Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media rodzina. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lipca 2017

(172) "Ulubione momenty" Adriana Popescu

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak widzicie, postanowiłam maksymalnie wykorzystać czas wakacji, póki jeszcze nie męczy mnie moja polonistka – nigdy nie mówcie przed wakacjami, że chcecie iść na olimpiadę, NIGDY – na pozbycie się zaległości book tourowych i recenzenckich. Już prawie odkopałam się z mojego stosika! Lubię takie sposoby zdobywania książek, ponieważ zazwyczaj nie wiem, na co się piszę, więc czytanie książki ma dla mnie posmak nowości i otwiera przede mną kolejne literackie światy. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej powieści z Book touru – „Ulubionych momentów” Adriany Popescu.

Layla i Tristan poznają się na imprezie, gdzie ona jest fotografem. Już od pierwszej chwili pojawia się pomiędzy nimi niewytłumaczalna więź, jednakże postanawiają zostać tylko przyjaciółmi  - wszak oboje są w stałych związkach. Tylko, że związki te nie są do końca zadawalające… Dziewczyna dusi się w relacji z mężczyzną, który, choć wydaje się idealny, nie rozumie jej i nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł. Zrozumienie, wiarę we własne możliwości i chęć do spełniania marzeń ofiarowuje jej właśnie nowopoznany mężczyzna. Czy więc Layla i Tristan pozostaną jedynie przyjaciółmi? Czy taki układ pomiędzy kobietą a mężczyzną jest w ogóle możliwy?

środa, 15 marca 2017

(138) "Efekt Rosie" Graeme Simison

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W sierpniu na moim blogu ukazała się recenzja literackiej komedii romantycznej opowiadającej historię genialnego naukowca cierpiącego na niezdiagnozowany zespół Aspergera oraz młodszej od niego barmanki zafascynowanej psychologią. Literacki debiut australijskiego pisarza Graeme Simisona bardzo przypadł mi do gustu i nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po kontynuację. Jednak plany, zwłaszcza te literackie, szybko się modyfikują i dużo czasu minęło, nim poznałam „Efekt Rosie” – jakie są moje odczucia? Czy drugi tom spodobał mi się tak samo? Przekonacie się, czytając moją recenzję.

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOLIERY DO „PROJEKTU ROSIE”!

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

(79) "Projekt "Rosie"" Graeme Simsion

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię oglądać komedie romantyczne – zarówno polskie, jak i zagraniczne. Tak, wiem, wiem, nie ma w nich nic szczególnie ambitnego, są to raczej zwykłe umilacze czasu, które mają nas odstresować, jednak niektóre naprawdę mają swój urok. W literaturze natomiast rzadko spotykam się z takimi książkami, które są lekkie, a jednocześnie nie męczące swoją głupotą. Jestem też dość wymagająca i ciężko sprowokować u mnie śmiech. Dlatego z wielkimi obawami sięgam po książkę australijskiego pisarza Graeme Simsiona „Projekt Rosie” – na szczęście, moje obawy okazały się całkowicie nieuzasadnione!

Don Tilman jest cierpiącym na niezdiagnozowany zespół Aspergera trzydziestodziewięcioletnim naukowcem, znanym genetykiem. Mimo że może pochwalić się całkiem dobrą pracą, stabilizacją finansową, pozycją społeczną, a także niewątpliwymi umiejętnościami kucharskimi, wciąż pozostaje kawalerem. Postanawia zmienić ten stan rzeczy i wprowadza w życie doskonale opracowany Projekt „Żona”, który ma na celu znalezienie mu jak najbardziej kompatybilnej partnerki życiowej. Jakie cechy musi mieć przyszła pani Tilman? Przede wszystkim, nie może palić. Po drugie, nie wolno jej być wegetarianką. Po trzecie, nie może mieć ulubionego smaku lodów (dlaczego? Przekonacie się, czytając książkę) A to dopiero początek… W życiu Dona niespodziewanie pojawia się Rosie Jarman, dziesięć lat młodsza od niego palaczka, która, gdyby tylko wypełniła kwestionariusz, prawdopodobnie opowiedziałaby źle na wszystkie pytania! Pojawia się, a wraz z nią pojawia się chaos, który niszczy uporządkowane dotąd życie Dona. Jak dobrze, że nie spełnia żadnych kryteriów i z pewnością nie spędzą razem reszty życia. Ale kto wie, przecież miłość jest nieprzewidywalna…