Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 czerwca 2018

(254) "Na południe od granicy, na zachód od słońca" Haruki Murakami

Brak komentarzy:

Witajcie, Kochani!
Ilekroć zbliżają się wyniki rozdania Nagrody Nobla, tylekroć w dziedzinie literatury pada nazwisko   Lektura tej cienkiej, lecz jakże mądrej i niebanalnej japońskiej powieści dostarczyła mi tematu do rozmyślań, a także pokazała tę mniej przyjemną stronę życia, którą sama, doroślejąc, coraz bardziej zauważam.
Harukiego Murakamiego. Japoński autor co rok musi jednak obejść się smakiem, jednak już samo typowanie go sprawiło, że chciałam sięgnąć po jego twórczość i dowiedzieć się, o co jest tak wiele halo. Po niezwykle udanym spotkaniu z „Norwegian wood” i nieco słabszym ze „Sputnikiem Sweetheart”, który mnie wynudził niemiłosiernie (wstyd się przyznać, prawda?) postanowiłam dać szansę książce, która od tak dawna mnie intrygowała – „Na południe od granicy, na zachód od słońca”.

W wieku ośmiu lat Hajime przyjaźni się z chorą na polio Shimamoto. Z upływem lat ich drogi rozdzielają się, choć mężczyzna nigdy nie zapomina o swej przyjaciółce z dzieciństwa, będącej jego pierwszą miłością. Po trzydziestu latach na drodze dorosłego już Haijime – biznesmana, męża i ojca dwójki dzieci, ponownie staje Shimamoto. A on decyduje porzucić całe swoje dotychczasowe życie dla miłości sprzed lat.

niedziela, 1 kwietnia 2018

(237) "Historia złych uczynków" Katarzyna Zyskowska

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!

Czasami widzimy jakąś książkę i już z góry przeczuwamy, że  to będą książki naszego życia. Innym razem zupełnie nie spodziewamy się, że właśnie rozpoczynamy lekturę, która wbije nas w fotel, zafascynuje, pochłonie wszystkie myśli. Ten drugi przypadek wydarzył mi się w związku z „Historią złych uczynków” Katarzyny Zyskowskiej.  Sięgnęłam po nią ze względu na ogromne wrażenie, jakie kilka lat temu wywarło na mnie „Ty jesteś moje imię” tejże autorki. Opis i styl okładki wskazywał, że dostanę romans, może nieco okraszony klimatami Greya. Ach, nie mogłam się bardziej mylić! Najnowsza powieść tej uznanej polskiej autorki to poruszająca, prawdziwa i mocna powieść obyczajowa, która nie pozwoli nikomu spać spokojnie!


Początek XXI wieku. Nina, ambitna młoda informatyczka wywodząca się z małego miasteczka, wikła się w romans ze swoim wykładowcą. Romans z Miłoszem jest uzależniający, fascynujący, a także toksyczny. Życie na emocjonalnej huśtawce kończy się, gdy mężczyzna niespodziewanie znika, nie pozostawiając po sobie żadnego znaku. Rok 1938. W podwarszawskim Aninie rozkwita romans między Polką z dobrego domu, Felą, a nieco starszym od niej Żydem, Bronkiem. Wkrótce jednak niewinne i zachwycające uczucie młodości będzie musiało zderzyć się z okrucieństwami wojny. Co łączy te dwie historie? I co rządzi naszym życiem? Fatum? My sami? A może zło, które kryje się w każdym człowieku?

czwartek, 25 stycznia 2018

(223) "Tekst" Dmitry Glukhovsky

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
O twórczości Glukhovkiego slyszłam od lat. Kolejno cyklem o Metrze zachwycali się moi przyjaciele, blogerzy książkowi, booktuberzy – przez pewien czas obawiałam się, że ta słynna seria wyskoczy mi z lodówki. I choć nie byłam pewna, czy rzeczywiście chcę poznać te postapokalityczne książki, to twórczość młodego Rosjanina mnie intrygowała. I w końcu, dzięki uprzejmości wydawnictwa Ingnis, mogłam ją poznać – jednak moją pierwszą przygodą z nim okazała się pierwsza realistyczna powieść – „Tekst” będąca bolesną i porażającą diagnozą współczesnego społeczeństwa.

Dwudziestoletni Ilja, student literatury rosyjskiej, który marzy o tym, by zamieszkać w pociągającej go Moskwie, wraz z ukochaną dziewczyną planuje uczcić początek wakacji w klubie.  Wszystko zmienia się, gdy podczas antynarkotykowej kontroli, młody chłopak wdaje się w kłótnie z milicjantem. Funkcjonariusz wmanewrowuje go w handel narkotykami, a Ilja zostaje skazany na karę więzienia. Kiedy po siedmiu latach skazaniec  powraca do stolicy, postanawia zemścić się na człowieku, który zrujnował mu życie.  Okazuje się jednak, że czasem w największego zwyrodnialca istnieją ludzkie odruchy. Ilja otrzymuje szansę ułożenia spraw rodzinnych i uczuciowy swojego prześladowcy, Chazina. A wszystko za pomocą czarnego IPhone’a, który okazuje się być kluczem do prywatności milicjanta.

Kiedy zaczynałam powieść rosyjskiego autora, zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Glukhovsky jest pisarzem tak wychwalanym, ale z drugiej strony nie mam zbyt dobrego zdania o post-apokaliptycznej literaturze. Dlatego nie miałam pojęcia, że sięgam po powieść, która zafunduje mi ogromnego książkowego kaca, która wgryzie się w moją psychikę, która, już teraz jestem tego pewna, będzie jedną z najlepszych tego roku. Spodziewałam się kryminału, może nawet okraszonego celnymi społecznymi obserwacjami, a dostałam wstrząsającą powieść obnażającą mechanizmy rządzące człowieczeństwem, zachowaniami społecznymi i normami, którymi staramy się kierować, a także, co najważniejsze ukazującą jak bardzo to my stajemy się zabaweczkami w rękach naszych urządzeń mobilnych.

Powieść Dmitrego Glukhovskiego jest zniewalająca. Z pozoru pozbawiona akcji, świetnie obrazuje ludzką psychikę. Portretując swojego głównego bohatera, Ilję, rosyjski pisarz nawiązywał do tradycji swoich najlepszych rodaków, kolegów po fachu. Rozterki dawnego zeka nieco przywodziły na myśl rozterki innego słynnego literackiego mordercy, Rodiona Raskonikowa. Powieść ukazuje, jak głęboko w człowieku kryje się chęć zemsty, a jednocześnie, jak ciężko zabić  w nim człowieczeństwo. Ilja cały czas zmaga się z ciężarem swojego czynu, prowadząc życie za milicjanta, chce niejako dać mu szansę na ułożenie własnego życia – szansę, którą sam odebrał. „Tekst” to także genialna analiza zmiany, jaka zachodzi w człowieku, który najpierw żyje bez nadziei, niczym szczur, by potem na nowo zauważyć szansę innego życia. To studium życia wewnętrznego jednostki, która żyje w ciągłym zagrożeniu, a jednak sobie to zagrożenie dawkuje, uzależnia się od niego.

„Tekst”  tego genialnego rosyjskiego pisarza stanowi także diagnozę tego, jak bardzo uzależniliśmy swoje życie od social mediów i telefonów komórkowych. Przechwytując telefon Pietii, Ilja staje się panem jego życia. Dostaje dostęp do prywatnych zdjęć czy służbowych rozmów. Analiza wiadomości, które wysłają do siebie ludzie, pozwala poznać ich brudne tajemnice, ich kłótnie, ich problemy.  Kontakt telefoniczny może całkowicie wystarczyć osobom, które uważamy za najbliższe. Po przeczytaniu najnowszej powieści Dmitrego Glukhovskiego, będziecie zastanawiać się nad tym, jak łatwo jest ukraść człowiekowi tożsamość, jak łatwo prowadzić za kogoś życie.

Powieść ta zachwyciła mnie również cudownym, plastycznym opisem świata przedstawionego. Portret Moskwy – miasta zdegenerowanego, zgniłego, pełnego fałszu i podłości, a jednocześnie kuszącego swoimi możliwościami i nęcącego życiem nocnym świetnie oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Duszny klimat Rosji odbiera oddech, przeraża i wciąga. Glukhovsky ma także talent do opisywania swoich bohaterów i oddania ich emocji – posługuje się zróżnicowanym językiem, raz niezwykle uduchowionym, chwilę później kolokwialnym czy też niestroniącym od wulgaryzmów. Dzięki temu oddaje emocje, które udzielają się również czytelnikowi. 

„Tekst” to książka, która mnie oczarowała. Już od pierwszych stron zachwyciła swoją dojrzałością i bezkompromisowością w ukazywaniu rzeczywistości.Narobiła mętliku w głowie, kazała zadać sobie niewygodne pytania. Bez wyrzutów sumienia wystawiam jej najwyższe możliwe noty i polecam każdemu z Was!

Ocena: 10/10 (arcydzieło) 

Książka bierze udział w wyzwaniu:

 

sobota, 13 stycznia 2018

(221) "Zdrada" Marie Rutkoski

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Pod koniec wakacji miałam przyjemność poznać niebanalną i porywającą powieść dystopijną autorstwa Marie Rutkoski. „Pojedynek” oczarował mnie brakiem schematów, oryginalnym, pasjonującym romansem, pełnokrwistymi bohaterami. Był po prostu genialny! Nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po „Zdradę”, która okazała się utrzymywać ten sam poziom, co zapierający dech w piersiach debiut amerykańskiej autorki! Szkoda tylko, że przez decyzję wydawnictwa Feeria Young, nie poznam zakończenia tej niesamowitej trylogii.

UWAGA! DALSZY CIĄG RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO „POJEDYNKU”!

czwartek, 21 grudnia 2017

(217) "Jądro ciemności" Joseph Conrad

Brak komentarzy:


Witajcie, Kochani!
Jak wiecie, niezwykle rzadko podejmuję się próby recenzowania książek, które są moimi lekturami. Po pierwsze, nie jestem na tyle świadomym czytelnikiem, by rozprawiać o tych dziełach, a po drugie, przy tak szczegółowym omawianiu ich w szkole, naprawdę nie mam ochoty mówić o nich ani słowa. Są jednak lektury, które wywierają na mnie ogromny wpływ i o których chciałabym Wam opowiedzieć. Jedną z nich jest „Jądro ciemności” autorstwa Josepha Conrada. Nie będzie to recenzja sensu stricto, ale bardziej zapis moich refleksji po przeczytaniu tego dzieła.

Statek wypływający z Londynu. Wśród marynarzy znajduje się doświadczony wilk morski, Marlow. Nieoczekiwanie zaczyna on snuć opowieść o doświadczeniu, które zmieniło go na całe życie – o wyprawie do Konga, które nazywa „jądrem ciemności”. Podróż w serce europejskiego kolonializmu odmieniła jego spojrzenie na świat,  zmieniła jego poglądy, a także sprawiła, że poznał osobę, która odmieniła jego życie – tajemniczego Kurtza.

niedziela, 17 grudnia 2017

(217) "Ciemna strona" Tarryn Fisher

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Już niemal rok temu odkryłam niezwykle utalentowaną amerykańską pisarkę. Od tego czasu przeczytałam już dwie powieści jej autorstwa – mrożącą krew w żyłach, robiącą zamęt w myślach „Margo” oraz psychodeliczną, złą, niepokojącą „Bad mommy. Złą mamę”. Teraz, dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non miałam okazję poznać kolejną, jeszcze genialniejszą powieść Tarryn Fisher. Po lekturze „Ciemnej strony” wiem już, że jestem wielką fanką tej autorki i ślepo wezmę wszystko, co ona napisze, bowiem uwielbiam stan mojego mózgu, w jaki wprawiają mnie jej powieści. Tym razem dzięki pisarce mogłam zajrzeć w głąb samej siebie i zastanowić się, czy także ja mam swoją „ciemną stronę”.

Senna Richards, pisarka i autorka bestsellerów budzi się w obcym domu. Została porwana, jednak nie wie przez kogo i dlaczego. Na domiar złego, okazuje się, że nie tylko ona padła psychopaty – wraz z nią uwięziony został mężczyzna, z którym w przeszłości łączyła ją specyficzna relacja. Aby odzyskać wolność, Senna i Isaac muszą zajrzeć w głąb siebie, na nowo przemyśleć swoją relację oraz pogodzić się z ranami, które tkwią gdzieś głęboko w nich.

Powieść Tarryn Fisher nie  jest bynajmniej książką, którą można przeczytać „na raz”. To książka, która, choć wciąga, sprawia tak niesamowity ból, że trzeba ją sobie dawkować. Nie jest to historia, która zachwyca nadmiarem akcji, w której roi się od niespodziewanych zwrotów akcji czy mrożących krew w żyłach wydarzeń. Fabuła powieści opiera się na rutynie – rutynie życia więźnia, który ma aż za wiele czasu, aby myśleć. W powieści poznajemy skrzywdzoną psychikę Senny, jej ból, a także przeszłość, która ukształtowała ją na zawsze.  Odkrywamy także tajemnicę jej relacji z Isaakiem i razem z bohaterami zastanawiamy się, kto wpadł na pomysł, by tę dwójkę umieścić razem na skraju śmierci.

Fabuła „Ciemnej strony” została genialnie skonstruowana. Od początku czytelnik tak jak bohaterowie, nie wie, co się stało.  W jego głowie mnożą się hipotezy, które raz po raz rozbijają się w drobny mak. Tarryn Fisher odchodzi od wszelkich fabularnych schematów, więc nie sposób przewidzieć, w jakim kierunku rozwinie się akcja. Dlaczego „właściciel zoo”, jak swojego porywacza nazywa Senna, zachowuje się w taki sposób? Jakie są jego pobudki? Co ma na celu? Czy bohaterowie mają umrzeć? Zakończenie, które przedstawia Tarryn Fisher jest trudne, zaskakujące i tak dalekie od wszystkiego, czego można było się spodziewać, że zamiast odpowiedzi, zyskujemy kolejne pytania.

Całą historię poznajemy z perspektywy Senny. To ona opowiada nam o swoich emocjach, o swoim bólu, o swojej przeszłości, o otaczającym ją coraz bardziej strachu. Jest to jedna z najlepszych bohaterek literackich, z jakimi ostatnio się spotkałam! Jest ona pełna sprzeczności. Na pozór sprawia wrażenie niezwykle antypatycznej osoby, niewdzięcznej, niezasługującej na żadne ciepłe uczucia. A jednak, wraz z kolejnymi przewracanymi stronami poznajemy jej przeszłość i zaczynamy rozumieć, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Jesteśmy świadkami jej przemiany psychicznej, razem z nią uczymy się na nowo kochać, pomimo tego, że świat jest złym miejscem. Równie ciekawym bohaterem jest Isaac. To mężczyzna, którego nie sposób pokochać, jednak równie trudno jest go zrozumieć. Co nim kieruje? Dlaczego jest dobry, skoro świat, który go otacza jest tak zły? Ta dwójka bohaterów tworzy mieszankę wybuchową, a ich relacja, którą odkrywamy na łamach powieści, jest tak trudna, tak patologiczna i toksyczna , a jednocześnie piękna, że nie sposób się w nią nie zaangażować emocjonalnie.

„Ciemna strona” to powieść przytłaczająca emocjonalnie. Już od pierwszych stron czytelnik musi zmagać się z ogromnym strachem i niepewnością. Nie wiemy, jakie plany ma wobec porwanych bohaterowów „właściciel zoo”. Niejednokrotnie wraz z nimi czujemy oddech śmierci, zatracając się w głodzie, zimnie i utracie nadziei, które uniemożliwiają przeżycie kolejnego dnia. Powieść Tarryn Fisher jest także pełna bólu, niezawinionego cierpienia i krzywdy. Dzięki takim książkom widzimy, że my sami mamy swoje ciemne strony, widzimy, że przeszłość i dawne zranienia wciąż na nas oddziałują i nie pozwalają być w pełni szczęśliwymi.  Tarryn Fisher udowadnia, że nigdy do końca nie znamy samych siebie, a nasza prawdziwa natura wychodzi na jaw dopiero, kiedy znajdujemy się w ekstremalnych warunkach. „Ciemna strona” to powieść, o której nie da się po prostu zapomnieć, trzeba wraz z bohaterami przeżyć ich emocje oraz udać się w podróż w głąb siebie.

Po raz kolejny Tarryn Fisher udowodniła, że jest mistrzynią operowania słowem. W niezwykle sugestywny sposób opisała ból, cierpienie, głód i wszystkie inne trudne uczucia, targające bohaterami.  Po raz kolejny mój egzemplarz cały jest popodkreślany, a ja po raz kolejny chcę się z Wami podzielić moimi ulubionymi cytatami:


- Ludzie nie są stworzeni do dźwigania ciężaru innych. Ledwie dajemy radę nieść własny. (…)
-Być może wzięcie na siebie ciężaru drugiej osoby sprawia, że Twój własny staje się trochę mniejszy.

Gwałt odciska się w twoim DNA. Nie jesteś już sobą, ale kobietą, którą zgwałcono. I nie możesz tego z siebie wymazać. Nie możesz pozbyć się przekonania, że to znowu się wydarzy, że jesteś bezwartościowa i nikt nigdy nie będzie chciał się do ciebie zbliżyć, bo zostałaś zbrukana i wykorzystana. Ktoś uznał, że jesteś nikim, zakładasz więc, że inni też tak pomyślą. Gwałt to bezwzględny niszczyciel zaufania, pewności siebie i nadziei.

Ludzie kłamią. Wykorzystują cię i kłamią, przez cały czas wciskają ci kity o swojej lojalności i o tym, że cię nigdy nie zostawią. Nikt nie może ci tego obiecać, bo zyciem – tak jak pogodą – rządzą nieustanne zmiany.

Nienawidzę zmian. Nigdy się nie wie, co przyniosą, można tylko być pewnym, że nastąpią. Ale zanim to się stanie, łudzisz się, że odmienią Twój los na lepsze. Postanawiasz w to wierzyć, bo tego potrzebujesz.

Wierzysz w ludzi, bo mają w zwyczaju trzymać się ciebie, kiedy jest dobrze. Nazywam ich letnimi słodziakami. Spotkałam w życiu wystarczająco wielu letnich słodziaków, żeby wiedzieć, że każdy zostawi cię wraz z nadejściem zimy. Kiedy wszystko wokół zamarza, ty trzęsiesz się z zimna i aby przetrwać, otaczasz się jak największą liczbą ochronnych warstw. Z początku nawet tego nie zauważasz. Zimno sprawia, że drętwiejesz i nie widzisz wyraźnie. A potem nagle podnosisz wzrok, zauważasz, że śnieg zaczyna topnieć i uświadamiasz sobie, że spędziłeś zimę sam.

Nadal Cię widzę, Senna – mówi w moje włosy – Człowiek nigdy nie przestaje widzieć tego, co postrzega jako część samego siebie.

Tak to właśnie wygląda, kiedy jesteś więźniem. Pragniesz wolności, a kiedy ją dostajesz, bez swoich łańcuchów czujesz się nagi.

Nigdy nie myślałam o miłości w kategoriach wyboru. Wydawało mi się raczej antywyborem. Jeśli jednak wiążesz się z kimś autodestrukcyjnym i postanawiasz nadal go kochać, to chyba jednak jest jakiś wybór.

- Nie naprawisz mnie – powiedziałam, patrząc na kolana Isaaca.
- Wcale nie chcę.
- Jestem okaleczona. Z zewnątrz i w środku.
- A mimo to cię kocham.

Prawda jest dla umysłu. (…) Kłamstwa są dla serca. Okłamujmy się więc dalej.

„Ciemna strona” to zdecydowanie jedna z najlepszych powieści, jakie miałam przyjemność poznać w kończącym się roku.To mroczna, niepokojąca historia o kruchej ludzkiej psychice. Jej zaletami są z całą pewnością niebanalna fabuła oraz genialnie skonstruowani, niezwykle wiarygodni bohaterowie. Książek takich jak te nie da się po prostu zapomnieć – one na zawsze pozostają w nas. Serdecznie polecam!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

Ocena: 10/10 (arcydzieło) 

Książka bierze udział w wyzwaniach:

niedziela, 10 grudnia 2017

(215) "Droga powrotna" Erich Maria Remarque

Brak komentarzy:


Witajcie moi Kochani!
Moje serce zostało bezpowrotnie zdobyte przez kolejnego pisarza. Bez wahania już teraz mogę nazwać go jednym z odkryć roku, autorem, z którego twórczością chcę się jeszcze bliżej zapoznać, którego mam w planach przeczytać wszystkie książki. Po zakończonej lekturze „Drogi powrotnej” już wiem, że warto. Po raz trzeci przekonałam się, że Erich Maria Remarque to pisarz, którego chce się czytać i którego warto czytać. Jego książki, choć niełatwe, wymagające emocjonalnego zaangażowania, dostarczają czytelnikowi czegoś więcej, niż rozrywki – materiału do refleksji, przeżyć intelektualnych. Umożliwiają także zmianę spojrzenia na świat. I właśnie taką trudną, lecz i wdzięczną leturą jest z pewnością „Droga powrotna”!

Listopad 1918 roku. Państwo niemieckie podpisuje akt kapitulacji. Młodzi żołnierze, którzy dorośli w okopach, którzy z uczniów stali się wojakami i mordercami, musza powrócić do swojej przedwojennej rzeczywistości – do szkół, do rodzinnych miejscowości, do rodziców, widzących w nich wciąż ukochane dzieci. I choć myśl o powrocie dodawała im siły w najgorszych walkach, okazuje się, że nic nie jest już takie jak wcześniej. Kraj pogrążony jest w chaosie, kolejni dawni znajomi są martwi, a świat zdaje się nie rozumieć tragedii straconego pokolenia. Co gorsze, wojna nieodwracalnie zmienia także bohaterów „Drogi powrotnej” – Ernsta, Ludwiga,  Ferdinanda i ich przyjaciół, którzy już nigdy nie będę umieli zyć w czasach pokoju.

środa, 15 listopada 2017

(212) "Większość bezwzględna" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Od momentu, w którym zakończyłam lekturę „Wotum nieufności” wiedziałam, że muszę jak najszybciej poznać dalsze losy Darii Seydy i Patryka Hauera. Dlatego byłam przeszczęśliwa, kiedy na Targach Książki mogłam PRZEDPREMIEROWO <chyba wiecie, co to oznacza dla psychofana> zakupić „Większość bezwzględną”. Mimo to, myślałam, że odleży ona swoje na półce, a ja, zmęczona nauką i nawałem egzemplarzy recenzenckich, sięgnę po nią najwcześniej na święta. Jednak obrzydliwy i zatrważający spoiler, jaki zaserwował mi kolega i siedmiogodzinna podróż do Warszawy sprawiły, że jeszcze przed premierą mogłam przekonać się,  jak bardzo Remigiusz Mróz będzie torturował swoich czytelników. I, jak śpiewała Edith Piaf,  je ne regrette rien.

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ POSTU ZAWIERA SPOILERY DO „WOTUM NIEUFNOŚCI!”

wtorek, 17 października 2017

(206) "Iskra życia" Erich Maria Remarque

Brak komentarzy:
Witajcie, Moi Kochani!
Z radością chciałabym Wam oznajmić, że chyba znalazłam kolejnego ulubionego autora. Zachwycona niesamowitym „Na zachodzie bez zmian” postanowiłam wyruszyć do biblioteki i wypożyczyć dużo, dużo więcej Remarque’a, dlatego wkrótce naprawdę zdominuje on mojego bloga. Uważam, że poznanie tego niemieckiego pisarza było dla mnie jednym z najważniejszych literackich wydarzeń. Zauważyłam, że jego dzieła formują mój światopogląd i zostawiają w sobie ślad, nie potrafię przestać o nich myśleć. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o kolejnej pozycji tego niesamowitego autora, która dogłębnie mną wstrząsnęła.

Popełniono przestępstwo w skali światowej, które niemal się powiodło; obalono i prawie rozdeptano przykazania ludzkości; prawo życia zostało oplute, zaćwiczone batem i rozstrzelane kulami; rabunek stał się legalny, morderstwo było zasługą, terror prawem - a teraz nagle, tutaj w tej pełnej napięcia chwili, czterysta ofiar owej samowoli czuło, że wystarczy już tego...że odezwał się głos i wahadło odchyliło się w drugą stronę. Czuli, że uratowane zostaną nie tylko kraje i narody, lecz przykazania samego życia. Było to coś, co miało wiele imion - a jedno, najstarsze i najprostsze, brzmiało: Bóg. A to znaczyło człowiek.

niedziela, 15 października 2017

(205) "Lalka" Bolesław Prus

Brak komentarzy:
Witajcie, Moi Kochani!
Jak z pewnością zauważyliście, na swoim blogu z reguły nie umieszczam recenzji lektur. Powodów jest kilka: lektur mam tyle, że zdominowałyby one książki, które czytam z własnej woli. Poza tym, nie czuję się na tyle obyta literacko, nie mam na tyle wiedzy, żeby mówić o takiej klasyce. Niemniej są takie książki jak „Lalka” Bolesława Prusa, które, oprócz bycia niesamowicie ważnym dla historii i polskiej mentalności dziełem, jest także świetną powieścią obyczajowo-psychologiczną, a ja chciałabym zdjąć z niej odium lektury szkolnej.

Schyłek lat 70. XIX wieku. Do Warszawy przybywa tajemniczy kupiec, uczony i zubożały szlachcic, Stanisław Wokulski. Jego postać, historia i zachowanie wzbudzają sprzeczne emocje wśród warszawskiej szlachty i mieszczaństwa. Mężczyzna ma jednak swój cel: jest szaleńczo zakochany w pochodzącej z zadłużonej rodziny arystokratce – Izabeli Łęckiej. Za pomocą pieniędzy próbuje zdobyć jej serce.  Jednak czy miłość między tak różnymi osobami jest możliwa? Czy w Stanisławie zwycięży romantyczna, czy pozywystyczna mentalność. Dowiecie się tego, czytając tę najsłynniejszą powieść Bolesława Prusa!

piątek, 15 września 2017

(195) "Art&Soul" Brittainy C. Cherry

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Niemal równo rok temu sięgnęłam po powieść, która w Polsce obiła się szerokim echem. Debiut Amerykanki Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa” podbił serca milionów czytelniczek, mnie jednak nieszczególnie przypadł do gustu. Irytował mnie w nim przesłodzony tytułowy bohater oraz infantylny język, a także mała oryginalność książki, która okazała się zlepkiem popularnych motywów z innych młodzieżówek. Dlatego z obawami podeszłam do lektury kolejnej powieści autorki – „Art & Soul”, obawiając się, że znów czeka mnie rozczarowanie.

Aria nigdy nie była szkolną gwiazdą. Jako oryginalna, lecz i cicha artystka nie należała do grona osób, o których się mówi. Jej jedynym przyjacielem był zmagający się z problemami psychicznymi Simon, uważany powszechnie za dziwaka. Wszystko odmieniło się, gdy w wyniku jednej nieprzemyślanej decyzji szesnastolatka zaszła w nieplanowaną ciążę. Kochający muzykę Levi od zawsze był związany z niestabilną emocjonalnie matką. Mając dość jej chwiejności, postanowił przeprowadzić się do ojca i odbudować ich zerwaną przed laty relację. Zarówno Aria, jak i Levi to osoby przeżywające kryzys, poranione, bojące się otworzyć na szczęście. Czasami miłość jest jednak silniejsza od naszych lęków.

piątek, 8 września 2017

(192) "Legion" Elżbieta Cherezińska

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
O książce, której recenzję właśnie czytacie, wolałabym nie mówić nic. Wolałabym przemilczeć fakt, że ją kilkukrotnie przeczytałam, wolałabym nie myśleć o tym, czy ją polecać czy nie. Podczas lektury byłam zachwycona! Naprawdę, pod względem literackim ta książka jest GENIALNA!. Oceniłam ją na dziesięć gwiazdek, a że spełniła najważniejsze zadanie powieści historycznej, czyli zainteresowanie tematem, zaczęłam czytać więcej o Brygadzie Świętokrzyskiej. I bum. Okazało się, że powieść Elżbiety Cherezińskiej jest więcej niż tendencyjna, a gloryfikowani przez nią bohaterowie w większej części są współpracownikami Gestapo czy Wermachtu. I pojawił się wielki problem…. Jak ocenić taką książkę? Postanowiłam odpuścić sobie krytykowanie kolaboracji z Niemcami,  a historyczne refleksje na temat tego, kiedy za głównego wroga Polski należało uznać komunistów, nie zaś Niemców pozostawię sobie na rozmowy prywatne (jakby ktoś chciał, zapraszam). „Legion” postanowiłam ocenić jako książkę, ideologii i polityki już i tak za dużo w naszym życiu.

środa, 23 sierpnia 2017

(188) "Inwigilacja" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nie tak dawno, bo na początku miesiąca przyszłam do Was z recenzją czwartego tomu serii o Joannie Chyłce. I po raz pierwszy narzekałam na autora mojego życia. W „Immunitecie” zabrakło mi świeżości, zabrakło mi humoru, a także akcji, która nie pozwalała ani na chwilę odłożyć książki. Przeszkadzały mi również wątki polityczne, tak bardzo bliskie temu, o czym w owych dniach non stop mówiono w telewizji, w radiu czy nawet w rozmowach ze znajomymi. Z lekkim obawami podchodziłam więc do „Inwigilacji” – do tej pory w książkach Remigiusza byłam zakochana i nie chciałam zepsuć sobie o nich opinii. Na szczęście piąty tom mojej ulubionej serii mnie nie zawiódł! Jest to jedna z najlepszych powieści Remigiusza Mroza!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIEA SPOILERY DO „KASACJI”, „REWIZJI”, „ZAGINIĘCIA” I „IMMUNITETU”!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

(187) "Polska odwraca oczy" Justyna Kopińska

Brak komentarzy:
Witajcie, Moi drodzy!
Raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota, by przeczytać coś ambitnego. Książkę, która w pewien sposób zmieni moje patrzenie na świat, która mną wstrząśnie i zostawi ślady w mojej psychice. Zazwyczaj pomocne w takiej sytuacji stają się reportaże. I dlatego sięgnęłam po jedno z najgłośniejszych polskich dzieł literatury faktu wydanych w ostatnich latach – „Polska odwraca oczy” autorstwa uznanej dziennikarki Gazety Wyborczej, Justyny Kopińskiej. Jak się tego spodziewałam, był to strzał w dziesiątkę!

„Polska odwraca oczy” to zbiór szesnastu reportaży, w których poruszone są tematy, o których lepiej nie rozmawiać. Opowiada o różnych patologiach naszego społeczeństwa, od których wygodnie odwracamy oczy, chcąc ich nie dostrzegać. Ukazuje historię czterokrotnego mordercy, który został zwolniony z więzienia przedterminowo. Zgwałconej kobiety, która zgłaszając popełnienie przestępstwa dowiedziała się, że zapewne sprawców sprowokowała. Psychopatycznej pani doktor, która na swoim oddziale w szpitalu psychiatrycznym wprowadziła metody przypominające działania Niemców w obozach koncentracyjnych. A to dopiero początek historii, które zszokują każdego, kto spędzi przy nich czas.

niedziela, 13 sierpnia 2017

(183) "Akademia wampirów. Ostatnie poświęcenie" Richelle Mead

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jakoś tak mi smutno, jak piszę tę recenzję i chyba mam łzy w oczach… Nienawidzę kończyć etapów w życiu, a recenzja „Akademii wampirów. Ostatniego poświęcenia” finalizuje dwa lata, które spędziłam emocjonując się losami Rose, Dimki, Lissy, Adriana i innych uczniów Akademii świętego Władimira. Finałowy tom wzbudził we mnie masę emocji, bardzo sprzecznych. I z jednej strony – tak, właśnie tego oczekiwałam po zakończeniu „Akademii wampirów”, a z drugiej – nie, nie, nie to się nie może tak zakończyć. Zapraszam Was na pełną uczuć i bardzo mało konstruktywną recenzję finału serii, która podbiła moje serduszko!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO TOMÓW I, II, III, IV, V!

środa, 9 sierpnia 2017

(182) "Uratuj mnie" Anna Bellon - BOOK TOUR

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Książka, o której chcę Wam opowiedzieć trafiła do mnie kompletnie przez przypadek. Nawet nie pamiętam, kiedy zapisywałam się na book Tour u Zaczytanej Wiedźmy, dlatego nie wyobrażacie sobie, jakie było moje zdumienie, gdy po powrocie z wakacji ujrzałam jako jedną z paczek właśnie „Uratuj mnie”. O tej powieści słyszałam wiele, wiele złego, dlatego podchodziłam do niej z ogromnymi oporami. Oczami wyobraźni widziałam już, jak mieszam ją z błotem na blogu. Tymczasem, zupełnie niespodziewanie, całkowicie zakochałam się w tej pozycji!

Po śmierci starszego brata Maia Hamilton zamknęła się w sobie. Odseparowała się od dawnych znajomych i nie pozwoliła nikomu zdobyć swojego zaufania. Wszystko zmienia się, gdy w jej szkole pojawia się nowy uczeń – przystojny Kyler, syn uznanego ekonomisty i znanej pisarki. Chłopak postanawia poznać tajemniczą, obdarzoną talentem muzyczną koleżankę. Nie wie o jej zranieniach, jednak kiedy dociera do niego prawda o przeszłości dziewczyny, postanawia uratować ją przed zgubnym wpływem wydarzeń sprzed lat.

czwartek, 13 lipca 2017

(175) "Krawcowa z Madrytu" María Dueñas

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Po raz kolejny na przełomie ostatnich dni chcę Wam zaprezentować książkę, która niesamowicie mi się spodobała i podbiła moje zakochane w historii XX wieku serduszko. Chyba faktycznie muszę częściej sięgać po sprawdzone, stare, dobre powieści historyczne, bowiem czytanie ich sprawia mi mnóstwo radości. Tym razem za sprawą genialnej powieści „Krawcowa z Madrytu” przeniosłam się do Hiszpanii i Maroka na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych – w czasy rewolucji, hiszpańskiej wojny domowej oraz drugiej wojny światowej.

Rok 1936. Dziewiętnastoletnia Sira, córka samotnej i ubogiej szwaczki wiedzie uporządkowane życie. Wraz z matką pracuje w zakładzie krawieckim, jest zaręczona ze spokojnym, ułożonym i oddanym jej bezgranicznie Ignaciem. Wszystko jednak zmienia się, gdy poznaje niezwykle przystojnego, pociągającego oraz tajemniczego Ramira. Z jego powodu postanawia całkowicie odmienić swoje życie. Związek z wysoko postawionym, bogatym mężczyzną pozwala jej na poznanie wielkiego świata, zasmakowanie elegancji, a także na ucieczkę z Hiszpanii w przededniu wybuchu wojny domowej. Kiedy jednak uwielbiany przez Sirę kochanek opuszcza ją w egzotycznym Maroku, wcześniej pozbawiając całego majątku, kobieta jest zmuszona wziąć swoje życie we własne ręce. Nie przypuszcza jeszcze, że posiadany przez nią talent krawiecki umożliwi jej nie tylko odmianę własnego losu, lecz także wpłynie na koleje dziejów całej Europy.