Hej, hej, Kochani!
Ostatnio miałam przyjemność czytać niemal same genialne
książki, więc musieliście naczytać się moich zachwytów. Pewnie się Wam już
znudziło, prawda? Dlatego dziś, na odmianę, książka, która nie podobała mi się
bardzo, bardzo, bardzo! Dawno tak nie cieszyłam się z zakończenia jakiejś
lektury!
Agent specjalny Ethan Bruke budzi się w tajemniczym
miasteczku Wayward Pines i okazuje się, że nie pamięta nic, oprócz tego, że
uległ wypadkowi samochodowemu. Wkrótce okazuje się, że jest agentem
federalnym i miał do spełnienia misję w tym małym, spokojnym, typowo amerykańskim
miasteczku w stanie Idaho. Nie otrzymuje jednak, jak mógł się spodziewać
pomocy, ponadto, okazuje się, że wszyscy
chcą utrudnić mu wykonanie zadania. Giną jego rzeczy, telefon nie może
skontaktować się ze światem zewnętrznym, dodatkowo, okazuje się, że mieszkańcy
Wayward Pines nie są tacy, jacy powinni być. Wkrótce agent federalny przekonuje się, że
jego podstawowym zadaniem w tajemniczym miasteczku jest przetrwać.