Dzień dobry, kochani!
Są czasem takie książki, o których wiecie z góry, że muszą
się Wam spodobać. Czujecie, że zmienią Wasze spojrzenie na świat, poruszą i
ukażą inne aspekty życia. Dla mnie jedną z takich książek, które zdecydowanie
sprawiły, że stałam się choć trochę dojrzalsza, jest wydana niedawno nakładem wydawnictwa
Fronda książka „Bóg liczy łzy kobiet”.
Pelagia była młoda i zakochana. Kiedy skończyła się wojna,
była pewna, że wraz z niemiecką armią, oddalają się także jej problemy i że od
tej pory będzie ją czekać szczęśliwe życie z ukochanym Groszkiem. Niestety,
wkrótce okazało się, że komunistyczni „wyzwoliciele” niewiele są lepsi od
niedawnych okupantów. Ukochany Peli został aresztowany, nikt nie poznał jego
dalszych losów, a ona sama stała się więźniem sowieckiego oficera. Gwałcona
brutalna przez trzy dni, była przerażona, gdy odkryła, że jest w ciąży… A to
dopiero początek okrutnego życia, jakie wiodła, cały czas będąc wierna swoim
zasadom oraz Bogu.












