Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/10. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2018

(281) "Kommando Puff" Dominik W. Rettinger

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Przez bloga  i ogólny brak czasu popadłam w pewnego rodzaju błędne koło – kupuję książki i wciąż nie mam czasu, by je przeczytać. Staram się jednak z tym walczyć i wyczytywać moje czytelnicze zapasy. Niedawno sięgnęłam po powieść, którą nagrodziłam się za napisanie matury – a jest to „Kommando Puff” Dominika W. Rettingera, która przyciągnęła mnie do siebie tym, że porusza niebanalną i niełatwą tematykę, jaką jest prostytucja w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Jak wiecie, lubię sięgać po książki w tej właśnie tematyce, zwłaszcza, kiedy ukazują historię z nieodkrytej jeszcze strony. Czy jednak ta polska powieść spełniła oczekiwania, jakie w niej pokładałam.

Przed wojną Eliza prowadziła niezwykle barwne życie. Kasyna,  wypływowi mężczyźni, duże pieniądze i pościgi policyjne – to była jej codzienność. W wyniku zbiegu okoliczności tuż przed wybuchem wojny znajduje się w Warszawie. Po pięciu latach, znów przez przypadek, trafia w szpony Gestapo i zostaje uwięziona w obozie w Oświęcimiu. Doświadczywszy głodu, tortur i lęku, zdecydowana zrobić wszystko, by przetrwać koszmar, Eliza zgłasza się do pracy w nowopowstałym Kommandzie Puff.

poniedziałek, 29 października 2018

(277) "Drogi Martinie" Nic Stone

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Po dość długiej nieobecności (znów, nawet nie wiecie, jak głupio mi tak często zaczynać posty) chciałabym zaprosić Was dzisiaj na recenzję książki, która przełamała moją czytelniczą  niemoc. Po zajęciach często wracam tak zmordowana, że nie mam w ogóle ochoty na lekturę, jednak samej czynności czytania bardzo mi brakuje, więc chyba znów sięgnę po młodzieżówki. Dziś przychodzę do Was z recenzją nowości od wydawnictwa Niezwykłego – „Drogi Martinie”, debiut Nic Stone, który sprawił, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów przeczytałam książkę w jeden dzień.

Justyce jest jednym z najlepszych uczniów w swojej prestiżowej szkole. Marzy o tym, by dostać się na jeden z uniwersytetów Ligii Bluszczowej i spełniać swoje aspiracje. Ma jednak jeden problem – kolor skóry. Przykre wydarzenie, nieporozumienie, w wyniku którego chłopak zostaje aresztowany, uświadamia mu, że równość rasowa jest tylko fikcją. Postanawia jednak nie poddać się Klątwie Czarnego Chłopaka i wzorem swego mistrza, Martina Luthera Kinga, chce przeciwstawić się nienawiści poprzez pacyfistyczną postawę. Niestety, wkrótce będzie musiał zmierzyć się z trudnym przeżyciem, które podważy cały jego światopogląd.

czwartek, 29 marca 2018

(236) "Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska - BOOK TOUR

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Mój stosunek do książek, nazwijmy to, humorystycznych i komediowych jest dość ambiwalentny. Wolę, kiedy humor jest tylko częścią książki, a nie konceptem, na którym powieść się opiera. I chyba mam dość specyficzne poczucie humoru, bo ciężko mnie rozbawić takimi komediami. Niemniej, skuszona zachwytami mojej przyjaciółki, Kitty Ailii, postanowiłam dać szansę Martynie Raduchowskiej i jej „Szamance od umarlaków”. Książka, wznowiona w zeszłym roku przez wydawnictwo Uroboros, miała być lekkim, przyjemnym przerywnikiem od nauki, który połknę w jeden weekend. Niestety, zatrzymała mnie na niemal dwa tygodnie, gdyż zupełnie nie mogłam zmusić się do tego, by ją czytać!

Ida Brzezińska pochodzi ze znanej rodziny czarodziejskiej. Każdy cieszyłby się, gdyby wywodził się z rodu o tradycjach magicznych, prawda? Ale nie Ida! Ona chce wieść normalne, przeciętne życie. W tym celu opuszcza swój dom i wyrusza do Wroclawia, gdzie ma w planach studiować psychologię. Niestety, przed przeznaczeniem nie ma ucieczki. Ida już pierwszego dnia zaczyna widzieć duchy, a wkrótce okazuje się, że jest… szamanką od umarlaków, medium, którego zadaniem jest przeprowadzanie dusz na drugą stronę. Niespodziewanie Ida miesza się w intrygę powiązaną z duchami i demonami.

środa, 5 lipca 2017

(172) "Ulubione momenty" Adriana Popescu

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak widzicie, postanowiłam maksymalnie wykorzystać czas wakacji, póki jeszcze nie męczy mnie moja polonistka – nigdy nie mówcie przed wakacjami, że chcecie iść na olimpiadę, NIGDY – na pozbycie się zaległości book tourowych i recenzenckich. Już prawie odkopałam się z mojego stosika! Lubię takie sposoby zdobywania książek, ponieważ zazwyczaj nie wiem, na co się piszę, więc czytanie książki ma dla mnie posmak nowości i otwiera przede mną kolejne literackie światy. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej powieści z Book touru – „Ulubionych momentów” Adriany Popescu.

Layla i Tristan poznają się na imprezie, gdzie ona jest fotografem. Już od pierwszej chwili pojawia się pomiędzy nimi niewytłumaczalna więź, jednakże postanawiają zostać tylko przyjaciółmi  - wszak oboje są w stałych związkach. Tylko, że związki te nie są do końca zadawalające… Dziewczyna dusi się w relacji z mężczyzną, który, choć wydaje się idealny, nie rozumie jej i nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł. Zrozumienie, wiarę we własne możliwości i chęć do spełniania marzeń ofiarowuje jej właśnie nowopoznany mężczyzna. Czy więc Layla i Tristan pozostaną jedynie przyjaciółmi? Czy taki układ pomiędzy kobietą a mężczyzną jest w ogóle możliwy?

piątek, 23 czerwca 2017

(169) "Noc drapieżcy" Christopher Sherlock

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Są czasem takie książki, co do których nie wiemy sami, czy się nam podobały, czy nie. Jedne rzeczy zachwycają, inne wywołują ciarki na plecach. Jedną z takich książek, które miałam względną przyjemność czytać jest mało znana „Noc drapieżcy” Christophera Sherlocka. Pewnie, gdyby nie book Tour, w którym brałam udział nigdy nawet nie usłyszałabym o tej powieści. Zapraszam na recenzję!

Lata 90. XX. Wieku, Republika Południowej Afryki. Są to czasy walki o zniesienie apartheidu – ideologii według której władzę w tym afrykańskim państwem sprawowali jedynie obywatele o białym kolorze skóry. „Noc drapieżcy” przedstawia poprzez pryzmat jednostki walkę o prawa polityczne dla czarnoskórych, a także działania władz, by utrzymać istniejący stan rzeczy. Sherlock snuje swoją opowieść political-fiction, przedstawiając to, do jakich podłości jest zdolny człowiek w imię idei i własnych interesów.

niedziela, 21 maja 2017

(159) "Ciało" Tess Gerritsen

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W styczniu tego roku recenzowałam książkę, która otworzyła mnie na nowy gatunek. Dzięki „Dawcy” polubiłam się z thrillerami medycznymi, a także poznałam autorkę, która poleca twórczość pisarza mojego życia – Remigiusza Mroza. Powieść bardzo mi się podobała, dlatego bez wahania poprosiłam Kity Aillę, by pożyczyła mi inne dzieło Tess Gerritsen. I nie powiem, książka trochę się na mojej półeczce wyleżała, jednak presja czasu (WTK już tak niedługo) zmusiła mnie do przeczytania „Ciała”. Niestety, tym razem spotkanie z twórczością amerykańskiej pisarki nie było tak udane. Kontynuuję moją złą literacką passę – wyobraźcie sobie, że najwyższa ocena, jaką wystawiłam w maju to 6/10!

Kat Novak jest lekarzem sądowym w małym amerykańskim miasteczku Albion. Pomimo tego, że wywodzi się z przestępczej dzielnicy, jej życie jest udane. Wszystko odmienia się, kiedy do prosektorium trafiają niezidentyfikowane zwłoki młodej dziewczyny. Na ciele brak widocznych obrażeń i można by przypuszczać, że wywodząca się z nizin społecznych młoda kobieta zmarła z powodu przedawkowania. Jednak niepokojące wyniki analizy krwi oraz kolejne, bardzo podobne zgony nie dają spokoju doktor Novak. Postanawia ona na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Pomagać jej w tym będzie niesamowicie przystojny właściciel firmy farmaceutycznej. Czy uda im się odkryć prawdę o morderstwach, które dokonują się w Albionie? Przekonacie się, sięgając po „Ciało”!

poniedziałek, 15 maja 2017

(156) "Biała Masajka" Corinne Hoffman

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Od pewnego czasu staram się czytać nie tylko beletrystykę. Sięgam również po biografie, po wspomnienia czy pamiętniki. Zazwyczaj są to książki, które mi się podobają, które zmieniają trochę moje spojrzenie na świat lub poszerzają moją wiedzę. Dlatego, kiedy wybierałam książki na Majowe Zaczytanie, z radością sięgnęłam po „Białą Masajkę”. Miałam nadzieję, że poznam inspirującą osobę, dowiem się czegoś więcej o kulturze Masajów… Niestety, nic z tego się nie stało. Uwierzcie mi, bardzo ciężko mi pisać tę recenzję, bowiem wiem, że książka opisuje autentyczne wydarzenia, że wszystko, o czym pisała autorka jest prawdą. I tak ciężko jest oceniać czyjeś życie, ale, z drugiej strony, już dawno żadna książka aż tak mnie nie poirytowała!

niedziela, 9 kwietnia 2017

(145) "Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass - BOOK TOUR

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W dzieciństwie byłam wielką fanką bajek Disneya, zresztą, pozostaję nią do tego czasu. Muszę się jak najszybciej wybrać na „Piękną i Bestię” – byliście? Polecacie? Kiedy dowiedziałam się, że istnieje książka, która opiera się na motywach znanych z tej właśnie baśni, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Kolejne entuzjastyczne, pełne pochwał recenzje blogerów tylko zachęcały mnie do poznania „Dworu cierni i róż”, więc, gdy pojawiła się okazja, szybko zapisałam się do book Touru. Czekałam i czekałam, aż w końcu książka do mnie dotarła i mogłam zanurzyć się w świecie wykreowanym przez autorkę bestsellerów, Sarę J. Mass. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie z tak zachwalaną pisarką?

Życie dziewiętnastoletniej Feyry legło w gruzach, gdy po śmierci matki i bankructwie ojca musiała wziąć na swoje barki utrzymanie rodziny. Od tej pory jej egzystencję wypełnia gorączkowe poszukiwanie jedzenia, a jedynym promyczkiem szczęścia jest pełen namiętności związek z chłopakiem z wioski oraz malowanie. Kiedy podczas jednego z polowań zabija napotkanego wilka, nie spodziewa się nawet, że diametralnie odmieni to jej życie.  Nieoczekiwanie na progu jej domu staje przedstawiciel wrogiej człowiekowi rasy fae i wymusza na Feyrze udanie się wraz z nim do magicznej krainy, Prythianu. Dziewczyna, nie mając wyboru, udaje się z nim na dwór Wiosny. Wkrótce odkrywa, że świat, który dotąd znała nie jest taki prosty, a od nienawiści do miłości jest krótka droga.

piątek, 18 grudnia 2015

(26) "Złamane pióro" Małgorzata Maria Borochowska

3 komentarze:
Hej, hej, Kochani!
Ze mną jest chyba coś nie tak… Nie potrafię zachwycić się pozycjami, które zachwycają wszystkich. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o „Złamanym piórze” byłam lekko zaciekawiona. Po przeczytaniu ogromnej ilości pozytywnych recenzji byłam przekonana, że znajdę książkę, która na długo zamieszka w moim serduszku. A jednak – tak się nie stało.

"Złamane pióro” to książka to artystach – grafiku i pisarce. To powieść o potędze ludzkiej wyobraźni, o uleczającej mocy miłości i o potrzebie przezwyciężenia swoich koszmarów.  Autorka pokazuje nam „od środka” proces twórczy, pozwala poczuć się twórcą. Wskazuje, jak duże znaczenie ma dla artystów ich działalność, jak może na nich wpłynąć.