niedziela, 17 marca 2019

(293) "Echo w ciemności" Francine Rivers

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!

Przeszło rok temu miałam przyjemność opowiedzieć Wam o pierwszym tomie chrześcijańskiej trylogii „Znamię lwa” – „Głosie we wietrze”. Powieść totalnie mnie zauroczyła i pochłonęła, od razu więc zakupiłam jej drugi tom. Później jednak zaczął się w moim życiu szalony czas i tak się stało, że dopiero niedawno miałam przyjemność sięgnąć po kolejną część historii żydowskiej niewolnicy w chylącym się ku upadkowi Rzymie. I po raz kolejny mogę sobie wyrzucać: „Czemu czekałam tak długo”!


UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO „GŁOSU WE WIETRZE”

piątek, 8 marca 2019

(292) "Lokatorka" JP Delaney

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Thrillery psychologiczne to jeden z moich ukochanych gatunków książek. Uwielbiam drżeć razem z bohaterami, odczuwać ich emocje i zastanawiać się, jakie pobudki kierują mordercami. Ku mojemu szczęściu, obecnie jest to bardzo spopularyzowany typ powieści, wiec wciąż mogę poznawać nowe historie. Niestety, nie wszystkie mają równie wysoki poziom, dlatego staram się ostrożnie dokonywać moich książkowych wyborów. Kiedy jednak na półce w bibliotece zobaczyłam „Lokatorkę” wiedziałam, że nie będę mogła się jej oprzeć.

Jane znajduje się w ciężkiej życiowej sytuacji. Po poronieniu i utracie pracy nie może odnaleźć spokoju w swojej głowie. Ciężka sytuacja finansowa zmusza ją także do zmiany dotychczasowego mieszkania. Kiedy Jane otrzymuje propozycję zamieszkania w ultranowoczesnym mieszkaniu, zgadza się bez wahania. Jej wątpliwości nie budzi nawet kontrakt, który pozwala właścicielowi na ogromną ingerencję w życie mieszkańców. Lęk Jane budzi dopiero odkrycie tajemniczej śmierci poprzedniej lokatorki, łudząco podobnej do niej Emmy, która również wprowadziła się do mieszkania, będąc w kryzysie życiowym.

„Lokatorka” zbierała właściwie same pozytywne opinie. Obietnice z okładki próbowały mnie przekonać, że dostanę powieść lepszą od mojej ukochanej „Zaginionej dziewczyny”. Nie wierzyłam im do końca, ale byłam bardzo ciekawa, czym takim zaskoczy mnie autor. Niestety, spotkało mnie lekkie oczekiwanie. Po tak pozytywnych i entuzjastycznych recenzjach spodziewałam się prawdziwego arcydzieła, książki, która wciągnie mnie całkowicie i nie pozwoli mi zmrużyć oka. Tymczasem „Lokatorka”, choć jest naprawdę dobrze napisaną książką, nie odbiega poziomem od średniej jakości tego gatunku.

Pierwszym problemem, jaki miałam, było ogólne wciągnięcie się w fabułę. Lubię, kiedy mogę w powieści wyczuć realizm, lęk, że taka historia mogłaby przytrafić się mnie lub moim bliskim. Absolutnie nie odczuwałam tego, czytając „Lokatorkę”. Możliwe, że w Wielkiej Brytanii istnieje większe prawdopodobieństwo, że tego typu historia mogła się wydarzyć, że właściciel mieszkania mógł aż do tego stopnia ingerować w życie lokatorów. Dla mnie jednak sam koncept historii stanowił dość duży problem w tym, by się w nią wciągnąć.

Natomiast bardzo dużą zaletą powieści był sam sposób budowy fabuły. Przymknąwszy oko na to, że w akcję nie mogłam uwierzyć, świetnie bawiłam się, czytając tę książkę. Rzeczywiście, miała wszystko to, czego oczekuję od thrillera. Autor co chwila podsuwał mi nowe tropy, wskazywał nowe możliwości rozwiązania głównej zagadki. Ciężko było mi rozszyfrować motywacje bohaterów i jednoznacznie wskazać, kto jest dobry, a kto zły. Pisarz zaserwował także wiele zwrotów akcji, które spowodowały u mnie zamęt w głowie i sprawiły, że sama nie wiedziałam, w jakim kierunku akcja może się potoczyć.

Kolejną zaletą powieści jest kreacja bohaterów. Zawsze będę wychodziła z założenia, że w przypadku thrillerów psychologicznych to właśnie ona odpowiada za to, czy książka będzie udana czy nie. W „Lokatorce” pierwsze skrzypce grają dwie postaci kobiecie – Emma i Jane. Na początku ukazane zostały na zasadzie analogii, by potem ukazać różnice pomiędzy nimi. Emma to osoba bardzo trudna to jednoznacznej oceny – jednocześnie wzbudza irytację, litość i zrozumienie. To osobowość trudna, toksyczna wręcz, która wywołuje w powieści najwięcej zamieszania. Jej kompletnym przeciwieństwem jest Jane – choć z pozoru przypomina ją – również jest zagubiona i znajduje się w kryzysowym momencie swojego życia, ma jednak wewnętrzną siłę, która pomaga jej przetrwać w wynajmowanym mieszkaniu. Kolejną trudną do oceny moralnej jest właściciel mieszkania, Edward Monkford – to osoba pedantyczna i ogromnie autorytatywna, która skrywa wiele tajemnic. Jego zachowanie często budzi odrazę moralną i czytelnik z łatwością oskarża go o wszelkie niegodziwości. Jednakże JP Delaney przypomina, że świat tak naprawdę nie jest czarno-biały.

Tym, co bardzo spodobało mi się w „Lokatorce” jest styl. W odróżnieniu od większości thrillerów psychologicznych, które nastawione są na dynamiczne opowiadanie akcji bądź przedstawienie emocji i uczuć bohaterów, ta książka wypełniona jest niezwykle plastycznymi opisami. Jedną z ważniejszych ról w całej historii rozgrywa mieszkanie zamieszkane przez tytułową lokatorkę. Autor opisuje je, zastanawiając się, w jaki sposób wnętrza wpływają na stan psychiczny jednostek. W powieści znajdziemy także wiele przedstawień dzieł sztuki czy architektury. To naprawdę ciekawy pomysł, który w dużym stopniu uatrakcyjnił odbiór książki.

„Lokatorka” nie jest może najlepszym thrillerem psychologicznym, jaki napisano. Nie zdumiewa tak, jak „Zaginiona dziewczyna” ani nie starszy tak, jak „Millenium”. Wciąż jednak jest naprawdę dobrą książką ze sprawnie rozplanowaną fabułą, bardzo ciekawie wykreowanymi postaciami i suspensem, który naprawdę zaskakuje. Myślę, że to świetna propozycja dla fanów gatunku!

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

sobota, 2 marca 2019

Podsumowanie lutego

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Marzec nachodzi, wiosna się zbliża - czy mogłoby być lepiej? Dziś rano zbudził mnie śpiew ptaków i poczułam, że jestem już taka radosna z powodu wiosny - zwłaszcza, że ubiegłoroczna minęła mi głównie przy książkach i podręcznikach. Luty to miesiac, który minął mi bardzo szybko - najpierw sesja, potem wyjazd do Łodzi na musical "Jesus Christ Superstar" - polecam, przepiękne widowisko - następnie najpiękniejszy tydzień w moim życiu, który spędziłam, będąc opiekunką grupy 50 nastoletnich Włochów. Z powodu tylu aktywności nie przeczytałam może jakichś niesamowitych ilości książek, jednak z pewnością podniosłam moje statystyki. Niestety, tym razem natknęłam się także na książkowe potworki, z czego nie jestem zbyt zadowolona.

wtorek, 26 lutego 2019

(291) "Żona nazisty" Edith Hahn-Beer

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Niedawno nakładem Wydawnictwa Niezwykłego ukazała się niesamowita książka, która, mam nadzieję, nie zginie wśród natłoku innych premier. Choć zdecydowałam  się ograniczyć liczbę egzemplarzy recenzenckich, ani przez chwilę nie żałowałam, że zdecydowałam się na tę właśnie pozycję. „Żona nazisty” wyróżnia się bowiem na tle wydawanej ostatnio literatury wojennej i poświęconej Zagładzie ciekawym podejściem do tematu oraz, przede wszystkim, wierności wobec faktów. Nie znajdziecie tu tanich chwytów, które mają przyciągnąć uwagę czytelnika ani szukania na siłę kontrowersji.

Edith Hahn urodziła się w rodzinie wiedeńskich Żydów. Dzięki inteligencji i pracowitości zdobywała wykształcenie prawnicze, odnalazła także miłość swojego życia. Wszystko skończyło się po anschlussie Austrii do III Rzeszy. Przez rasistowskie prawa młodej dziewczynie zostało odebrane wszystko – studia, ukochany, szansa na godne życie, a wreszcie człowieczeństwo. Gdy kolejni jej bliscy zostają wywiezieni na wschód, a ona sama zesłana do obozu pracy, decyduje się na porzucenie własnej tożsamości. Żyjąc na aryjskich papierach, stara się przetrwać – nawet za cenę małżeństwa z nazistowskim urzędnikiem.

sobota, 23 lutego 2019

(290) "Niewolnice" Dolen Perkins-Valdez

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Ostatnio jakoś tak się zdarza, że czytam więcej nieoczywistych, niepopularnych książek. Nareszcie udało mi się nieco zredukować liczbę egzemplarzy recenzenckich, zajęłam się wyczytywaniem stosów z moich półek oraz na nowo odkryłam biblioteki. Dzięki temu coraz rzadziej trafiam na klumpy, a na mojej liście pojawiają się prawdziwe cudeńka, o których prawie nikt nie słyszał. W ten sposób, bo prawie pięciu latach spędzonych na półce, w moje łapki trafiły „Niewolnice” Dolen Perkins-Valdez. I och, cóż to była za wspaniała lektura.

Stany Zjednoczone tuż przed wojną secesyjną. Do północnego kurortu rokrocznie przyjeżdżają południowi plantatorzy wraz ze swoimi czarnoskórymi niewolnicami. Kiedy ich panowie beztrosko wypoczywają, kobiety pracują do utraty sił, by potem nocą zaspokajać seksualne potrzeby białych mężczyzn. Dolen Perkins-Valdez przedstawia historie czterech z nich, zastanawiając się, dlaczego nawet kiedy wolność jest na wyciągnięcie ręki, one po nią nie sięgają. Ukazuje wszystkie trudy i bolączki życia niewolnic: głód, strach, znęcanie się, lęk o przyszłość własnych dzieci, ciągłą konkurencję i, co chyba najbardziej uderza, przemoc seksualną.

poniedziałek, 18 lutego 2019

(289) "Love line II" Nina Reichter

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!

Na początku tego postu chciałabym serdecznie przeprosić za to, jak długo milczałam. W moim życiu działo się teraz tyle pięknych, wspaniałych rzeczy, że nie miałam ani chwili na to, żeby siąść i naskrobać dla Was parę słów o książce. Nie jestem też pewna, czy jeszcze chcę to robić, ale póki co – wracam. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o powieści jednej z moich ukochanych autorek, Niny Reichter. Twórczość tej autorki zawsze dawała mi całe morze przyjemności i sprzecznych emocji, mimo, że byłam świadoma jej różnych wad. Niestety, w przypadku najnowszej powieści autorki spotkało mnie ogromne rozczarowanie.


UWAGA! W DALSZEJ CZĘŚCI RECENZJI ZNAJDUJĄ SIĘ SPOILERY DO „LOVE LINE”

czwartek, 7 lutego 2019

Podsumowanie stycznia

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nareszcie po sesji! Wiele słyszałam o tym mitycznym czasie, jednak nie sądziłam, że serio jest to aż takie ciężkie. Cały miesiąc spędziłam nad książkami, wkuwając opisy głosek, układ dantejskiej "Monarchii" czy historię współczesnych Włoch. Oprócz tego wzięłam udział w dialogu obywatelskim z Franzem Timmermansem, podczas którego zastanawialiśmy się na przyszłością Europy - szczególnie w kontekście Holocaustu. Wzięcie udziału w tym projekcie implikowało także masę dodatkowych artykułów do przeczytania i chodzenie na dodatkowe wykłady, jednak nie żałuję, bo czuję, że rozwijam się jak człowiek - a to właśnie chciałam robić podczas studiów.Na szczęście ten sesjowy koszmar już za mną i, dochodząc do siebie po wczorajszej imprezie, doszłam do wniosku, że czas ogarnąć bloga! Przyznam Wam szczerze, że perspektywa tego, że mam wolne i serio mogę robić to, co chce - i tyle chce na raz!

poniedziałek, 14 stycznia 2019

(288) "Królestwo" Szczepan Twardoch

Brak komentarzy:

Witajcie, Kochani!
W piątek dzieliłam się z Wami moimi opiniami dotyczącymi „Króla” Szczepana Twardocha. Wiecie już, że uważam tę książkę za dzieło wprost wybitne – polski autor zachwycił mnie sposobem kreacji świata przedstawionego, stworzeniem realistycznych i niejednoznacznych moralnie bohaterów, oddaniem krwawej i bezwzględnej atmosfery przedwojennej Warszawy. Dlatego z prawdziwą przyjemnością, zaraz po zakończeniu „Króla” sięgnęłam po jego kontynuację, „Królestwo”. Byłam bardzo ciekawa, jak Szczepan Twardoch poradzi sobie z dalszym opisaniem losów swoich bohaterów.

Jakub Szapiro, żydowski bokser i gangster, osiągnął wszystko, czego chciał. Stał się królem przestępczej Warszawy, zdobył bogactwo i pozycję. Wszystko to jednak przepada, kiedy hitlerowskie Niemcy atakują Polskę. Wraz z ich okupacją rodzina Szapiro upada – jako Żydzi nie mają żadnych praw, stają się niepożądanymi szkodnikami. Opowieść o upadku wielkiego Króla i jego pogrążonym w wojennej zawierusze Królestwie poznajemy z perspektywy zrujnowanej Warszawy, gdzie Szapiro i jego przedwojenna kochanka ukrywają się przed Niemcami.

piątek, 11 stycznia 2019

(287) "Król" Szczepan Twardoch

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Są w świecie polskiej literatury nazwiska, które uważane są za gwarancję dobrej, wymagającej i zostawiającej po sobie ślad lektury – takiej, jakiej obecnie poszukuję. Jednym z takich autorów jest Szczepan Twardoch. Nasze pierwsze spotkanie, które miało miejsce przy okazji „Dracha”, nie należało do zbyt udanych – męczyła mnie wtórność przekazywanych informacji, a z powodu bariery językowej nie byłam w stanie zrozumieć wiele z fabuły. Kiedy jednak pojawiła się możliwość przeczytania „Króla” i za jednym zamachem również kontynuacji, „Królestwa”, nie wahałam się długo. Miałam nadzieję, że w końcu zrozumiem, o co chodzi w fenomenie Twardocha i pokochać jego twórczość.

Warszawa lat 30. XX wieku to nie tylko Paryż Północy, ale także brudne i pełne nędzy ulice Pragi czy Woli. Ta druga, mniej piękna część stolicy jest areną walk pomiędzy gangami oraz pomiędzy przedstawicielami dwóch narodów: Żydami a Polakami. Szczepan Twardoch w „Królu” opisuje ten barwny i niebezpieczny świat pełen porachunków, narkotyków, przestępców i krwi.

środa, 9 stycznia 2019

(286) "Dziewczyna znad Złotego Rogu" Kurban Said

Brak komentarzy:

Hej, hej, Kochani!
Nareszcie mogę wrócić do Was z pisaniem recenzji. Jakoś ferie świąteczne mi przeleciały i nie miałam kiedy usiąść i opowiedzieć Wam o książkach, które przeczytałam. Na szczęście w ostatnim czasie, jak zresztą mogliście zobaczyć w podsumowaniu grudnia, przeczytałam masę dobrych książek więc pisanie o nich będzie prawdziwą radością! Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o niesamowitej powieści, która całkowicie mnie pochłonęła i zauroczyła sobą.  Przeniosła do pięknego świata, którego już nie ma i otworzyła oczy na rzeczywistość, której wcześniej nie znałam.

Asiadeh, córka wysokiego rangą urzędnika Imperium Osmańskiego przed rewolucją młodoturków została obiecana związanemu więzami krwi z sułtanem księciu. Niestety, przewrót, który doprowadził do abdykacji władcy, zniszczył cały świat dziewczyny. Zmuszona została do emigracji na Zachód, do Berlina, a jej książęcy narzeczony zniknął bez śladu. Asiadeh nieoczekiwanie dla samej siebie zakochuje się w serbskim lekarzu i postanawia za niego wyjść. Czy jednak związek dwójki osób wywodzących się z kompletnie innej kultury ma jakiekolwiek szanse powodzenia?

niedziela, 6 stycznia 2019

Podsumowanie roku 2018

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj, z tygodniowym opóźnieniem chciałabym zaprosić Was na podsumowanie 2018 roku. To był chyba jeden z cięższych roków mojego życia. Zdarzyło się tyle złego, że kiedy z perspektywy półrocznej myślę o wszystkim, jestem pełna podziwu dla siebie, że przetrwałam, że teraz jestem już tylko silniejsza, że na dobre wyszłam z okropnego stanu psychicznego, w którym się znajdowałam. Teraz jestem już kompletnie inną osobą - silniejszą, bardziej pewną siebie, ale też zdecydowanie bardziej nieufną. Chyba doszłam już do tego przekonania, że nie z ludźmi naokoło muszę żyć dobrze, tylko z samą sobą - wtedy wszystko się ułoży. To była okropnie bolesna lekcja, czasem nadal zakłuje mnie w sercu, jednak chyba była konieczna, bym z dziewczynki stała się dorosłą kobietą. Oprócz tego, był to rok ogromnych, ogromnych zmian w moim życiu - zdałam maturę, znalazłam pierwszą pracę i dostałam się na moje wymarzone, najukochańsze studia. Ogólnie, mimo że nie był to mój rok, kiedy porównuję Olę ze stycznia 2018 z obecną Olą jestem więcej niż zadowolona, bo widzę, że zmieniłam się - na lepsze.


sobota, 5 stycznia 2019

Podsumowanie grudnia

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Z ogromnym opóźnieniem witam Was w podsumowaniu ostatniego miesiąca 2018 roku. Był to miesiąc niezwykle ciężki i intensywny, w którym czytałam śmiesznie mało, ale w moim życiu tyle się stało, byłam tak wszystkim przytłoczona i zmęczona, że wydawało mi się, że nie odnajdę w sobie radości nawet na Święta. A kiedy one nadeszły, wolałam spędzać czas z rodziną niż na czytaniu bądź prowadzeniu bloga. Grudzień strasznie dał mi w kość, miałam dużo czasu do myślenia i zebrania sobie w całość tego roku, który też najpiękniejszym nie był. Dlatego dzisiejsze podsumowanie będzie więcej niż skromne, ale w styczniu obiecuję Wam nadrobić recenzje z grudnia i jakoś spróbować wyjść na blogową prostą.

czwartek, 3 stycznia 2019

TOP 10 - Najlepsze książki 2018

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Niedawno prezentowałam Wam 10 najgorszych książek, które miałam nieprzyjemność czytać w zeszłym roku. Wiem, że część z nich wzbudziła prawdziwe kontrowersje, wkrótce postaram się poodopowiadać  na Wasze komentarze. Dzisiaj natomiast przygotowałam chyba najprzyjemniejszy post w ciągu roku - opowiem o 10 najlepszych tytułach minionych dwunastu miesiący. Zazwyczaj na podsumowanie to składało się aż 15 pozycji, jednak w tym roku idealnie dziesięć książek oceniłam na najwyższą ocenę - nie będę więc kombinować. Przyznam, że ten rok był niezwykle udany pod względem literackim - czytałam dużo klasyki (ach, ta matura) , która była niesamowicie ubogacająca. Wszystkie książki, jakie znajdziecie w tym zestawieniu są cudowne, więc ich kolejność jest głównie chronologiczna, choć samo podium starałam się przyznać w sposób uporządkowany.

środa, 2 stycznia 2019

(285) "Pani Stefa" - Magdalena Kicińska

Brak komentarzy:

Witajcie, Kochani!
Czytanie biografii nie jest zadaniem łatwym. Nie są to bowiem książki, przez które łatwo i szybko przelecimy. Ciężko też napotkać dobre pozycje o takiej tematyce, które nie byłyby zbyt nudne lub nie odchodziłyby od faktów z życia prezentowanej postaci. Niemniej jednak lubię po nie sięgać – zawsze jest to okazja do poznania kolejnej inspirującej postaci, której życie może zafascynować. Szczególnie lubię odkrywać postaci mniej znane, zapomniane, dlatego, kiedy przez przypadek znalazłam w bibliotece „Panią Stefę” Magdaleny Kicińskiej, nie zwlekałam i od razu wypożyczyłam egzemplarz.

Historię Janusza Korczaka, wybitnego polsko-żydowskiego pedagoga, który towarzyszył swoim wychowankom w każdej chwili ich życia, a nawet w momencie śmierci w komorze gazowej Treblinki, zna każdy. Niewielu jednak słyszało o jego najbliższej współpracownicy, Stefanii Wilczyńskiej. A przecież, jak wspominają ocalali wychowankowie, Dom Sierot nie istniałby bez pani Stefy. Kim była ta wykształcona polska Żydówka, która dla dzieci z ubogich żydowskich rodzin, poświęciła całe swoje życie. W jej biografii Magdalena Kicińska stara się wydobyć tę cichą i skromną kobietę i jak najlepiej przedstawić ją czytelnikowi.

wtorek, 1 stycznia 2019

Literackie plany na 2019 rok

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj, zgodnie z planem powinnam była zaprezentować Wam dzisiaj zestawienie 15 najlepszych książek 2018 roku. Dałam się jednak ponieść ogólnoświatowej manii planowania, robienia nadziei i postanowień, dlatego uznałam, że nic nie stanie się, jeśli o moich ulubionych pozycjach z ubiegłego roku opowiem Wam za kilka dni, a dzisiaj opowiem, jak widzę moje czytanie (a pewnie nieco i wygląd bloga) w nadchodzących dwunastu miesiącach.