Witajcie, Moi Kochani, a przede wszystkim Kochane!
Dzisiaj nasze święto - święto wszystkich kobiet. Choć bardzo długo nie uznawałam tego dnia za żadne istotne wydarzenie w kalendarzu, to od niedawna staram się je jakoś celebrować - zrobić dla siebie coś miłego, odpocząć, kupić sobie jakiś drobiazg. Wszak jestem kobietą, mam do tego prawo!
Często też zastanawiam się, jaką kobietą chciałabym być. Nie ukrywajmy, w dzisiejszych czasach jes tyle modeli kobiecości... Mamy być jednocześnie silne, twarde i delikatne. Niezależne i kuszące. Dobre i bezkompromisowe. Robić karierę, pchać się do przodu, dbać o dom i jeszcze zadbać o swój samorozwój. Nie wiem do końca, w jakiej roli się widzę. Nie chcę być"silną, niezależną suką", która łamie serca, klnie, imprezuje, a smutki topi w alkoholu. Nie widzę się jako dążacej po trupach do celu karierowiczki, bizneswoman nie mającej czasu na rodzinę, miłość. Ale też nie chcę być zależna od mężczyzny, czekająca na jego uwagę. Nie chcę, by mój świat zamykał się wokół domu, dzieci i gotowania. A więc jaka chcę być? CHCĘ BYĆ PRAWDZIWĄ KOBIETĄ - rozsiewającą dobro, delikatność, dającą radość i szczęście. A taką definicję kobiecości zaczerpnęła między innymi dzięki pięciu niezwykłym bohaterkom literackim, o którym Wam dziś opowiem