Hej, hej, Kochani!
Na moim blogu pojawia się mnóstwo bardzo pozytywnych opinii
dotyczących książek królowej Young/New Adult, Colleen Hoover. Jestem oczarowana
jej prozą, która niemal zawsze łamie mi serce. Tak się jednak jakoś stało, że
nie miałam wcześniej do czynienia z książką, która rozpoczęła cały szał na
Colleen, czyli „Hopeless”. Zmobilizowana wyzwaniem Darii postanowiłam w końcu
sięgnąć po tę pozycję i przekonać się, co jest w niej tak wyjątkowego, że podbiła
serca nastolatek na niemal całym świecie. Byłam podekscytowana myślą, że oto
pozwalam Colleen Hoover znów przemienić moje serce w strzępki złamane przez nią
miliony razy. Niestety, tym razem coś nie wyszło.
Sky to zbliżająca się do swoich osiemnastych nastolatka.
Mieszka razem ze swoją adopcyjną matką, Karen, która izoluje córkę od świata,
nie pozwalając jej między innymi na używanie technologii, a także ucząc ją w
domu. Oprócz tego, dziewczyna odróżnia się od swoich rówieśników czymś jeszcze –
nie czuje przyjemności płynącej z dotyku, nie zna uczucia pożądania, a pieszczoty
chłopców wywołują u niej jedynie odrętwienie.W ostatnim roku nauki Sky butnuje
się i postanawia iść do szkoły. Nie wie jeszcze, jak bardzo ta decyzja odmieni
jej życie. Już pierwszego dnia w liceum poznaje przystojnego Deana Holdera.
Wraz z nim odkryje swoją przeszłość i będzie musiała zmierzyć się z traumami z
dzieciństwa.












