Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 listopada 2018

(279) "Paranoja" Katarzyna Berenika Miszczuk

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Myślę, że nikomu nie muszę już mówić, jak bardzo lubię twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jest ona jedną z moich ulubionych pisarek i czytanie jej powieści zawsze przełamuje moją czytelniczą blokadę. Już rok temu, na Krakowskich Targach Książki, zakupiłam „Obsesję” i… wciąż jej nie przeczytałam! Kiedy jednak dostałam propozycję zrecenzowania drugiej części cyklu, wiedziałam, że nic mnie przed tym nie powstrzyma. Miałam początkowo plan, by nadgonić pierwszą część, dowiedziawszy się jednak, że nie jest to konieczne, by przeczytać drugi tom, rzuciłam się w objęcia „Paranoi”. I, jak zwykle po lekturze książki pani Miszczuk, czuję się więcej niż usatysfakcjonowana.

Warszawą wstrząsa seria dziwnych samobójstw. Choć zgony wydają się ze sobą niepowiązane, patolog Marek Zagórski z przerażeniem odkrywa, że wszystkie ofiary łączy ze sobą mały szczegół – na miejscu zgonu odnaleziona zostaje czerwona wstążka. Czy po stolicy krąży seryjny zabójca? Lekarz medycyny sądowej zdaje się jedynym, który poważnie traktuje to zagrożenie. To jednak nie koniec jego problemów – do Warszawy powraca Joanna Skoczek, psychiatra, którą wcześniej coś łączyło z przystojnym patologiem.

środa, 26 września 2018

(272) "Testament" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak wiecie, moja relacja z Remigiuszem Mrozem ostatnio przeżywa kryzys. Pojedyncze pozycje nie podobają mi się niemal w ogóle (jak na przykład „Nieodnaleziona”), a serie zaczynają nużyć i stawać się schematyczne. Ale jednak moje przywiązanie do jego twórczości i zwykła sympatia do Chyłki i Zordona sprawiają, że jakkolwiek nie byłabym sceptyczna, to i tak kupię kolejne książki. Dlatego pomimo mojego ostatniego kryzysu związanego z twórczością tego autora, postanowiłam znów zaufać i sięgnęłam po „Testament”!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO POPRZEDNICH CZĘŚCI CYKLU O JOANNIE CHYŁCE.

sobota, 9 czerwca 2018

(248) "Oskarżenie" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!

Nawet nie wiecie, jak ciężko mi pisać tę recenzję. Przede wszystkim dlatego, że, jak wszyscy doskonale wiedzą, jestem wręcz fanatyczką twórczości Remigiusza Mroza – czytam od niego wszystko i wszystko mnie zachwyca. A „Oskarżenie” było ogromnym, bolesnym rozczarowaniem. A co się z tym wiąże, niezwykle trudno jest napisać o tym, co mi w szóstym tomie Chyłki nie grało bez spoilerów… Uwierzcie, naprawdę nie chce pisać tej opinii!


UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO „KASACJI”, „ZAGINIĘCIA”, „REWIZJI”, „IMMUNITETU” ORAZ „INWIGILACJI”!

piątek, 25 maja 2018

(245) "Zaginieni" Patricia Gibney

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!

Przez bardzo, bardzo długi czas byłam przekonana, że kryminały to nie moja działka. Omijałam je szerokimi drogami, na szczęście dzięki poznaniu i pokochaniu twórczości Remigiusza Mroza przekonałam się i do tego gatunku. Poprzez miesiące przygotowań do matury go zarzuciłam, na szczęście – CZAS NA WIELKI POWRÓT! Pierwszym kryminałem, do którego sięgnęłam po zdecydowanie zbyt długiej przerwie byli „Zaginieni” – debiut irlandzkiej pisarki Patricii Gibney. I to był strzał w dziesiątkę! Klasyka gatunku, która przypomniała mi, czemu tak lubię sięgać po książki tego typu.


Rok 1975. W irlandzkim domu dziecka prowadzonym przez siostry zakonne zamordowany zostaje chłopiec. Jego ponuremu pogrzebowi przygląda się trójka podopiecznych Domu świętej Angeli. Każde z nich zastanawia się, czy to ono stanie się kolejną ofiarą psychopatycznych duchownych. Rok 2015. W kościele odnalezione zostają zwłoki uduszonej Susan Sullivan, nieśmiałej i zamkniętej w sobie urzędniczki. Wkrótce później jej współpracownik, John Brown ginie poprzez powieszenie, a śledczy mają prawo uważać, że nie było to samobójstwo. Inspektor Lottie Parker, wdowa i matka trójki dzieci, zaczyna prowadzić śledztwo. Okazuje się, że tajemnicze zgony powiązane są z wydarzeniami w Domu świętej Angeli, a grasujący morderca zagraża nawet rodzinie pani policjant.

sobota, 7 kwietnia 2018

(238) "Lekcja martwej mowy" Paweł Jaszczuk

Brak komentarzy:


Hej, hej, Kochani!
Dość ciężko będzie mi pisać tę recenzję… Ostatnio miałam szczęście i czytałam książki konkretne – albo zniewalające i cudowne, albo do bólu złe. Tymczasem dzisiaj czeka mnie zadanie opowiedzenie o książce do bólu przeciętnej i zwyczajnej, której z jednej strony nie mam nic do zarzucenia, a z drugiej – nie mam jej też za co chwalić. To ten rodzaj lektury, którą poznajecie i czujecie, że chcecie już skończyć, ale nie wiecie właściwie, dlaczego.  Recenzowana dzisiaj powieść Pawła Jaszczuka pod tytułem  „Lekcja martwej mowy” stanowi piąty tom cyklu o Jakubie Sternie. Pozostałych tomów nie znam i sądzę, że to także mogło wpłynąć na tak negatywny odbiór tej książki.

Rok 1968 – okres rządów Gomułki, protestów studenckich. Jakub Stern, dawny lwowski dziennikarz śledczy, a obecnie dysydent polityczny, dostaje zaproszenie do miasta, które opuścił po II wojnie światowej. Nie spodziewa się, że spotka tam swoją przedwojenną współpracownicę, Wilgę de Brie. Okazuje się, że tajemnicza osoba, która sprowadziła dwójkę dziennikarzy z powrotem do Lwowa, chce, by na nowo pochylili się nad śledztwem sprzed lat i opowiedzieli historię, która miała zostać opublikowana 1 września 1939 roku. W ten sposób rozpoczyna się intryga, dzięki której czytelnik przebywa prawdziwą podróż w czasie – od wojny polsko-bolszewickiej w 1920, poprzez sowiecką okupację miasta, aż po wydarzenia marcowe’68 roku.

sobota, 25 listopada 2017

(214) "Miasto świętych i złodziei" Natalie C. Anderson

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nareszcie choć nieco wykopuję się z moich recenzenckich zaległości! Choć stosik, zamiast maleć, wciąż rośnie – to przerażające! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, o której nie wiedziałam, co myśleć. Na dobrą sprawę, nie przypuszczałam nawet, co to może być za gatunek. Do jej lektury zachęcił mnie tytuł i to, że akcja rozgrywa się w Afryce – a niewiele jest DOBRYCH powieści dziejących się na tym kontynencie. Niestety, niezbyt zachęcały mnie porównania do „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” oraz „ Dziewczyny z pociągu” – zazwyczaj te frazy są bardzo na wyrost i niepotrzebnie zaostrzają apetyt czytelnika. Postanowiłam jednak zaufać mojej intuicji, która mówiła, że „Miasto świętych i złodziei" może być cudowną lekturą. I bardzo dobrze wybrałam!

Po śmierci matki, która została zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach, szesnastoletnia Tina żyje tylko pragnieniem zemsty. Aby znaleźć protekcję i wsparcie, dołącza do miejskiego gangu. Chce skompromitować, a następnie zabić potężnego i bogatego białego mężczyznę – dawnego kochanka mamy, którego obwinia o jej morderstwo. Kiedy młodociana złodziejka jest już o krok od zrealizowania swego celu, na jaw wychodzą nowe okoliczności, odwracające całą sytuację. Tina będzie musiała opuścić bezpieczną Kenię i udać się do rodzinnego Kongo, by tam odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania. Jednak gang nie pozwoli jej zapomnieć, że już wybrała i zobowiązana jest być mu wierna.

„Miasto świętych i złodziei” to powieść, która mnie zachwyciła. Choć czytałam ją dość długo ze względu na nadmiar obowiązków, to bardzo mnie wciągnęła i nadal zaprząta moje myśli. Natalie C. Anderson stworzyła coś niesamowitego – połączenie książki dla młodzieży z książką dla każdego, niesamowitą kombinację wartkiego kryminału,  mądrej obyczajówki oraz poruszającej historii dziejącej się w miejscu, od którego łatwiej odwrócić wzrok! Rzadko zdarzają się aż tak udane debiuty!

Na pewno główną zaletą powieści są jej bohaterowie. Nieczęsto debiutantom udaje się tworzyć na tyle dobre charaktery, postaci przekonujące w stu procentach. Protagonistka, Tina, to niezwykle rozsądna i silna dziewczyna. Sama, bez niczyjej pomocy, żyje w nieprzyjemnym miejscu, jakim jest Sangua. Troszczy się o młodsza siostrę, dla której zrobiłaby niemal wszystko. A z drugiej strony, jest ona zagubiona, zraniona i sama nie do końca rozumie własne emocje. Jest postacią żywą, dynamiczną, dorastającą na oczach czytelnika. Nie da się jej nie podziwiać, nie współczując jej jednocześnie. Kolejną, równie dobrze wykreowaną postacią, jest przyjaciel Tiny z dzieciństwa – Michael. To bogaty, biały chłopak, który musi zmierzyć się z realiami życia innego, niż to, do którego przywykł. On również jest zagubiony pomiędzy tym, co myślał o swej rodzinie, a tym, jaka jest prawda. Usiłuje na nowo zbudować obraz swoich rodziców, a także pomóc złodziejce w zrozumieniu jej przeszłości. Z taką dwójką bohaterów głównych ta powieść musiała być udana!

Kolejną zaletą debiutu Natalie C. Anderson genialne rozplanowanie akcji. Od tej powieści wprost nie da się oderwać, wciąga niesamowicie. Autorka wymyśliła genialną intrygę, która oddziałuje na czytelnika. Odbiorca sam zaczyna wymyślać własne, najbardziej prawdopodobne rozwiązania zagadki śmierci Anju. Kolejnym zabiegiem, którego użyła debiutująca pisarka, jest ciągłe podsuwanie nowych tropów oraz nowych okoliczności oraz zwroty akcji, które mrożą krew w żyłach. Natalie C. Anderson również bardzo umiejętnie opisała momenty przerażające, największą kumulację akcji. Ja sama drżałam, martwiłam się i bałam o to, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, których zdążyłam pokochać, a którzy znaleźli się w sytuacji niemal bez wyjścia.

Pisarka w sposób przekonujący i poruszający opisała sytuację w Kongo i Kenii. To pierwsze państwo jest miejscem, o którym właściwie nic nie wiemy. Natalie C. Anderson opisała je jako prawdziwe piekło na ziemi. Umiejętnie opisała poczucie wiecznego strachu, jakie towarzyszy Kongijczykom, zamęt, wojnę, w której niewiadomo ani o co chodzi, ani kto stoi po czyjej stronie. Spotykamy się z sylwetkami ludzi, którym zniszczono całe życie, którzy nie umieją się podnieść pod tragedii, jakiej poprzez wojnę doznali. Idealnym opisem sytuacji w Kongo niech będą słowa księdza, bohatera „Miasta złodziei i świętych”: „Bóg zapomniał o tym miejscu”.

Kolejną zaletą debiutu Natalie C. Anderson jest styl. Przez powieść się płynie. Napisana jest w narracji pierwszoosobowej, przez co na świat patrzymy oczami Tiny. Uważam to za dobre rozwiązanie, bowiem możemy dobrze poznać jej uczucia, jej wątpliwości, jej domysły na temat przeszłości. Dzięki temu zabiegowi książka jest bardzo angażująca emocjonalnie. Jeśli chodzi o język, uważam, że książka jest dobra dla młodszego czytelnika – nie znajdziecie tam przekleństw, drobiazgowo opisanych scen erotycznych czy wulgaryzmów. Pani Anderson, a może tłumacz, pani Marta Najman, pięknie posługują się eufemizmami, tworząc zapadające w pamięć metafory!


Podsumowując, „Miasto świętych i złodziei" to naprawdę dobra powieść! Łączy w sobie wartki kryminał oraz opowieść z przesłaniem. Porusza, wciąga, daje do myślenia. Takie książki warto czytać!

Ocena: 8/10


środa, 23 sierpnia 2017

(188) "Inwigilacja" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nie tak dawno, bo na początku miesiąca przyszłam do Was z recenzją czwartego tomu serii o Joannie Chyłce. I po raz pierwszy narzekałam na autora mojego życia. W „Immunitecie” zabrakło mi świeżości, zabrakło mi humoru, a także akcji, która nie pozwalała ani na chwilę odłożyć książki. Przeszkadzały mi również wątki polityczne, tak bardzo bliskie temu, o czym w owych dniach non stop mówiono w telewizji, w radiu czy nawet w rozmowach ze znajomymi. Z lekkim obawami podchodziłam więc do „Inwigilacji” – do tej pory w książkach Remigiusza byłam zakochana i nie chciałam zepsuć sobie o nich opinii. Na szczęście piąty tom mojej ulubionej serii mnie nie zawiódł! Jest to jedna z najlepszych powieści Remigiusza Mroza!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIEA SPOILERY DO „KASACJI”, „REWIZJI”, „ZAGINIĘCIA” I „IMMUNITETU”!

wtorek, 15 sierpnia 2017

(184) "Tajemnica wyspy Flatey" Viktor Arrknar Ingólfsson

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Od czasu do czasu lubię wybierać książki, które nie do końca wpisują się w to, co zazwyczaj czytam. Nie lubię zamykać się w obrębie jednego gatunku, czasem warto poeksperymentować, bo a nuż trafi się na coś, co się pokocham. Dlatego, kiedy wydawnictwo Edito zwróciło się do mnie z prośbą o zrecenzowanie kryminału uznanego islandzkiego pisarza, nie wahałam się długo. „Tajemnica wyspy Flatey” okazał się jednak nie taką prostą lekturą.

Flatey to niewielka wysepka islandzka. Liczy ona jedynie dwa i pół kilometra długości i pół kilometra szerokości. Otoczona jest przez jeszcze mniejsze klifowe wysepki. Na jednej z nich latem 1960 roku odnalezione zostają zwłoki tajemniczego mężczyzny. Wydarzenie to wstrząsa lokalną społecznością, a na małą wyspę przybywa młody przedstawiciel władz, Kjartan. Wraz z miejscową lekarką Johanną usiłują oni rozwiązać tajemnicę śmierci przybysza. Wkrótce okazuje się, że sprawa ma związek z tajemniczą księgą Flateyjarbok, zawierającą opowieści o wikingach i powiązaną z nią zagadką.

czwartek, 3 sierpnia 2017

(181) "Immunitet" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Zgodnie z zapowiedzią, na blogu znów powieje Mrozem! Zmotywowana przez Wakacyjne wycztywanie, postanowiłam w końcu zapoznać się z kolejnymi tomami kochanej przeze mnie serii o Joannie Chyłce. Jak zwykle podchodziłam do lektury z ogromną niecierpliwością i jeszcze większymi oczekiwaniami. Wiem, na co stać Remigiusza Mroza i jak bardzo jego książki na mnie działają. I, z przykrością muszę stwierdzić, po raz pierwszy poczułam się rozczarowana. Czy fenomen Mroza się już skończył?

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI ZAWIERA SPOILERY DO „KASACJI”, „ZAGINIĘCIA”, „REWIZJI”!

niedziela, 21 maja 2017

(159) "Ciało" Tess Gerritsen

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W styczniu tego roku recenzowałam książkę, która otworzyła mnie na nowy gatunek. Dzięki „Dawcy” polubiłam się z thrillerami medycznymi, a także poznałam autorkę, która poleca twórczość pisarza mojego życia – Remigiusza Mroza. Powieść bardzo mi się podobała, dlatego bez wahania poprosiłam Kity Aillę, by pożyczyła mi inne dzieło Tess Gerritsen. I nie powiem, książka trochę się na mojej półeczce wyleżała, jednak presja czasu (WTK już tak niedługo) zmusiła mnie do przeczytania „Ciała”. Niestety, tym razem spotkanie z twórczością amerykańskiej pisarki nie było tak udane. Kontynuuję moją złą literacką passę – wyobraźcie sobie, że najwyższa ocena, jaką wystawiłam w maju to 6/10!

Kat Novak jest lekarzem sądowym w małym amerykańskim miasteczku Albion. Pomimo tego, że wywodzi się z przestępczej dzielnicy, jej życie jest udane. Wszystko odmienia się, kiedy do prosektorium trafiają niezidentyfikowane zwłoki młodej dziewczyny. Na ciele brak widocznych obrażeń i można by przypuszczać, że wywodząca się z nizin społecznych młoda kobieta zmarła z powodu przedawkowania. Jednak niepokojące wyniki analizy krwi oraz kolejne, bardzo podobne zgony nie dają spokoju doktor Novak. Postanawia ona na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Pomagać jej w tym będzie niesamowicie przystojny właściciel firmy farmaceutycznej. Czy uda im się odkryć prawdę o morderstwach, które dokonują się w Albionie? Przekonacie się, sięgając po „Ciało”!

niedziela, 19 lutego 2017

(130) "Pięć dni ze swastyką" Artur Baniewicz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Czasem tak jest, że udane spotkanie z twórczością jednego autora motywuje nas do poznania innych. Dla mnie takim impulsem było poznanie Remigiusza Mroza, dzięki któremu coraz chętniej sięgam po kryminały oraz powieści polskich autorów. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, o której usłyszałam wiele dobrych słów – tak dobrych, że byłam pewna, że się zakocham i odkryję kolejnego genialnego pisarza. Tym bardziej, że tematyka oraz czas akcji jak najbardziej trafiają w moje gusta. Czy rzeczywiście „Pięć dni ze swastyką” zasługuje na miano najlepszego polskiego kryminału 2016 roku.

Rok 1942. Były komisarz polskiej policji, Paweł Bujnicki, jest likwidatorem na usługach Armii Krajowej. Angażuje się w działania polskiego ruchu oporu nie dla idei, lecz z powodów finansowych. Pewnego dnia dostaje propozycję nie do odrzucenia – niemiecki żandarm każe mu rozwiązać zagadkę morderstwa swojego kolegi. Polak wraz ze swoim wrogiem, a teraz kompanem, przybywa do podkieleckiej wsi. Na rozwiązanie zagadki mężczyźni mają jedynie pięć dni – później okupacyjne władze rozpoczną działania odwetowe. Sytuacje komplikują dwie kobiety, Polka i Żydówka, wplątane w całą sytuację – a jak wiadomo, tam gdzie kobiety, tam są i kłopoty.

środa, 11 stycznia 2017

(117) "Dawca" Tess Gerritsen

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Ostatnio coraz częściej otwieram się na gatunki, co do których wcześniej nie miałam przekonania, a nawet byłam pewna, że nigdy mi się nie spodobają. Jest to z pewnością zasługa wielu akcji książkowych, w których biorę udział – w tym prym wiodą Book toury, dzięki którym odkryłam już gro wspaniałych pozycji. Jedną z książek, które poznałam w ten sposób jest thriller medyczny autorstwa znanej amerykańskiej pisarki – „Dawca”.

Abby DiMatteo jest stażystką w szpitalu, który może poszczycić się jednym z najlepszych zespołów transplantacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Pani doktor może poszczycić się współpracą z mistrzami fachu, a także szczęśliwym związkiem ze starszym od siebie lekarzem. Wszystko zmienia się, gdy dyrektor szpitala podejmuje decyzję, że żonie bogatego biznesmana wszczepione zostanie nowe serce. Jednak w kolejce przed nią jest siedemnastoletni chłopiec pochodzący z ubogiej rodziny. Doktor DiMatteo wraz ze swoją przełożoną decydują przeciwstawić się rozporządzeniu zwierzchnika. Kiedy okazuje się, że kobieta wkrótce znów może zostać zoperowana, w doktor DiMatteo budzą się podejrzenia. Zaczyna wyjaśniać prawdę, która okazuje się przerażająca…

piątek, 9 grudnia 2016

(109) "Trawers" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jakoś nie mogę uwierzyć w to, że moja niesamowita przygoda z komisarzem Forstem już dobiega końca… A jednak! Remigiusz Mróz zabrał mnie na cały tydzień do świata przerażających zbrodni popełnianych w najpiękniejszych polskich górach – monumentalnych Tatrach. Aż szkoda, że to ostatnia recenzja książek o Forście, Osicy, Dominice Wadryś-Hansen i Bestii z Giewontu, jaką Wam prezentuję!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO „EKSPOZYCJI” I „PRZEWIESZENIA”!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

(108) "Przewieszenie" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Po pełnej emocji lekturze „Ekspozycji” byłam pewna, że od razu sięgnę po „Przewieszenie”. Jak głupia cieszyłam się, że coś mnie tknęło i od razu wypożyczyłam dwa tomy przygód komisarza Forsta. Wiedziałam, że ciężko będzie mi opuścić świat wykreowany przez mojego ukochanego pisarza. Oczekiwania co do „Przewieszenia” miałam ogromne, ale drugi tom „Ekspozycji” okazał się jeszcze lepszy, niż mogłam oczekiwać!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO „EKSPOZYCJI”!

sobota, 26 listopada 2016

(105) "Ekspozycja" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Ale się Mroźnie na blogu zrobiło! Ale chyba będzie jeszcze gorzej! Jestem totalnie zauroczona twórczością pana Remigiusza, choć pozornie gatunek książek, w którym on tworzy, nie powinien mi przypaść do gustu. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję powieści, co do której miałam chyba największe obawy, którą wiele osób mi odradzało, po której nawet nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ale chyba takie obiekcje przed przeczytaniem były najlepsze, co mogłam zrobić, gdyż dałam się całkowicie zaskoczyć panu Mrozowi i zabrać we wspaniałą, choć momentami przerażającą przygodę!

Na krzyżu na Giewoncie zostaje odnalezione ciało starszego mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna umierał w okropnych męczarniach. Niestety, to jedyne, co można powiedzieć o okolicznościach sprawy – morderca nie zostawił żadnego śladu, nie można odnaleźć żadnego motywu, dla którego zbrodnia mogłaby być popełniona. Nie zniechęca to jednak niepokornego komisarza Wiktora Forsta, postanawiającego schwytać mordercę. Wraz z pomocą słynnej na całą Polskę dziennikarki Olgi Szrebskiej wpada na trop intrygi powiązanej z naszymi wschodnimi sąsiadami, tajemniczymi zwojami z pierwszych wieków chrześcijaństwa oraz pewną lipcową niedzielą 1943 roku….

środa, 23 listopada 2016

(104) "Rewizja" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nadszedł ten czas i po raz kolejny mogę zaprosić Was na recenzję książki mojego ulubionego pisarza Remigiusza Mroza. Przeraża mnie nieco, że coraz mniej książek tego pisarza przede mną, choć, z drugiej strony, tempo jego tworzenia jest zniewalające, więc pewnie prędko mi Mroza do czytania nie zabraknie!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO „KASACJI” I „ZAGINIĘCIA”!

poniedziałek, 31 października 2016

(99) "Zaginięcie" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Coś dawno nie męczyłam Was recenzjami książek mojego zdecydowanie ulubionego autora! Ale to się zmieni, bo na TK zakupiłam dwie jego książki i już nie mogę się doczekać, kiedy je przeczytam! A tymczasem zapraszam Was na recenzję drugiej części losów Joanny Chyłki i jej młodego aplikanta, Kordiana Oryńskiego.

W środku nocy Joannę Chyłkę budzi telefon od jej dawnej znajomej z liceum. Z relacji kobiety wyłania się obraz sprawy skazanej z góry na przegraną – zaginiona dziewczynka, brak jakichkolwiek śladów i wreszcie włączony alarm w domku letniskowym – wszystkie dowody jednoznacznie wskazują na winę rodziców. Mimo to, pani mecenas podejmuje się obrony małżeństwa. Wraz z nią do sprawy zostaje wciągnięty Kordian. Tymczasem postępowanie komplikuje się coraz bardziej i wszystko wskazuje na to, że pierwszy raz w swojej karierze nieustępliwa pani mecenas będzie musiała pogodzić się z porażką…

poniedziałek, 27 czerwca 2016

(69) "Kasacja" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nigdy nie byłam przekonana do kryminałów. Moja Mama czytała je na potęgę, ale ja nie czułam do nich pociągu. Wolałam poznawać kolejne młodzieżówki, powieści historyczne czy romanse. Jednak wyzwanie Ami zmobilizowało mnie, bym sięgnęła również po ten gatunek. Po niezbyt udanym spotkaniu z „450 stronami” z  dużymi obawami zaczęłam przygodę z „Kasacją” Remigiusza Mroza. Tym, co mnie pocieszało, była świadomość, że to najbardziej wychwalany autor w polskiej blogosferze, a jego „Parabellum” przebojem zdobyło serce moje i Mamy. Na szczęście, okazało się, że „Kasacja” jest jeszcze lepsza od historycznego cyklu autora, a ja będę musiała przeprosić się z kryminałami i thrillerami.

Kordian Oryński po ukończeniu studiów z dość przeciętnymi wynikami, rozpoczyna aplikację w jednej z najlepszych warszawskich kancelarii prawniczych. Niestety, jego marzenia o pięknej karierze, pysznych lunchach (łosoś! Tylko łosoś) w hipsterskich knajpach i popijaniu mokki z białą czekoladą, burzą się, gdy poznaje swoją patronkę – niezwykle oryginalną mecenas Joannę Chyłkę. Razem zaczynają prowadzić sprawę pozornie skazaną na przegraną – mają bowiem bronić syna znanego biznesmena, oskarżonego o zamordowanie z wyjątkowym okrucieństwem dwojga ludzi. Wszystkie dowody wskazują na winę Piotra L., tym bardziej, że spędził on dziesięć dni zamknięty w mieszkaniu z rozkładającymi się trupami. Jednak Chyłka i jej aplikant, nazywany przez nią Zordonem, nie mają zamiaru tak łatwo się poddać, tym bardziej, że zachowanie domniemanego mordercy jest bardzo tajemnicze i wzbudza ich wątpliwości.  Rozpoczynają walkę z polskim prawem, mafią, a także własnymi przełożonymi, którym bardzo zależy na szybkim zamknięciu postępowania.

czwartek, 23 czerwca 2016

(68) "450 stron" Patrycja Gryciuk

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jestem taka smutna! Pamiętacie, jak tysiące razy pisałam na blogu, że jeśli Anita coś poleca, to mogę ze spokojnym sumieniem się za to brać? A tu nagle jedna książka zachwiała moim wyobrażeniem. Miałam być zachwycona i z przyjemnością przewracać kolejne strony, a tu jedynym motywem, który zachęcał mnie do czytania, była chęć jak najszybszego zamknięcia tej książki i zapomnienia o niej na zawsze.

Wiktoria Moreau to poczytna autorka kryminałów, która właśnie szykuje się do premiery swojej kolejnej powieści, która już w przedsprzedaży pobiła rekordy popularności.  Dodatkowo również życie uczuciowe pisarki układa się świetnie – wpadła w oko młodszemu, przystojnemu aktorowi. Wszystko komplikuje się, gdy Wiktoria otrzymuje pozew o zniesławienie firmy farmaceutycznej, a dodatkowo okazuje się, że kultowy pisarz Lars Washington niedawno wydał powieść o łudząco podobnej fabule, jak najnowsze dzieło polskiej pisarki. Jakby tego wszystkiego było mało, z rzeki Houdson wyławiane są trupy, które zginęły w sposób łudząco podobny do tego przedstawione na kartach powieści.