

Nawet w przedmaturalnym szale usiłowania dogonienia lektur muszę od czasu do czasu znaleźć czas na literaturę, która mnie odpręży. Właśnie z tego powodu sięgnęłam po gorącą nowość od Wydawnictwa Kobiecie – „Jej wysokość P”. Debiut Joanny MacGregory to lekka, niezobowiązująca młodzieżówka. Przyznam jednak, że ponieważ naprawdę dawno nie sięgalam po ten gatunek, obawiałam się mojej irytacji. Jak finalnie wypadła pierwsza pozycja skierowana do młodych czytelniczek, wydana przez to uwielbiane wydawnictwo?


Peyton to piękna dziewczyna, która musi się jednak zmierzyć z kompleksami. Jej największym problemem jest wzrost – nastolatka mierzy bowiem ponad metr osiemdziesiąt wzrostu. Pewnie osobom, które tak jak ja zaliczają się do krasnoludków, problem wydaje się śmieszny, jednak wcale tak nie jest. Peyton ma problemy nawet ze znalezieniem ubrania, nie mówiąc już o chłopaku, który nie byłby od niej niższy. Dodatkowo, musi mierzyć się z naprawdę trudną sytuacją rodzinną i chorobą matki. Dlatego kiedy otrzymuje propozycję pewnego zakładu, w wyniku którego ma szansę wygrać osiemset dolarów, nie zastanawia się długo. Czymże jest bowiem umówienie się na trzy randki i pójście na bal maturalny z chłopakiem wyższym od siebie? 

niedziela, 4 lutego 2018

(225) "Dziewczyny z Solidarności" Anna Herbich

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!

Od lat jestem fanką serii książek wydawnictwa Znak pod tytułem „Prawdziwe historie”. Te pięknie wydane, oprawione w twardą oprawę białe książki zawsze są dla mnie gwarancją dobrej lektury. Zawsze mnie inspirowały i motywowały, wydobywając z cienia niepamięci kobiety, które nie miały okazji przedstawić swych historii. Kiedy w bibliotece zobaczyłam kolejną pozycję autorstwa Anny Herbich, opowiadającą o bohaterkach antykomunistycznej opozycji lat 70. I 80., bez wahania się za nią zabrałam. Potem jednak pojawił się moment zawahania – okres działalności Solidarności wciąż budzi przecież mieszane uczucia, zależne od tego, po której stronie politycznego bagienka stoimy. Bardzo bałam się tego, że książka będzie albo zbyt kwestionująca sukces Polaków na drodze ku wyzwoleniu się spod moskiewskiego buta lub zbyt idealizująca Okrągły Stół, Lecha Wałęsa i inne kwestie sporne.  Na szczęście pani Anna Herbich okazała się być ponad nasze podziały, oddając głos swoim bohaterkom.


Były w różnym wieku. Jedne urodziły się jeszcze w wolnej Polsce, inne pod okupacją niemiecką bądź sowiecką, jeszcze inne przyszły na świat w szarej rzeczywistości komunistycznego kraju. Niektóre były wykształcone, inne pracowały w fabrykach, jeszcze inne prowadziły dom. Najmłodsza z nich miała zdawać maturę, gdy została aresztowana. Połączyło je jedno – chęć życia w wolnym i niezależnym kraju, chęć godnego życia na ludzkich warunkach. Zaangażowały się w antykomunistyczną opozycję. Działały na wiele sposobów – strajkowały, pomagały strajkującym, uczestniczyły w rozmowach z władzą, organizowały demonstrację, kolportowały nielegalną prasę i książki.  Często to one działały tam, gdzie mężczyźni zawodzili. Przez komunistów były traktowane bez żadnej taryfy ulgowej. Polska po ’89 jedne z nich doceniła, obdarowując je eksponowanymi stanowiskami, a inne pozostawiła samym sobie. Anna Herbich ukazuje historie tych niezwykłych kobiet bez żadnego oceniania, która bardziej przysłużyła się w walce z komuną i która po przemianach politycznych podjęła słuszną decyzję.