Hej, hej, Kochani!
Był taki czas w moim literackim życiu, że z prawdziwą pasją
czytałam książki obyczajowe, opowiadające o życiu zwykłych ludzi. Dlatego kiedy
moja Przyjaciółka pożyczyła mi debiutancką książkę tajemniczej autorki Very
Falski, ucieszyłam się, myśląc, że miło będzie zrobić sobie sentymentalną
wycieczkę w przeszłość i znów zaczytać się w książce z gatunku tych, które
zachwycały mnie jeszcze kilka lat temu. Mój entuzjazm tym bardziej rósł, im
więcej recenzji wychwalających „Za żadne skarby” niemal pod niebiosa
przeczytałam. Wreszcie nadszedł ten czas i z debiutem pani Falski zapoznałam
się i ja. I niestety, skonsternowana zastanawiam się, czy ja na pewno czytałam
tę samą powieść, co inni blogerzy?
Ewa to dziewczyna z mazurskiej wsi, której udało wyrwać się
z prowincji. Ukończyła studia, zajęła się pracą naukową w dziedzinie
mikrobiologii. Znalazła mężczyznę, z którym, zdawałoby się, może ułożyć sobie
życie. Wszystko odmieniło się diametralnie po śmierci jej matki. Ewa zmuszona była
porzucić szansę na rozwój kariery i wrócić do rodzinnej Wężówki, by zająć się
uzależnionym od alkoholu ojcem, siostrami oraz cierpiącym na rzadką chorobę genetyczną
bratem. W Wężówce nieoczekiwanie poznaje młodego i przystojnego milionera,
który na zawsze odmieni jej życie.