Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystopia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 listopada 2017

(211) "Paragraf 5" Kristen Simmons

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Kilka lat temu byłam w fazie czytania dystopii. Pochłaniałam kolejne, coraz bardziej ponure, wizje przyszłości i coraz więcej odkrywałam w nich schematów. Antyutopie zaczęły mi już wychodzić bokami, więc niemal całkiem je odstawiłam, redukując ilość takich książek do jednej-dwóch serii na rok oraz klasyków takich jak „Rok 1984” czy „Opowieść podręcznej”.  Ostatnio jednak zatęskniłam nieco za tym gatunkiem i postanowiłam się z nim przeprosić. Młodzieżową dystopię, która stała się moim powrotem do tak kiedyś lubianego gatunku, przeczytałam w ramach book touru.

Po okrutnej wojnie w Stanach Zjednoczonych wprowadzone zostało niezwykle surowe prawo religijne. Moralności i przyzwoitości pilnie strzeże Straż Obyczajowa, a władze wprowadzają kolejne obostrzenia i reguły. To właśnie za sprawą jednego z nich, Paragrafu Piątego, mówiącego o nieślubnych dzieciach, życie siedemnastoletniej Ember i jej matki zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni.  Nastolatka trafia do zakładu resocjalizacyjnego, a los drugiej z kobiet jest nieznany. Ember wie jednak, że nie podda się, dopóki nie odnajdzie swojej matki. Pomóc ma jej w tym Chase – dawny przyjaciel, a może nawet coś więcej, który obecnie zdaje się być zagorzałym zwolennikiem systemu.

niedziela, 28 maja 2017

(162) "Endgame. Wezwanie" James Frey i Nils Johnson-Shelton

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Często mam tak, że nie czuję potrzeby ani nie chcę sięgać po książki, które są na topie. Kiedy mija cały szał na daną powieść, ja spokojnie rozpoczynam naszą wspólną przygodę. Nie mam już zbyt wygórowanych oczekiwań, więc słabe, a mocno rozreklamowane bestsellery aż tak mnie nie rozczarowują. Jedną z książek, po które sięgnęłam, kiedy cały szał na nią minął było „Endgame. Wezwanie” Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona. Przyznam, że po nieprzyjemnych doświadczeniach z „Milionem małych kawałków” byłam do tej pozycji sceptycznie nastawiona. Miałam jednak nadzieję, że zupełnie inna tematyka sprawi, że twórczość pisarza bardziej przypadnie mi do gustu.

Jest ich 12. Potomkowie najstarszych ludów. Nastolatki w  wieku od trzynastego do dwudziestego roku życia. To właśnie oni wyznaczeni są do udziału w wymyślonej przez pradawne istoty, Ludzi Niebos, Endgame. Celem rozgrywki jest zdobycie trzech kluczy. Reguły? Nie ma żadnych. Wygrana: ocalenie swojego ludu. Bohaterowie stoczą krwawą i brutalną rozgrywkę na wszystkich kontynentach, będą rozwiązywać zagadki, zabijać się, kochać i nienawidzić.

środa, 15 lutego 2017

(129) "U4. Yannis" Florence Hinckel - PREMIEROWO

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak już z pewnością wiecie, ostatnimi czasy zaczytuję się w dystopijnej francuskiej serii – U4. Dla przypomnienia, jest to zbiór czterech niezależnych od siebie książek napisanych przez czterech różnych autorów, które opisują świat, a konkretniej Francję po epidemii filowirusa U4. Recenzowany dziś „Yannis” jest już trzecim tomem, który miałam okazję przeczytać. Jak mi się podobał? Zapraszam Was do przeczytania recenzji.

Yannis to chłopak arabskiego pochodzenia. Jego rodzice byli imigrantami pochodzącymi z Algierii. Przed wybuchem epidemii bohater miał niemal beztroskie życie – całe dnie spędzał na grze w popularne Warriors of Time. Kiedy nadchodzi apokalipsa, chłopak jest zagubiony i nie wie, jak sobie poradzić. Jedyne, co dodaje mu nadziei i chęci do życia, to wiadomość od administratora gry, w której wzywa on Ekspertów na spotkanie, w czasie którego cofną się w czasie i być może uda im się zapobiec zagładzie. Yannis wyrusza więc do Paryża. Po drodze poznaje twardą Stephane, która stanie się jego towarzyską. Razem będą starali się przetrwać w niebezpiecznej stolicy Francji, w której zagrożeniem są nie tylko działania wojskowych, ale również walki pomiędzy gangami.

sobota, 7 stycznia 2017

(115) "U4. Jules" Carole Trebor

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W grudniu, dzięki uprzejmości nowopowstałego wydawnictwaPolarny Lis, miałam okazję poznać drugi tom francuskiej bestsellerowej serii postapokaliptycznej „U4”. Nie byłam tego świadoma, jednak po wspaniałej lekturze, jaką była „Koridwen”, wiedziałam, że muszę poznać także „Julesa”. I nie żałuję tego! A nawet więcej! – uważam, że „Jules” jest lepszym tomem!

W wyniku epidemii tajemniczego filowirusa krwotocznego o tajemniczej nazwie U4 giną wszyscy dorośli oraz dzieci. Przy życiu pozostają tylko nastolatki, które muszą nauczyć się żyć w nowym, brutalnym świecie. Głównym bohaterem tego tomy jest paryski gimnazjalista, Jules. Po śmierci swoich bliskich odnajduje małą dziewczynkę, Alicję, która cudem przeżyła pandemię i postanawia się nią zaopiekować. Oboje dołączają do komuny stworzonej przez kolegów ze szkoły Julesa. Młodzi ludzie usiłują przetrwać w Paryżu pełnym przemocy, walk z bezwzględnymi gangami młodocianych oraz nasilającą się kontrolą wojskową. Nadzieją na odmianę losu jest wiadomość, którą najważniejsza osoba w popularnej przed katastrofą gry Warrios of Time, wysłała grupie Ekspertów. Ukazuje w niej możliwość cofnięcia się w czasie i zapobiegnięcia pandemii.

czwartek, 15 grudnia 2016

(111) "U4. Korwiden" Yves Grevet

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Ostatnio spostrzegłam, że coraz częściej sięgam po młodzieżowe dystopie. Nie wiem, czy to ze względu na dłuższą przerwę, jaką sobie od nich zrobiłam, ale coraz bardziej mi się one podobają. Dlatego bardzo się cieszę ze współpracy, którą nawiązałam z nowopowstałym wydawnictwem Polarny lis, dzięki której mogłam przeczytać bestsellerową francuską serię U4, niedawno wprowadzoną na polski rynek. Składa się ona z czterech niezależnych od siebie tomów, z czego każdy jest pisany przez innego autora i opowiada o życiu po epidemii z perspektywy czwórki różnych bohaterów.  Poznałam tę niesamowitą historię i… jestem absolutnie zauroczona! A co mnie tak zachwyciło? Już wkrótce się przekonacie!

środa, 14 grudnia 2016

(110) "Requiem" Lauren Oliver

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Nadszedł czas, by pożegnać się z jedną z serii, która całkiem niespodziewanie zawładnęła moim sercem. Przeżyłam przy niej wiele wzruszeń, pokochałam bohaterów, a poza tym, zostałam zmuszona do refleksji – czy szczęście faktycznie może istnieć bez smutku?  Dlatego dziś ze smutkiem i niedowierzaniem będę opowiadała Wam o „Requiem” wiedząc, że już nigdy nie spotkam się z Leną ani z Alexem.

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO „DELIRIUM” I „PANDEMONIUM”!

sobota, 3 grudnia 2016

(107) "Plaga samobójców" Suzanne Young

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Od niedawna zauważyłam, że zaczęłam stronić od literatury młodzieżowej. Oczywiście, nadal zdarza mi się przeczytać coś z tego gatunku, jednak coraz częściej mając do wyboru „młodzieżówkę” lub bardziej poważną literaturę, wybieram tę poważną… Jak to mówią, starość nie radość, młodość nie wieczność – może już z nich wyrosłam… Razi mnie w nich częsta schematyczność, powielanie pomysłów i oczywiście dominacja wątku miłosnego nad wszystkim innym! Na szczęście, są jeszcze książki z nurtu Young adult, które robią na mnie dobre, a nawet bardzo dobre wrażenie – a jedną z nich jest recenzowana dziś „Plaga samobójców” autorstwa Suzanne Young.

sobota, 5 listopada 2016

(100) "Pandemonium" Lauren Oliver

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Miesiąc temu udało mi się powrócić do jednej z miliona zaczętych przeze mnie serii – „Delirium”, czyli debiutu pani Lauren Oliver. Pomimo początkowych obaw, książka ta bardzo mi się spodobała. Zaskoczyło mnie, że na tle innych młodzieżowych dystopii wypada bardzo dojrzale. Niesamowicie przypadł mi do gustu pełen emocji styl pisania Lauren Oliver. Dlatego bez większych wahań sięgnęłam po tom drugi – „Pandemonium”.  Jak przypadł mi on do gustu? Czy sięgnę po finałowy tom? Przekonacie się o tym, czytając tę recenzję!

UWAGA! DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO TOMU I!

niedziela, 25 września 2016

(91) "Delirium" Lauren Oliver

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która była dla mnie bardzo przyjemnym rozczarowaniem. Po twórczość pani Oliver sięgnęłam już drugi raz w życiu. Z pierwszego spotkania z przerażającym światem „Delirium” pamiętam ogromną dawkę emocji, która nie pozwoliła mi odłożyć książki ani na moment. Teraz jednak, gdy minęło kilka lat, ja jestem dojrzalsza o mnóstwo książek, bałam się, że się rozczaruję… A jednak!

Siedemnastoletnia Lena żyje w świecie, w którym miłość jest uznana za chorobę. Na szczęście znaleziono na nią lekarstwo – po wstrzyknięciu specjalnego remedium, człowiek nie czuje już nic. Główna bohaterka nie może doczekać się swojego zabiegu, wie bowiem, jakie mogą być konsekwencje zapadnięcia na Amor deliria nervosa. Ślepo wierzy we wszystkie informacje, jakie podaje jej rząd. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Alexa – jedno spojrzenie jego pięknych oczu wystarcza, by Lena zastanowiła się, czy miłość naprawdę jest zła.

wtorek, 30 sierpnia 2016

(86) "Szklany miecz" Victoria Aveyard

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o drugim tomie serii, który zimą podbił moje serce. „Czerwona królowa”, nie była, jak przypuszczałam, marną podróbką Igrzysk śmierci, lecz świetną, odkrywczą dystopią.  Chociaż zakończenie pierwszego tomu mnie zmroziło, wstrząsnęło mną i totalnie zszokowało, bardzo długo czekałam, aż sięgnę po tom drugi (nawet nie mówcie mi, ile jeszcze czekania na kolejny, ja chyba nie wytrzymam). Początkowo nieco utrudniało mi to lekturę, jednak Victoria Aveyard znów porwała mnie w swój świat i stworzyła prawdziwe tornado uczuć i emocji.

Na początku tej recenzji muszę bardzo podziękować dwóm niesamowitym dziewczynom, które, jak maluszka, za rączkę prowadziły mnie przez początek „Szklanego miecza”, przypominając najważniejsze informacje z „Czerwonej królowej” – Daria, Kinia – jesteście niezastąpione! Uwielbiam Was <3

niedziela, 19 czerwca 2016

(67) "Zakon mimów" Samantha Shannon

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Pamiętacie, jak mniej więcej miesiąc temu zachwycałam się przegenialnym „Czasem Żniw” młodziutkiej Samanthy Shannon? Świat wykreowany przez tę Brytyjkę całkowicie mnie zauroczył. Dodatkowo, pierwszy tom zakończył się w tak niespodziewany sposób, że niemal od razu chciałam sięgnąć po kolejny. Czy „Zakon Mimów” zrobił na mnie równie dobre wrażenie? Przekonacie się, czytając tę recenzję!

Paige, po ucieczce z kolonii karnej Szeol I wie, że jej życie zmieniło się nieodwracalnie. Nie umie na nowo zaangażować się w życie swojego gangu. Jest pewna, że informacje o prawdziwym obliczu Sajonu i istnieniu Refaitów oraz Emmitów muszą wyjść na światło dzienne. Jednak syndykat i jego szare eminencję zdają się nie być tym zainteresowane. W obliczu niespodziewanego zbiegu wydarzeń, Paige stanie do walki o Zwierzchnictwo w syndykacie Cytadeli Londyn.  Tymczasem Nashira wcale nie zamierza odpuścić niepokornej uciekinierce i wysyła za nią pościg. Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy w Londynie pojawiają się Ramaranci wraz z Naczelnikiem….

piątek, 20 maja 2016

(59) "Czas żniw" Samantha Shannon

9 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Dziś chciałabym zaprosić Was do przeczytania mojej opinii o książce, dzięki której może pewnego dnia przeproszę się z fantastyką… Bo widzicie, ja jestem do tego gatunku niezwykle uprzedzona – wszystko przez dzieła Tolkiena, które są dla mnie absolutnie nie do przebrnięcia. Tymczasem czytam w tym roku już trzecią powieść fantastyczną i jestem nią oczarowana. Po raz kolejny sprawdziła się moja złota reguła – jeśli Anita coś poleca, to bierz to bez wahania! Wszystkie pozycje, które pokochała moja ulubiona booktuberka, bez względu na gatunek, podbiły również moje serce.

Przyznam, że do lektury „Czasu żniw” podchodziłam lekko sceptycznie. Obawiałam się, że tak jak w przypadku  przeciętnej „Fangirl” czy bardzo złego „O krok za daleko” pozytywne recenzje są zbyt na wyrost i że książka okaże się wtórna, bądź młoda, debiutująca Samantha Shannon nie podoła misji stworzenia spójnego świata lub wykreowania ciekawych i oryginalnych bohaterów. Och, jak bardzo się myliłam!

piątek, 26 lutego 2016

(42) "Czerwona królowa" Victoria Aveyard

15 komentarzy:
 Hej, hej, kochani!
Na początku tej recenzji chciałabym zaznaczyć, że nie przepadam za dystopiami. Owszem, czytam je, ale wszystkie oparte są na podobnych schematach, więc nudzą mnie.  Do historii, które dzieją się w przyszłości, a które naprawdę mnie poruszyły mogę zaliczyć „Igrzyska śmierci”, „Monument 14”, a ostatnio także „Czerwoną królową”. Co w tej książce jest takiego niezwykłego? Dlaczego aż tak mi się podoba? O tym mam nadzieję Wam opowiedzieć.

Akcja „Czerwonej królowej” dzieje się w królestwie Norty. Państwo jest rządzone przez okrutnego króla, który toczy brutalną, wieloletnią wojnę z sąsiadami. Społeczeństwo Norty, jak i całego ówczesnego świata jest podzielone, a kryterium jest kolor krwi. Srebrni, bogaci arystokraci, posiadają nadludzkie moce i zajmują wysokie pozycje w państwie. Czerwoni to zwykli ludzie, traktowani jako siła robocza i mięso armatnie. Główną bohaterką książki jest Mare – Czerwona dziewczyna, której przeznaczeniem jest walka i najprawdopodobniej  śmierć na froncie. Tuż przed swoimi osiemnastymi urodzinami Mare trafia na dwór królewski, co ratuje ją przed poborem. Jest to jednak dopiero początek zmian w życiu głównej bohaterki, która wkrótce trafi w wir gier o władzę i politycznych intryg. Mare będzie musiała nauczyć się, komu może ufać, a kto może zdradzić jej idee.

piątek, 8 stycznia 2016

(30) "Następczyni" Kiera Cass

14 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Rok temu byłam naprawdę zarobiona – wzięłam na siebie za dużo wszystkiego i nie miałam ochoty na nic. Dodatkowo cierpiałam na naprawdę ogromnego książkowego kaca po zakończeniu „Przeminęło z wiatrem”. Lekarstwem na to okazały się „Rywalki” Kiery Cass – książka pozornie zwykła, ale na swój sposób genialna! (no, i te okładki <3 )

To, co pokochałam w „Rywalkach” to bajkowość. Która z nas nie marzyła o tym, żeby zostać księżniczką? Ja tego bardzo, bardzo, bardzo, bardzo chciałam. A „Rywalki” dały mi odrobinę tego luksusu, no i nowego książkowego męża. W mgnieniu oka pochłonęłam trzy tomy i czekałam na kolejny.

środa, 18 listopada 2015

(20) "Opowieść Podręcznej" Margaret Atwood

7 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!

Ostatnio cały świat przekonał się, do czego może prowadzić fundamentalizm religijny. Zamachy w Paryżu udowodniły, że najpiękniejsza nawet religia (choć nie uważam za taką islamu) może prowadzić do zła. A co by było, gdyby chrześcijanie tak dokładnie zaczęli przestrzegać słów Biblii?? Odpowiedź na to pytanie możemy odnaleźć w „Opowieści Podręcznej” kanadyjskiej pisarki Margaret Atwood.

Studiując Pismo Święte można natrafi na wiele budzących sprzeciw fraz – chociażby historia Lei i Jakuba, Abrahama, Sary i jej niewolnicy, czy fragmenty listów świętego Pawła.  Obecnie tłumaczymy je jako dostosowanie  się do ówczesnej mentalności… Jednak u Margaret Atwood  słowa Biblii stały się prawem, kobiety przestały być traktowane jak ludzie, a wszelka przyjemność została zakazana.

środa, 4 listopada 2015

(18) "Starter" Lissa Price

6 komentarzy:
Hej, hej, kochani!
Chciałabym Wam opowiedzieć o książce, która przypadkiem pojawiła się na mojej półce i którą zupełnie przez przypadek tak szybko przeczytałam. Wychwalany przez wielu blogerów „Starter” nieszczególnie przypadł mi do gustu… Dlaczego?
Pierwsza rzecz, na którą muszę zwrócić uwagę to przepiękna szata graficzna. Pewnie czytacie o tym w każdej recenzji książki Lissy Price, ale to wydanie jest naprawdę niesamowite. Sama nie chciałam w to wierzyć do momentu, gdy nie wyciągnęłam „Startera” z paczki – to powód, dla którego warto mieć tę powieść na swojej półce. Przyciągająca uwagę, błyszcząca okładka z piękną dziewczyną w roli głównej zdecydowanie przyciąga uwagę.

sobota, 31 października 2015

(17) "Niezgodna" Veronica Roth

15 komentarzy:
Hej, hej, Kochani!

Chciałabym Wam dziś opowiedzieć o książce, od której spodziewałam się wszystkiego, co najgorsze. Byłam nastawiona na kiepską lekturę, którą po 200 stronach odłożę. Tymczasem „Niezgodna”, choć fenomenem literackim nie jest, okazała się całkiem przyjemną i wciągającą pozycją.

Książka pani Roth często porównywana bywa z „Igrzyskami śmierci” Suzanne Collins, co jest niezwykle krzywdzące. Jedyne czynniki, które je łączą to pierwszoosobowa narracja prowadzona z perspektywy dość silnej nastolatki i akcja tocząca się w postapokaliptycznej Ameryce.  Ale po kolei…