Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moondrive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moondrive. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2018

(242) "Królewska klatka" Victoria Aveyard

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Minęły już niemal dwa lata odkąd przeczytałam „Szklany miecz”. I choć jego zakończenie wbiło mnie w fotel, to wciąż nie mogłam się zebrać, by poznać kontynuację historii Mare Barrow. Na szczęście się przemogłam! I, pomimo początkowych trudności, na nowo zatonęłam w świecie wykreowanym przez Victorię Aveyard.

UWAGA! DALSZY CIĄG RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO „CZERWONEJ KRÓLOWEJ” I „SZKLANEGO MIECZA”.

środa, 14 grudnia 2016

(110) "Requiem" Lauren Oliver

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nadszedł czas, by pożegnać się z jedną z serii, która całkiem niespodziewanie zawładnęła moim sercem. Przeżyłam przy niej wiele wzruszeń, pokochałam bohaterów, a poza tym, zostałam zmuszona do refleksji – czy szczęście faktycznie może istnieć bez smutku?  Dlatego dziś ze smutkiem i niedowierzaniem będę opowiadała Wam o „Requiem” wiedząc, że już nigdy nie spotkam się z Leną ani z Alexem.

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO „DELIRIUM” I „PANDEMONIUM”!

sobota, 5 listopada 2016

(100) "Pandemonium" Lauren Oliver

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Miesiąc temu udało mi się powrócić do jednej z miliona zaczętych przeze mnie serii – „Delirium”, czyli debiutu pani Lauren Oliver. Pomimo początkowych obaw, książka ta bardzo mi się spodobała. Zaskoczyło mnie, że na tle innych młodzieżowych dystopii wypada bardzo dojrzale. Niesamowicie przypadł mi do gustu pełen emocji styl pisania Lauren Oliver. Dlatego bez większych wahań sięgnęłam po tom drugi – „Pandemonium”.  Jak przypadł mi on do gustu? Czy sięgnę po finałowy tom? Przekonacie się o tym, czytając tę recenzję!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO TOMU I!

niedziela, 25 września 2016

(91) "Delirium" Lauren Oliver

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która była dla mnie bardzo przyjemnym rozczarowaniem. Po twórczość pani Oliver sięgnęłam już drugi raz w życiu. Z pierwszego spotkania z przerażającym światem „Delirium” pamiętam ogromną dawkę emocji, która nie pozwoliła mi odłożyć książki ani na moment. Teraz jednak, gdy minęło kilka lat, ja jestem dojrzalsza o mnóstwo książek, bałam się, że się rozczaruję… A jednak!

Siedemnastoletnia Lena żyje w świecie, w którym miłość jest uznana za chorobę. Na szczęście znaleziono na nią lekarstwo – po wstrzyknięciu specjalnego remedium, człowiek nie czuje już nic. Główna bohaterka nie może doczekać się swojego zabiegu, wie bowiem, jakie mogą być konsekwencje zapadnięcia na Amor deliria nervosa. Ślepo wierzy we wszystkie informacje, jakie podaje jej rząd. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Alexa – jedno spojrzenie jego pięknych oczu wystarcza, by Lena zastanowiła się, czy miłość naprawdę jest zła.

wtorek, 30 sierpnia 2016

(86) "Szklany miecz" Victoria Aveyard

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o drugim tomie serii, który zimą podbił moje serce. „Czerwona królowa”, nie była, jak przypuszczałam, marną podróbką Igrzysk śmierci, lecz świetną, odkrywczą dystopią.  Chociaż zakończenie pierwszego tomu mnie zmroziło, wstrząsnęło mną i totalnie zszokowało, bardzo długo czekałam, aż sięgnę po tom drugi (nawet nie mówcie mi, ile jeszcze czekania na kolejny, ja chyba nie wytrzymam). Początkowo nieco utrudniało mi to lekturę, jednak Victoria Aveyard znów porwała mnie w swój świat i stworzyła prawdziwe tornado uczuć i emocji.

Na początku tej recenzji muszę bardzo podziękować dwóm niesamowitym dziewczynom, które, jak maluszka, za rączkę prowadziły mnie przez początek „Szklanego miecza”, przypominając najważniejsze informacje z „Czerwonej królowej” – Daria, Kinia – jesteście niezastąpione! Uwielbiam Was <3

środa, 29 czerwca 2016

(70) "Hopeless" Colleen Hoover

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Na moim blogu pojawia się mnóstwo bardzo pozytywnych opinii dotyczących książek królowej Young/New Adult, Colleen Hoover. Jestem oczarowana jej prozą, która niemal zawsze łamie mi serce. Tak się jednak jakoś stało, że nie miałam wcześniej do czynienia z książką, która rozpoczęła cały szał na Colleen, czyli „Hopeless”. Zmobilizowana wyzwaniem Darii postanowiłam w końcu sięgnąć po tę pozycję i przekonać się, co jest w niej tak wyjątkowego, że podbiła serca nastolatek na niemal całym świecie. Byłam podekscytowana myślą, że oto pozwalam Colleen Hoover znów przemienić moje serce w strzępki złamane przez nią miliony razy. Niestety, tym razem coś nie wyszło.

Sky to zbliżająca się do swoich osiemnastych nastolatka. Mieszka razem ze swoją adopcyjną matką, Karen, która izoluje córkę od świata, nie pozwalając jej między innymi na używanie technologii, a także ucząc ją w domu. Oprócz tego, dziewczyna odróżnia się od swoich rówieśników czymś jeszcze – nie czuje przyjemności płynącej z dotyku, nie zna uczucia pożądania, a pieszczoty chłopców wywołują u niej jedynie odrętwienie.W ostatnim roku nauki Sky butnuje się i postanawia iść do szkoły. Nie wie jeszcze, jak bardzo ta decyzja odmieni jej życie. Już pierwszego dnia w liceum poznaje przystojnego Deana Holdera. Wraz z nim odkryje swoją przeszłość i będzie musiała zmierzyć się z traumami z dzieciństwa.

poniedziałek, 16 maja 2016

(58) "Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quick

16 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jedną z pierwszych recenzji, jakie pojawiły się na blogu i którą mogę pokazać bez wstydu była recenzja „Wybacz mi, Leonardzie”. Byłam wtedy naprawdę wielce zachwycona twórczością Matthewa Quicka i chciałam jak najszybciej sięgnąć po wszystko, co napisał. Jednak między naszymi planami a rzeczywistością jest naprawdę duża przepaść, dlatego dopiero teraz zapraszam Was na recenzję kolejnej książki tego niesamowitego pisarza , jaką jest „Prawie jak gwiazda rocka”.

Książka opowiada o losach siedemnastoletniej Amber Appleton. Dziewczyna mieszka razem z matką w szkolnym autobusie. Pomimo ciężkich warunków życia nie traci optymizmu i wiary w ludzką dobroć. Staje się kimś takim, jak gwiazda rocka – dodaje ludziom nadziei i siły do zmagań z codziennością. Różni się od swoich znajomych nie tylko sytuacją materialną, ale także stosunkiem do życia.  Amber jest wierzącą katoliczką, która wypełnia samotne chwile rozmowami z J.C. (Jezusem Chrystusem – dla niezorientowanych), lubi spotykać się ze starszymi ludźmi, a grono jej najbliższych przyjaciół trudno nazwać typowymi nastolatkami. Świat dziewczyny rozpada się w jednej chwili i nic nie zostaje takie, jakim było. Czy uda jej się pozostać sobą, nawet w tak tragicznym momencie, w którym postawiło ją życie? Czy nadal będzie Księżniczką Nadziei, a może odda wieniec zwycięzcy zgryźliwej Joan Sędziwej?

piątek, 26 lutego 2016

(42) "Czerwona królowa" Victoria Aveyard

15 komentarzy:
 Hej, hej, kochani!
Na początku tej recenzji chciałabym zaznaczyć, że nie przepadam za dystopiami. Owszem, czytam je, ale wszystkie oparte są na podobnych schematach, więc nudzą mnie.  Do historii, które dzieją się w przyszłości, a które naprawdę mnie poruszyły mogę zaliczyć „Igrzyska śmierci”, „Monument 14”, a ostatnio także „Czerwoną królową”. Co w tej książce jest takiego niezwykłego? Dlaczego aż tak mi się podoba? O tym mam nadzieję Wam opowiedzieć.

Akcja „Czerwonej królowej” dzieje się w królestwie Norty. Państwo jest rządzone przez okrutnego króla, który toczy brutalną, wieloletnią wojnę z sąsiadami. Społeczeństwo Norty, jak i całego ówczesnego świata jest podzielone, a kryterium jest kolor krwi. Srebrni, bogaci arystokraci, posiadają nadludzkie moce i zajmują wysokie pozycje w państwie. Czerwoni to zwykli ludzie, traktowani jako siła robocza i mięso armatnie. Główną bohaterką książki jest Mare – Czerwona dziewczyna, której przeznaczeniem jest walka i najprawdopodobniej  śmierć na froncie. Tuż przed swoimi osiemnastymi urodzinami Mare trafia na dwór królewski, co ratuje ją przed poborem. Jest to jednak dopiero początek zmian w życiu głównej bohaterki, która wkrótce trafi w wir gier o władzę i politycznych intryg. Mare będzie musiała nauczyć się, komu może ufać, a kto może zdradzić jej idee.

środa, 27 stycznia 2016

(36) "Fangirl" Rainbow Rowell

7 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Kiedy pierwszy raz usłyszałam o „Fangirl” nie posiadałam się z radości. Książka o dziewczynie, która kocha czytać? To musi być wspaniałe, genialne! Kolejne pozytywne recenzje utwierdzały mnie w tej opinii, więc nie mogłam się doczekać chwili, gdy wreszcie sięgnę po książkę Rainbow Rowell. Niestety, „Fangirl” nie okazała się takim fenomenem, jak przypuszczałam, że będzie. To po prostu zwykła młodzieżówka, jakich wiele.

Główną bohaterką książki jest osiemnastoletnia Cath, typ dziewczyny, o której niezbyt często przeczytamy w książkach. Jest nieśmiała, cicha i zamknięta w sobie. Do tej pory zawsze była ze swoją siostrą bliźniaczką Wren, jednak ona, po dostaniu się na studia nie chce dzielić życia z Cath. Dziewczyna, wyrzucona na głęboką wodę, będzie musiała pokonać swoją nieśmiałość  i nauczyć się życia. Pomogą jej w tym współlokatorka Reagan, wiecznie uśmiechnięty Levi i wymagająca profesor od zajęć pisarskich, która uzna twórczość dziewczyny za plagiat.

niedziela, 29 listopada 2015

(23) "Maybe someday" Colleen Hoover

18 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Chciałabym dziś opowiedzieć Wam o pewnej niesamowitej książce, która złamała mi serce na milion kawałków. Długo podchodziłam do tej książki, ale nie żałuję, ze w końcu ją przeczytałam. Nazwisko Colleen Hoover stało się już dla mnie niemal gwarancją dobrej, porywającej lektury, która zmieni kilka szarych dni w niesamowitą przygodę.
W książce przedstawione zostały losy Ridge’a i Sydney. On jest muzykiem i autorem piosenek słynnego zespołu Sounds of Cedar.  Przez blokadę twórczą nie jest w stanie tworzyć już nowych hitów. Wybawieniem zdaje się być sąsiadka, Sydney. Niestety, w miarę rozwoju ich znajomości będą musieli zadać sobie pytania, co i kto jest dla nich najważniejsze i jaka jest cena miłości.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

(06) "Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick

23 komentarze:
Hej, hej, kochani!

Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko.

Jak obiecałam, przychodzę do Was z recenzją książki Matthew Quicka „Wybacz mi, Leonardzie”. Coś czuję, że ten autor wpisał się już w moją listę naj! Często jest on porównywany z Johnem Green i moim zdaniem, przy Matthew, pan Zielony wypada bardzo słabo! Co ich różni? Moim zdaniem wszystkie książki Greena poza „Gwiazd naszych wina” są oparte na podobnym schemacie (to znaczy, nie czytałam jeszcze „Will Grayson, Will Grayson”, ale obawiam się, że nie zmienię mojej opinii). Natomiast dwie książki pana Quicka, które przeczytałam, były całkowicie, zupełnie inne i niesamowicie cudowne, więc już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po „Prawie jak gwiazda rocka” i „Poradnik pozytywnego myślenia”.  Wiecie, stosik rośnie i niedługo będzie aż do sufitu!