Hej, hej, Kochani!
Jak widzicie, postanowiłam maksymalnie wykorzystać czas
wakacji, póki jeszcze nie męczy mnie moja polonistka – nigdy nie mówcie przed
wakacjami, że chcecie iść na olimpiadę, NIGDY – na pozbycie się zaległości book
tourowych i recenzenckich. Już prawie odkopałam się z mojego stosika! Lubię
takie sposoby zdobywania książek, ponieważ zazwyczaj nie wiem, na co się piszę,
więc czytanie książki ma dla mnie posmak nowości i otwiera przede mną kolejne
literackie światy. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej powieści z
Book touru – „Ulubionych momentów” Adriany Popescu.
Layla i Tristan poznają się na imprezie, gdzie ona jest
fotografem. Już od pierwszej chwili pojawia się pomiędzy nimi niewytłumaczalna
więź, jednakże postanawiają zostać tylko przyjaciółmi - wszak oboje są w stałych związkach. Tylko,
że związki te nie są do końca zadawalające… Dziewczyna dusi się w relacji z
mężczyzną, który, choć wydaje się idealny, nie rozumie jej i nie pozwala jej
rozwinąć skrzydeł. Zrozumienie, wiarę we własne możliwości i chęć do spełniania
marzeń ofiarowuje jej właśnie nowopoznany mężczyzna. Czy więc Layla i Tristan
pozostaną jedynie przyjaciółmi? Czy taki układ pomiędzy kobietą a mężczyzną
jest w ogóle możliwy?


