Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sine qua non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sine qua non. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lipca 2018

(262) "Oblubienica morza" Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Ponad dwa lata temu poznałam twórczość NIESAMOWITEJ wprost autorki żydowskiego pochodzenia, Michelle Cohen Corasanti. Jej „Drzewo migdałowe”, opowieść o palestyńskim chłopcu, który postanawia wbrew przeciwnościom losu walczyć o realizację swych marzeń bardzo mnie poruszyła i otworzyła oczy na sytuację arabskich mieszkańców Izraela, którzy są prześladowani jedynie za swoje pochodzenie. Nie posiadałam się więc z radości, gdy dowiedziałam się, że wydawnictwo Sine Qua Non postanowiło wydać kolejną powieść Michelle Cohen Corasanti, tym razem napisaną w duecie z palestyńskim uchodźcą Jamalem Kanjim. Wiedziałam, że czeka mnie kolejna poruszająca serce i wywołująca wzruszenie lektura!

niedziela, 17 grudnia 2017

(217) "Ciemna strona" Tarryn Fisher

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Już niemal rok temu odkryłam niezwykle utalentowaną amerykańską pisarkę. Od tego czasu przeczytałam już dwie powieści jej autorstwa – mrożącą krew w żyłach, robiącą zamęt w myślach „Margo” oraz psychodeliczną, złą, niepokojącą „Bad mommy. Złą mamę”. Teraz, dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non miałam okazję poznać kolejną, jeszcze genialniejszą powieść Tarryn Fisher. Po lekturze „Ciemnej strony” wiem już, że jestem wielką fanką tej autorki i ślepo wezmę wszystko, co ona napisze, bowiem uwielbiam stan mojego mózgu, w jaki wprawiają mnie jej powieści. Tym razem dzięki pisarce mogłam zajrzeć w głąb samej siebie i zastanowić się, czy także ja mam swoją „ciemną stronę”.

Senna Richards, pisarka i autorka bestsellerów budzi się w obcym domu. Została porwana, jednak nie wie przez kogo i dlaczego. Na domiar złego, okazuje się, że nie tylko ona padła psychopaty – wraz z nią uwięziony został mężczyzna, z którym w przeszłości łączyła ją specyficzna relacja. Aby odzyskać wolność, Senna i Isaac muszą zajrzeć w głąb siebie, na nowo przemyśleć swoją relację oraz pogodzić się z ranami, które tkwią gdzieś głęboko w nich.

Powieść Tarryn Fisher nie  jest bynajmniej książką, którą można przeczytać „na raz”. To książka, która, choć wciąga, sprawia tak niesamowity ból, że trzeba ją sobie dawkować. Nie jest to historia, która zachwyca nadmiarem akcji, w której roi się od niespodziewanych zwrotów akcji czy mrożących krew w żyłach wydarzeń. Fabuła powieści opiera się na rutynie – rutynie życia więźnia, który ma aż za wiele czasu, aby myśleć. W powieści poznajemy skrzywdzoną psychikę Senny, jej ból, a także przeszłość, która ukształtowała ją na zawsze.  Odkrywamy także tajemnicę jej relacji z Isaakiem i razem z bohaterami zastanawiamy się, kto wpadł na pomysł, by tę dwójkę umieścić razem na skraju śmierci.

Fabuła „Ciemnej strony” została genialnie skonstruowana. Od początku czytelnik tak jak bohaterowie, nie wie, co się stało.  W jego głowie mnożą się hipotezy, które raz po raz rozbijają się w drobny mak. Tarryn Fisher odchodzi od wszelkich fabularnych schematów, więc nie sposób przewidzieć, w jakim kierunku rozwinie się akcja. Dlaczego „właściciel zoo”, jak swojego porywacza nazywa Senna, zachowuje się w taki sposób? Jakie są jego pobudki? Co ma na celu? Czy bohaterowie mają umrzeć? Zakończenie, które przedstawia Tarryn Fisher jest trudne, zaskakujące i tak dalekie od wszystkiego, czego można było się spodziewać, że zamiast odpowiedzi, zyskujemy kolejne pytania.

Całą historię poznajemy z perspektywy Senny. To ona opowiada nam o swoich emocjach, o swoim bólu, o swojej przeszłości, o otaczającym ją coraz bardziej strachu. Jest to jedna z najlepszych bohaterek literackich, z jakimi ostatnio się spotkałam! Jest ona pełna sprzeczności. Na pozór sprawia wrażenie niezwykle antypatycznej osoby, niewdzięcznej, niezasługującej na żadne ciepłe uczucia. A jednak, wraz z kolejnymi przewracanymi stronami poznajemy jej przeszłość i zaczynamy rozumieć, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Jesteśmy świadkami jej przemiany psychicznej, razem z nią uczymy się na nowo kochać, pomimo tego, że świat jest złym miejscem. Równie ciekawym bohaterem jest Isaac. To mężczyzna, którego nie sposób pokochać, jednak równie trudno jest go zrozumieć. Co nim kieruje? Dlaczego jest dobry, skoro świat, który go otacza jest tak zły? Ta dwójka bohaterów tworzy mieszankę wybuchową, a ich relacja, którą odkrywamy na łamach powieści, jest tak trudna, tak patologiczna i toksyczna , a jednocześnie piękna, że nie sposób się w nią nie zaangażować emocjonalnie.

„Ciemna strona” to powieść przytłaczająca emocjonalnie. Już od pierwszych stron czytelnik musi zmagać się z ogromnym strachem i niepewnością. Nie wiemy, jakie plany ma wobec porwanych bohaterowów „właściciel zoo”. Niejednokrotnie wraz z nimi czujemy oddech śmierci, zatracając się w głodzie, zimnie i utracie nadziei, które uniemożliwiają przeżycie kolejnego dnia. Powieść Tarryn Fisher jest także pełna bólu, niezawinionego cierpienia i krzywdy. Dzięki takim książkom widzimy, że my sami mamy swoje ciemne strony, widzimy, że przeszłość i dawne zranienia wciąż na nas oddziałują i nie pozwalają być w pełni szczęśliwymi.  Tarryn Fisher udowadnia, że nigdy do końca nie znamy samych siebie, a nasza prawdziwa natura wychodzi na jaw dopiero, kiedy znajdujemy się w ekstremalnych warunkach. „Ciemna strona” to powieść, o której nie da się po prostu zapomnieć, trzeba wraz z bohaterami przeżyć ich emocje oraz udać się w podróż w głąb siebie.

Po raz kolejny Tarryn Fisher udowodniła, że jest mistrzynią operowania słowem. W niezwykle sugestywny sposób opisała ból, cierpienie, głód i wszystkie inne trudne uczucia, targające bohaterami.  Po raz kolejny mój egzemplarz cały jest popodkreślany, a ja po raz kolejny chcę się z Wami podzielić moimi ulubionymi cytatami:


- Ludzie nie są stworzeni do dźwigania ciężaru innych. Ledwie dajemy radę nieść własny. (…)
-Być może wzięcie na siebie ciężaru drugiej osoby sprawia, że Twój własny staje się trochę mniejszy.

Gwałt odciska się w twoim DNA. Nie jesteś już sobą, ale kobietą, którą zgwałcono. I nie możesz tego z siebie wymazać. Nie możesz pozbyć się przekonania, że to znowu się wydarzy, że jesteś bezwartościowa i nikt nigdy nie będzie chciał się do ciebie zbliżyć, bo zostałaś zbrukana i wykorzystana. Ktoś uznał, że jesteś nikim, zakładasz więc, że inni też tak pomyślą. Gwałt to bezwzględny niszczyciel zaufania, pewności siebie i nadziei.

Ludzie kłamią. Wykorzystują cię i kłamią, przez cały czas wciskają ci kity o swojej lojalności i o tym, że cię nigdy nie zostawią. Nikt nie może ci tego obiecać, bo zyciem – tak jak pogodą – rządzą nieustanne zmiany.

Nienawidzę zmian. Nigdy się nie wie, co przyniosą, można tylko być pewnym, że nastąpią. Ale zanim to się stanie, łudzisz się, że odmienią Twój los na lepsze. Postanawiasz w to wierzyć, bo tego potrzebujesz.

Wierzysz w ludzi, bo mają w zwyczaju trzymać się ciebie, kiedy jest dobrze. Nazywam ich letnimi słodziakami. Spotkałam w życiu wystarczająco wielu letnich słodziaków, żeby wiedzieć, że każdy zostawi cię wraz z nadejściem zimy. Kiedy wszystko wokół zamarza, ty trzęsiesz się z zimna i aby przetrwać, otaczasz się jak największą liczbą ochronnych warstw. Z początku nawet tego nie zauważasz. Zimno sprawia, że drętwiejesz i nie widzisz wyraźnie. A potem nagle podnosisz wzrok, zauważasz, że śnieg zaczyna topnieć i uświadamiasz sobie, że spędziłeś zimę sam.

Nadal Cię widzę, Senna – mówi w moje włosy – Człowiek nigdy nie przestaje widzieć tego, co postrzega jako część samego siebie.

Tak to właśnie wygląda, kiedy jesteś więźniem. Pragniesz wolności, a kiedy ją dostajesz, bez swoich łańcuchów czujesz się nagi.

Nigdy nie myślałam o miłości w kategoriach wyboru. Wydawało mi się raczej antywyborem. Jeśli jednak wiążesz się z kimś autodestrukcyjnym i postanawiasz nadal go kochać, to chyba jednak jest jakiś wybór.

- Nie naprawisz mnie – powiedziałam, patrząc na kolana Isaaca.
- Wcale nie chcę.
- Jestem okaleczona. Z zewnątrz i w środku.
- A mimo to cię kocham.

Prawda jest dla umysłu. (…) Kłamstwa są dla serca. Okłamujmy się więc dalej.

„Ciemna strona” to zdecydowanie jedna z najlepszych powieści, jakie miałam przyjemność poznać w kończącym się roku.To mroczna, niepokojąca historia o kruchej ludzkiej psychice. Jej zaletami są z całą pewnością niebanalna fabuła oraz genialnie skonstruowani, niezwykle wiarygodni bohaterowie. Książek takich jak te nie da się po prostu zapomnieć – one na zawsze pozostają w nas. Serdecznie polecam!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

Ocena: 10/10 (arcydzieło) 

Książka bierze udział w wyzwaniach:

piątek, 13 października 2017

(204) "Rdza" Jakub Małecki

Brak komentarzy:
Witajcie, moi Kochani!
Rok temu miała okazję poznać prozę wschodzącej gwiazdy polskiej literatury – Jakuba Małeckiego. „Dygot” oraz „Ślady” absolutnie oczarowały mnie swoim klimatem, niezwykłością, pięknem opisywanej rzeczywistości oraz melancholią, wypływającym na nastrój każdego czytelnika. Dlatego niezwykle ucieszyłam się, gdy w moje ręce trafił egzemplarz „Rdzy”. Podświadomie czułam, że czeka mnie niesamowita, niezapomniana lektury.

Kilkuletni Szymek po wielkiej tragedii, podczas której Bozia zabrała mu mamę i tatę, trafia pod opiekę babci Tosi, mieszkającej w Chojnach. To właśnie w tej małej wielkopolskiej wsi chłopiec będzie przeżywał piękne i gorsze chwile, pozna znaczenie słów takich jak „przyjaźń”, „miłość”, „nienawiść” czy „ból”. Na jego losy będą wpływać nieustannie losy Tośki – małej dziewczynki wyrwanej przez Niemców z rodzinnego domu, rodzinnej wsi, której losy zdeterminowała nieszczęśliwa miłość do Niewidzialnego Człowieka. „Rdza” Jakuba Małeckiego to opowieść o zwykłych ludziach, uwikłanych w swoje małe namiętności, małe problemy, małe miłości, na których życie bezustannie wpływa Wielka Historia.

Po przeczytaniu trzech książek Jakuba Małeckiego jestem już przekonana, że ten autor na zawsze zostanie jedną z moich literackich miłości. O ile „Dygot” zachwycił mnie swoją nowatorskością, o tyle po lekturze „Śladów” oraz „Rdzy” wiem już, czego mogę spodziewać się po lekturze powieści spod pióra młodego Polaka. Za każdy razem otrzymuję piękną, choć wcale niewyidealizowaną opowieść o ludziach, o ich bólu, o ich strachu i ograniczeniach. Powieści Jakuba Małeckiego są zawsze przepełnione niezwykłym, dogłębnym, ujmującym smutkiem, który czytelnika boli, sprawia dyskomfort, a jednocześnie uzależnia i sprawia, że ten ma ochotę na więcej, więcej, więcej.

„Rdza” to w mojej opinii przede wszystkim historia o stracie. Bohaterowie tracą wiele – rodziców, dom, palce, głos, zdrowie psychiczne, miłość, zrozumienie.  Za każdym razem muszą zacząć od nowa – stawiać małe kroczki ku innemu życiu. Książka Jakuba Małeckiego jednocześnie daje nadzieję w to, że człowiek jest w stanie podźwignąć się z najgorszego upadku i odbierają ją, wskazując, że niektóre problemy tak głęboko w nas wrosły, iż w każdej chwili mogą ponownie nas zaatakować.

W „Rdzy”, tak jak w poprzednich dwóch powieściach, które miałam ogromną przyjemność przeczytać, autor zabiera nas na polską prowincję, tym razem w okolice, w których sam się wychował. Po raz kolejny pokazuje nam Polskę B z jej problemami i wadami. To zdecydowanie nie jest już „wieś spokojna, wieś wesoła”. Czytelnik może dojrzeć alkoholizm mieszkańców Chojen, ich poczucie beznadziei, brak perspektyw. Jakub Małecki opisuje nam wieś na przełomie kilkudziesięciu lat – stosuje zabieg narracji „z lotu ptaka”, obrazując niemal całe życie Tośki oraz Szymka. To właśnie ich losy, a nie wielka historia okazują się w książce najważniejsze – wojna, przemiany społeczne – to wszystko jest tylko tłem, pretekstem, by ukazać zmiany zachodzące w człowieku. Myślę, że takie zestawienie przedstawicieli dwóch pokoleń pozwoliło polskiemu pisarzowi przedstawić tezę i obronić tezę, że wszystkimi ludźmi rządzą tak naprawdę podobne uczucia, problemy, namiętności.

„Rdza” to także powieść, która zachwyca konstrukcją bohaterów. Jakub Małecki z całą pewnością ma ogromną wiedzę psychologiczną, bowiem jego bohaterowie są wykreowani niezwykle realistycznie. Ten pisarz nigdy nie ubrawia, nie idealizuje, nie heroizuje. Pokazuje zwykłych, pospolitych ludzi, przez chwilę stawiając ich w centrum uwagi. Każe zwrócić uwagę na to, że każdy, kogo mijamy na ulicy ma jakieś swoje historie, swoje traumy, swoje zranienia. Postaci Małeckiego są niezwykle konsekwentnie prowadzone, widać, jak zmieniają się na oczach czytelnika, który potrafi wyobrazić sobie, jakie bodźce z ich przeszłości ukształtowały ich w takim, a nie inny sposób.

Jestem absolutnie zakochana w stylu pisania Jakuba Małeckiego. Kiedyś nazwałam go mistrzem w opisywaniu piękna niepięknej rzeczywistości i zdecydowanie podtrzymuję tę opinię! Polski autor opisuje codzienność, zwykłe życie szarych ludzi w taki sposób, że staje się ona intrygującą i ciekawą.  Styl  jego książek przypomina leniwe gawędy, opowieści toczone przez starszych ludzi. To powieść powolna, wymagająca skupienia, rozkoszowania się nią.


Z całą pewnością „Rdza” nie jest powieścią łatwą. Niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny, w ogromnym stopniu wpływa na samopoczucie czytelnika. Wymaga pełnego zaangażowania w przedstawianą przez siebie historię. Z drugiej strony, jest przepiękną, mądrą opowieścią o stracie, smutku, poszukiwaniu własnej tożsamości. Jak dla mnie – idealna na jesienne noce, kiedy nie można spać, więc poszukuje się sensu życia. Polecam serdecznie!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Ocena: 9/10 (wybitna)

Książka bierze udział w wyzwaniu:

środa, 13 września 2017

(194) "Bad mommy. Zła mama" Tarryn Fischer

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W grudniu ubiegłego roku miałam okazję poznać niesamowitą, wstrząsającą, mocną powieść autorstwa Tarryn Fisher „Margo”. Ta przerażająca historia sprawiła, że chciałam poznać jeszcze więcej dzieł autorstwa Tarryn Fischer. Okazja ku temu pojawiła się dzięki grupie Book Tour Polska, której administrator puścił w świat najnowszą książkę tej autorki – „Bad mommy. Złą mamę”. Czy ten thriller psychologiczny dorównał genialnej historii dziewczyny z Bone, która na własną rękę starała się wymierzać sprawiedliwość? A może była historią wtórną?

Fig Coxbury od zawsze chciała być kimś albo czymś innym. Paprotką, lampą, w każdym razie nie sobą.  Jej problemy pogłębiają się po stracie upragnionego dziecka. Jolene Avery ma wszystko – karierę, dom, piękną córeczkę, kochającego męża, przyjaciół. Kiedy Fig poznaje tę idealną kobietę i jej dziecko, malutką Mercy Moon, uświadamia sobie, że ta na to nie zasługuje. Postanawia więc odzyskać wszystko, co w jej mniemaniu powinno należeć do niej – dziecko, męża, dom. Zaczyna coraz bardziej upodabniać się do Jolene, a także nawiązuje z nią toksyczną relację. W swojej obsesji na punkcie Złej Mamy posuwa się coraz dalej, co zauważają wszyscy, oprócz niej samej. Jak daleko w kradzieży tożsamości swojej sąsiadki posunie się Fig?  Do jakiego nieszczęścia musi dojść, czy Jolene przejrzała na oczy?

niedziela, 28 maja 2017

(162) "Endgame. Wezwanie" James Frey i Nils Johnson-Shelton

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Często mam tak, że nie czuję potrzeby ani nie chcę sięgać po książki, które są na topie. Kiedy mija cały szał na daną powieść, ja spokojnie rozpoczynam naszą wspólną przygodę. Nie mam już zbyt wygórowanych oczekiwań, więc słabe, a mocno rozreklamowane bestsellery aż tak mnie nie rozczarowują. Jedną z książek, po które sięgnęłam, kiedy cały szał na nią minął było „Endgame. Wezwanie” Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona. Przyznam, że po nieprzyjemnych doświadczeniach z „Milionem małych kawałków” byłam do tej pozycji sceptycznie nastawiona. Miałam jednak nadzieję, że zupełnie inna tematyka sprawi, że twórczość pisarza bardziej przypadnie mi do gustu.

Jest ich 12. Potomkowie najstarszych ludów. Nastolatki w  wieku od trzynastego do dwudziestego roku życia. To właśnie oni wyznaczeni są do udziału w wymyślonej przez pradawne istoty, Ludzi Niebos, Endgame. Celem rozgrywki jest zdobycie trzech kluczy. Reguły? Nie ma żadnych. Wygrana: ocalenie swojego ludu. Bohaterowie stoczą krwawą i brutalną rozgrywkę na wszystkich kontynentach, będą rozwiązywać zagadki, zabijać się, kochać i nienawidzić.

środa, 24 maja 2017

(160) "Giro d'Italia. Historia najpiękniejszego kolarskiego wyścigu świata" Colin O'Brien

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Od kilku lat moje serce bije na pół – trochę po polsku, trochę po włosku. Najpierw pokochałam ten cudowny, melodyjny język, później rozsmakowałam się w kuchni z Bel Paese, a teraz nałogowo pochłaniam wszystko, co ma związek z ojczyzną Dantego. Dlatego, kiedy w zapowiedziach wydawnictwa Sine Qua Non pojawiła się książka o Giro d’Italia, najsłynniejszym i najbardziej prestiżowym włoskim wyścigu kolarskim, bez wahania zabrałam się za lekturę. Odrobinę bałam się tego, iż z powodu mojego całkowitego braku zainteresowania cyklistami, będę znudzona. Jak było naprawdę? Zapraszam na recenzję!

wtorek, 7 marca 2017

(135) "Zakazane życzenie" Jessica Khoury

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Kiedy tylko usłyszałam o tym, że wydawnictwo Sine Qua Non planuje wydać powieść napisaną na motywach jednej z moich ulubionych bajek Disneya, „Aladyna”, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Podekscytowana czekałam, aż dotrze do mnie paczka i będę mogła ponownie zanurzyć się w świecie znanym mi z dzieciństwa. Nie spodziewałam się jednak, że wersja Jessici Khoury aż tak będzie się różniła od tej, którą poznałam dzięki słynnej animacji oraz że przypadnie mi do gustu jeszcze bardziej!

Niegdyś dżinnka Zahra wraz ze swoją ukochaną panią Roszaną Wspaniałą rządziła największym imperium na świecie. Kiedy jednak złamała najważniejsze prawo niewolników lampy i pokochała swoją właścicielkę, musiała ponieść karę. Zamknięta przez pięćset lat w swojej lampie zostaje odnaleziona przez młodego chłopca, Aladyna. Choć ma jedynie spełnić jego trzy życzenia, postanawia się nim posłużyć, by zdobyć swój upragniony cel – odzyskać wolność. Nieoczekiwanie dla siebie, Zahra znów zbliża się do niebezpiecznej granicy – granicy uczucia między dżinnem a człowiekiem.

czwartek, 19 stycznia 2017

(119) "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Mam wrażenie, że o recenzowanej dzisiaj pozycji w książkowej blogosferze powiedziano już wiele słów. Swojego czasu była ona obecna niemal na każdym blogu, ale ja dopiero niedawno i to przez zupełny przypadek miałam okazję ją poznać. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo byłam podekscytowana, gdy wreszcie rozpoczynałam lekturę. Czułam, że już! Uda mi się znaleźć powieść, która znajdzie się w topce 2017 roku. Czy jednak tak się stało? Zapraszam Was do przeczytania recenzji!

Ava Lavender nie jest zwykłą dziewczyną. Urodziła się bowiem z niezwykłą cechą – ma piękne, rozłożyste skrzydła. Chcąc dowiedzieć się, dlaczego los ją tak obdarował poznaje historię swojej rodziny. Dzięki temu czytelnik ma okazję przenieść się w niesamowitą podróż do pierwszej połowy XX wieku i poznać trzy niesamowite kobiety, które toczą walkę o swoje szczęście.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

(113) "Margo" Tarryn Fisher - PRZEDPREMIEROWO

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Po raz kolejny staję przed wielkim dylematem. Przeczytałam niesamowitą, przepiękną, przecudowną książkę, pokochałam ją z całego serca, nie przespałam przez nią nocy, ale… Nie mam pojęcia, co mogę Wam o niej powiedzieć. Czemu tak łatwo pisać o książkach przeciętnych i złych, a tak trudno o literackich arcydziełach?

Margo urodziła się w Bone – miasteczku, które nie ma nic wspólnego z amerykańską idyllą. Jej matka to prostytutka, jej sąsiedzi to narkomani sprzedający crack. Margo pogrąża się w bólu, smutku i beznadziei, tracąc nadzieję, że kiedykolwiek uda się wyrwać jej z Bone. Niespodziewanie jej życie odmienia niepełnosprawny rówieśnik, Judah, który ukazuje jej, że warto marzyć i starać się być szczęśliwym – mimo wszystko. Margo postanawia wypowiedzieć wojnę złu, które ją otacza – sama jednak nie wie, jak trudno walczyć z nim i samemu być dobrym. 

środa, 28 września 2016

(92) "Ślady" Jakub Małecki - PREMIEROWO

Brak komentarzy:
Witajcie, Moi Drodzy!
W sierpniu, dzięki uprzejmości mojego ulubionego wydawnictwa Sine Qua Non, mogłam poznać genialną twórczość Jakuba Małeckiego. Od razu skradł on moje serce niesamowitym klimatem, jaki stworzył na kartach „Dygotu”. Dlatego długo nie wahałam się, gdy mogłam sięgnąć po kolejną pozycję tego fantastycznego polskiego pisarza. I, choć „Ślady” są nieco inne niż wcześniej recenzowana przeze mnie pozycja, wciąż są tak samo dobre!
Tym razem Jakub Małecki serwuje nam zbiór pozornie niepowiązanych ze sobą opowiadań. O czym? O życiu. O zwykłych ludziach, którzy mają zwykłe problemy. O tych, których mijamy w pośpiechu, skupieni na poszukiwaniu niezwykłości. Choć na pozór nic ich nie łączy, to jednak – zarówno w książce, jak i w życiu nic nie dzieje się przypadkiem.

piątek, 12 sierpnia 2016

(80) "Dygot" Jakub Małecki

Brak komentarzy:
Hej, hej,Kochani!
Ostatnio na jednej z fejsbukowych grup, jakiej jestem członkiem rozgorzała dyskusja na temat polskim autorów – że nudni, że niezbyt uzdolnieni. Wielokrotnie pojawiał się argument – Polska jest nudna, nie jest miejscem pobudzającym wyobraźnię, nikt nie potrafiłby mi jej „sprzedać”. Tymczasem recenzowana przeze mnie pozycja – „Dygot” Jakuba Małeckiego zdecydowanie zaprzecza wszystkim tym zarzutom. To mrożąca krew w żyłach opowieść o polskiej prowincji – ale nie tej sielskiej anielskiej, którą znamy chociażby z hitowego serialu TVP „Ranczo”, ale o tej przerażającej, tajemniczej i magicznej, wciąż przepełnionej ludzkimi zabobonami, czarnowidztwem i uprzedzeniami.

wtorek, 12 lipca 2016

(74) "Listy niezapomniane. Tom II" Shaun Usher

Brak komentarzy:
Drogi czytelniku!
Pewnie jesteś zabiegany, gonisz za pieniędzmi, za sukcesem, za rozwojem. Pewnie, kiedy wieczorem wracasz do domu, marzysz tylko o tym, by położyć się w łóżku i wreszcie zasnąć. Pewnie, tak jak zresztą i ja, nie masz czasu na celebrowanie spotkań z bliskimi, z przyjaciółmi, na długie rozmowy przy kubku herbaty… Twoja komunikacja ogranicza się do stukania w klawiaturę, oczekiwania na tak dobrze wszystkim znany odgłos Messenger, ewentualnie przychodzącego smsa. A jeśli przychodzi do Ciebie listonosz, to tylko po to, by dostarczyć kolejne zamówienie z nieprzeczytane.pl lub z rachunkami… A przecież wcale nie tak dawno młode dziewczyny, takie jak ja czy Ty, siedziały w oknie  i wypatrywały listonosza, który miał im przynieść list od ukochanego chłopca. Albo stęsknieni rodzice, którzy z niecierpliwością wyczekiwali wieści od swoich dzieci, które wyfrunęły w daleki świat. Lub przyjaciele, opisujący w listach drobne zdarzenia, jakie ich spotkały….

czwartek, 7 lipca 2016

(72) "Odłamki" Ismet Prcić

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Przyznam, że siadam do tej recenzji z kompletnym mętlikiem w głowie… Absolutnie nie wiem, co powiedzieć, co napisać, jak oddać emocje, które kotłują się we mnie po przeczytaniu „Odłamków” Ismeta Prcica… Pewnie gdyby nie to, że wiąże mnie współpraca recenzencka nie zrecenzowałabym tej niesamowitej powieści tak prędko.

Bratobójcza wojna po rozpadzie Jugosławii na zawsze odmienia życie młodego Bośniaka, Ismeta. Musi dorastać w oblężonym mieście, gdzie w każdej chwili słychać odgłosy wybuchów, gdzie wciąż można stracić życie. Spędza noce w ciasnych schronach, musi zmierzyć się ze wszystkimi niedogodnościami, jakie niesie ze sobą wojna…. A jednocześnie desperacko chce żyć, chce być młody i korzystać ze wszelkich przywilejów swojego wieku. Usiłuje odkryć kim naprawdę jest, nadając sobie różne role. Poznaje kobiety, których obecność na zawsze naznacza jego życie. Gdy pojawia się szansa ucieczki z oblężonego miasta do Stanów Zjednoczonych, Ismet myśli, że złapał Pana Boga za nogi. Nie wie jednak, że od traumy wojny nie ma ucieczki, a jego duch nigdy nie opuści pogrążonej w wojnie Bośni.

niedziela, 19 czerwca 2016

(67) "Zakon mimów" Samantha Shannon

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Pamiętacie, jak mniej więcej miesiąc temu zachwycałam się przegenialnym „Czasem Żniw” młodziutkiej Samanthy Shannon? Świat wykreowany przez tę Brytyjkę całkowicie mnie zauroczył. Dodatkowo, pierwszy tom zakończył się w tak niespodziewany sposób, że niemal od razu chciałam sięgnąć po kolejny. Czy „Zakon Mimów” zrobił na mnie równie dobre wrażenie? Przekonacie się, czytając tę recenzję!

Paige, po ucieczce z kolonii karnej Szeol I wie, że jej życie zmieniło się nieodwracalnie. Nie umie na nowo zaangażować się w życie swojego gangu. Jest pewna, że informacje o prawdziwym obliczu Sajonu i istnieniu Refaitów oraz Emmitów muszą wyjść na światło dzienne. Jednak syndykat i jego szare eminencję zdają się nie być tym zainteresowane. W obliczu niespodziewanego zbiegu wydarzeń, Paige stanie do walki o Zwierzchnictwo w syndykacie Cytadeli Londyn.  Tymczasem Nashira wcale nie zamierza odpuścić niepokornej uciekinierce i wysyła za nią pościg. Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy w Londynie pojawiają się Ramaranci wraz z Naczelnikiem….

piątek, 20 maja 2016

(59) "Czas żniw" Samantha Shannon

9 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dziś chciałabym zaprosić Was do przeczytania mojej opinii o książce, dzięki której może pewnego dnia przeproszę się z fantastyką… Bo widzicie, ja jestem do tego gatunku niezwykle uprzedzona – wszystko przez dzieła Tolkiena, które są dla mnie absolutnie nie do przebrnięcia. Tymczasem czytam w tym roku już trzecią powieść fantastyczną i jestem nią oczarowana. Po raz kolejny sprawdziła się moja złota reguła – jeśli Anita coś poleca, to bierz to bez wahania! Wszystkie pozycje, które pokochała moja ulubiona booktuberka, bez względu na gatunek, podbiły również moje serce.

Przyznam, że do lektury „Czasu żniw” podchodziłam lekko sceptycznie. Obawiałam się, że tak jak w przypadku  przeciętnej „Fangirl” czy bardzo złego „O krok za daleko” pozytywne recenzje są zbyt na wyrost i że książka okaże się wtórna, bądź młoda, debiutująca Samantha Shannon nie podoła misji stworzenia spójnego świata lub wykreowania ciekawych i oryginalnych bohaterów. Och, jak bardzo się myliłam!

środa, 20 stycznia 2016

(34) "Drzewo migdałowe" Michelle Cohen-Corasanti

20 komentarzy:
Witajcie, Kochani!
W tym roku mam szczęście do książek. Czytam dość dobre pozycje, które spełniają zadania, jakie im postawiłam (oprócz „O krok za daleko”, ale o tym koszmarku usiłuję zapomnieć). Dzisiaj zrecenzuję debiut Amerykanki o polsko – żydowskich korzeniach Michelle Cohen – Corasanti – „Drzewo migdałowe”. Obawiam się, że znów będziecie musieli czytać moje zachwyty, ale o tej książce nie da się opowiadać inaczej.

Osią fabuły są losy młodego Palestyńczyka Ahmada.  Jego życie jest ubogie, ale szczęśliwe, przynajmniej do momentu, gdy w drzwiach mieszkania nie stają izraelscy żołnierze, którzy zabierają ojca do jednego z najcięższych więzień świata. Pomimo genialnego umysłu, nastolatek musi przerwać naukę i podjąć pracę, by zapewnić byt swojej rodzinie. Po wielu latach, Ahmad, już jako uznany naukowiec, próbuje przerwać spiralę nienawiści pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami.