Witajcie, moi Drodzy!
Coś czuję, że ta recenzja będzie skierowana głównie do pań.
Dlatego, jeśli mam jakichś męskich czytelników, strasznie Was przepraszam. Ale
taka jest też pozycja, o której dzisiaj chciałabym opowiedzieć. Tomik wierszy
Rupi Kaur przebojem zawojował Instagrama i inne social media, stając się żywym
dowodem na to, że poezja wciąż jest potrzebna i że pisząc wiersze, można
osiągnąć sukces wydawniczy.
„Mleko i miód” to zbiór prostych, bardzo krótkich wierszy
lub raczej sentencji, które opowiadają o różnych aspektach kobiecości. Tomik
podzielony jest na cztery części:
cierpienie, kochanie, zrywanie i gojenie. Każdy z nich opisuje inny etap
życia i dojrzewania autorki, więc każda kobieta, niezależnie, czy taka młoda
jak ja, czy dojrzała jak na przykład moja mama, odnajdzie tu coś dla siebie. „Mleko
i miód” stało się formą terapii dla autorki i jak ma ona nadzieję, stanie się
terapią dla jej czytelniczek.
