niedziela, 23 lipca 2017

(179) "Na tropie" Ewa Kołda

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Ostatnio postanowiłam przełamać swoją niechęć i dać szansę naszym rodzimym debiutantom. W końcu sama kiedyś pisałam i chciałam wydać swoją książkę. Jestem też przeciwna kategoryzowaniu książek, tylko dlatego, że ich autorzy są Polakami. Dlatego kiedy otrzymałam propozycję od młodej pisarki, Ewy Kołdy, by zrecenzować jej powieść dla młodzieży, nie wahałam się długo. Niestety, nie była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć.

Rozpoczynają się wakacje. Cztery najlepsze przyjaciółki, które właśnie zakończyły pierwszą klasę liceum są gotowe na nowe, letnie przygody. Każda z nich spędzi te miesięce w inny sposób. Skonfliktowana z rodzicami Diana wyjeżdża jako modelka do Wiednia. Niepewna siebie Audrey podejmuje wakacyjną pracę w sklepie odzieżowym, gdzie poznaje homoseksualistę Damiana. Przebojowa i towarzyska Nina zostaje wysłana za karę nad morze, do opieki na schorowaną babcią. Artystka Ewelina udaje się zaś na obóz malarski, gdzie będzie mogła rozwijać swój talent. Dziewczęta  nie zapominają jednak o sobie i wspierają się w trudnych chwilach.

piątek, 21 lipca 2017

(178) "Behawiorysta" Remigiusz Mróz

Brak komentarzy:
Witajcie moi Drodzy!
Każdy z nas został w życiu zraniony. Każdego z nas kiedyś skrzywdzono. Każdy z nas nosi w sobie jakieś rany i blizny, o których nie potrafi zapomnieć. A gdyby… Gdybyś miał szansę sprawić, że osoba, która Cię skrzywdziła zginie? Ktoś pomści Twoje zranienie, Twój ból. Wystarczy jedna Twoja decyzja… Ale przecież ty jesteś dobrym człowiekiem, prawda? Nie skazałbyś nikogo na śmierć. Tylko czy na pewno? A może bierność to także forma morderstwa? Wszystkie te pytania z pewnością pojawią się w głowie czytelnika, gdy zakończy lekturę najlepszej moim zdaniem powieści Remigiusza Mroza – „Behawiorysty”.

Szaleniec, tytułujący się Kompozytorem, zamyka się wraz z zakładnikami w opolskim przedszkolu. Do swojego czynu angażuje również obserwatorów – internautów poszukujących w sieci krwawych obrazów oraz ekstremalnych doznań. Stawia przed nimi pytanie znane jako dylemat wagonika – każe wybrać pomiędzy życiem małej dziewczynki a starszej przedszkolanki. Bezradna policja prosi o pomoc relegowanego z służby prokuratora Gerarda Edlinga. Wydarzenia w śląskim przedszkolu to dopiero preludium do Koncertu krwi granego zarówno przez niepoczytalnego terrorystę, jak i genialnego prokuratora, zwanego przez wszystkich „behawiorystą”.

środa, 19 lipca 2017

(177) "Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Pomimo że mam już ponad osiemnaście lat, w głębi duszy wciąż czuję się dzieckiem. Często oglądam bajki Disneya i tylko cieszę się, że mam młodszą siostrę, bo to nie wstyd. Ostatnio, dzięki jej namowom, sięgnęłam po książkę, którą jako dziecko darzyłam uwielbieniem. Mowa o „Małej księżniczce” Frances Hodgosn Burnett – jednym z klasyków literatury dziecięcej.

Rozpieszcza na przez ojca siedmioletnia Sara Crewe trafia na londyńską pensję prowadzoną przez pannę Minchin. Wyróżniająca się pięknymi strojami,  a także obdarzona wielką wyobraźnią dziewczynka szybko budzi różne emocje wśród swoich koleżanek. Jednak dobre serce „małej księżniczki”, jak jest nazywana, sprawia, że Sara otoczona jest osobami, które ją uwielbiają. Jej życie zmienia się diametralnie, gdy po śmierci ojca staje się nędzarką.
„Mała księżniczka” to powieść, która w dużym stopniu wpłynęła na moje dzieciństwo, a także na to, jakim człowiekiem dzisiaj jestem. Dlatego jednocześnie ekscytowałam się, jak i przerażałam perspektywą kolejnego przeczytania. Obawiałam się tego, że historia Sary Crewe już mnie nie poruszy i stracę dobre wspomnienia o tej pozycji. Na szczęście – na nowo zakochałam się w książce Frances Hodgson Burnett.

poniedziałek, 17 lipca 2017

W kinie i na kanapie #2

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak dawno nie pojawił się żaden post z tego cyklu - a wiecie dlaczego? Po pierwsze dlatego, że ostatnio nie mam w ogóle czasu ani ochoty na filmy, a jeśli coś obejrzę, to nie mogę się zabrać za napisanie o dziele. Ale drugi, dużo ciekawszy powod jest taki, że dzisiejszy post podstępnie ukrył mi się gdzieś z zakamarkach "wersji roboczych". Dlatego z ogroooomnym opóźnieniem zapraszam Was na dwie recenzje,które miały pojawić się już w maju!

sobota, 15 lipca 2017

(176) "Klątwa przeznaczenia" Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Muszę przestać wmawiać sobie, że są gatunki, które mnie nie przekonują i których nie lubię. Może lepiej uwierzyć w to, że to, po jaki rodzaj powieści sięgam zależy głównie od mojego humoru i aktualnych potrzeb. Bo choć przez wiele lat mówiłam sobie „fantasy bleee fuuu” to po raz kolejny czytam dobrą książkę fantastyczną, która naprawdę mnie do siebie przekonuje. Muszę chyba zacząć wierzyć Kitty Ailli, że kiedy ona wybiera dla mnie lekturę, to ta niemal na pewno przypadnie mi do gustu. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję niedocenianego debiutu Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej.

Młoda i niewinna czarodziejka Arienne trafia do Ravillonu – mrocznej, niebezpiecznej, rządzonej silną, męską ręką siedziby Świętej Organizacji. Choć nie jest to miejsce dla niej, tajemnicza przybyszka chce się w nim ukryć i spotkać swoje Przeznaczenie. Nieoczekiwanie staje się nałożnicą i faworytą najokrutniejszego z Mistrzów – Mistrza Walk, Severa.  Czy to właśnie on jest jej Przeznaczeniem? Jaką tajemnicę skrywa jego przeszłość? Czy pomiędzy tak różnymi osobami może zrodzić się uczucie? Odpowiedzi na te pytania uzyskacie, sięgając po „Klątwę przeznaczenia”!

czwartek, 13 lipca 2017

(175) "Krawcowa z Madrytu" María Dueñas

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Po raz kolejny na przełomie ostatnich dni chcę Wam zaprezentować książkę, która niesamowicie mi się spodobała i podbiła moje zakochane w historii XX wieku serduszko. Chyba faktycznie muszę częściej sięgać po sprawdzone, stare, dobre powieści historyczne, bowiem czytanie ich sprawia mi mnóstwo radości. Tym razem za sprawą genialnej powieści „Krawcowa z Madrytu” przeniosłam się do Hiszpanii i Maroka na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych – w czasy rewolucji, hiszpańskiej wojny domowej oraz drugiej wojny światowej.

Rok 1936. Dziewiętnastoletnia Sira, córka samotnej i ubogiej szwaczki wiedzie uporządkowane życie. Wraz z matką pracuje w zakładzie krawieckim, jest zaręczona ze spokojnym, ułożonym i oddanym jej bezgranicznie Ignaciem. Wszystko jednak zmienia się, gdy poznaje niezwykle przystojnego, pociągającego oraz tajemniczego Ramira. Z jego powodu postanawia całkowicie odmienić swoje życie. Związek z wysoko postawionym, bogatym mężczyzną pozwala jej na poznanie wielkiego świata, zasmakowanie elegancji, a także na ucieczkę z Hiszpanii w przededniu wybuchu wojny domowej. Kiedy jednak uwielbiany przez Sirę kochanek opuszcza ją w egzotycznym Maroku, wcześniej pozbawiając całego majątku, kobieta jest zmuszona wziąć swoje życie we własne ręce. Nie przypuszcza jeszcze, że posiadany przez nią talent krawiecki umożliwi jej nie tylko odmianę własnego losu, lecz także wpłynie na koleje dziejów całej Europy.

wtorek, 11 lipca 2017

Polacy nie gęsi i swój język mają, czyli o moich ulubionych polskich autorach

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Czy zwracacie uwagę na to,jakiej narodowości są autorzy książek, które czytacie? Ja szczerze muszę przyznać, że nie. Bardziej interesuje mnie to, czy tematyka książki mi odpowiada, niż to, skąd pochodzi jej twórca. Czasem jednak, czytając naprawdę niezwykłe książki,w głębi duszy żałuję, że ich autorzy są Polakmi. Dlaczego? Ponieważ, gdyby byli na przykład Amerykanami, ich dzieła, naprawdę dobre, mogłyby być znane na całym świecie! Dzisiaj, w ramach akcji Czytam, co polskie organizowanej przez Heavy Books i Zamkniętą w pozytywce chcę Was zaprosić do poznania moich pięciu ulubionych rodzimych autorów! Postaram się pokrótce schakateryzować ich twórczość i wskazać, komu powinna ona przypaść do gustu. Bo ja sama gusta mam bardzo różnorodne!


niedziela, 9 lipca 2017

(174) "Lato Eden" Liz Flanagan

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Przyznam, że ostatnio z coraz mniejszą chęcią sięgam po książki młodzieżowe. Mając osiemnaście lat, może nie jestem jeszcze bardzo stara, jednak zaczyna mi doskwierać schematyczność i naiwność pozycji skierowanych dla nastolatków. Na szczęście wśród mnóstwa złej literatury, trafiają się powieści dobre, przenoszące za sobą wartości. Jedną z nich jest „Lato Eden” brytyjskiej pisarki Liz Flanagan.

Piętnastoletnie Eden i Jess są przyjaciółkami od zawsze. Różni je niemal wszystko – Eden to odważna, piękna, dziewczęca blondynka, natomiast nieśmiała Jess farbuje włosy na różne kolory, ubiera się na czarno, ma tatuaże i piercing. Łączy natomiast przyjaźń, wypróbowana w wielu ciężkich momentach. Kiedy więc przeżywająca trudny okres w życiu Eden znika, Jess wraz z chłopakiem przyjaciółki, Liamem rozpoczyna gorączkowe  poszukiwania. Wie, że z każdą godziną szansę na odnalezienie dziewczyny żywej maleją…

piątek, 7 lipca 2017

(173) "Inwazja" Wojtek Miłoszewski

Brak komentarzy:
 Hej, hej, Kochani!
Już dawno nie zdarzyło się tak, że w stu procentach pochłonęła mnie jakaś lektura. Że nawet, kiedy nie czytałam, lecz byłam zajęta czymś innym, w mojej głowie kłębiły się pytania o dalszy los bohaterów. Że zaczynałam czytać i sama nie wiedziałam, kiedy było za mną już ponad dwieście stron. Jedną z książek, które absolutnie mną zawładnęły okazała się być debiutancka powieść Wojtka Miłoszewskiego (tak, z TYCH Miłoszewskich) „Inwazja” – niesamowite połączenie political fiction z sensacją!

Rok 2017. Armia rosyjska zajmuje terytorium Ukrainy. Wszyscy spodziewają się, że Władimir Putin ni poprzestanie na tym i zaatakuje również Polskę. Kiedy prezydent sterowany przez prezesa partii podejmuje decyzję o ekshumacji sowieckich żołnierzy, wojska sąsiedniego kraju wkraczają na terytorium Rzeczypospolitej. Rozpoczyna się okrutna walka – i choć jej wynik jest już z góry znany, bo czy niewielka, niszczona nierozsądnymi decyzjami ministra obrony narodowej armia może odeprzeć tak silny i skoncentrowany atak, to czytelnik wraz z bohaterami będzie zmagał się z całym terrorem wojny. Wojtek Miłoszewski ukazuje w swojej powieści wojenną pożogę z wielu perspektyw: bezbronnych, skazanych na tułaczkę cywilów, wojskowych prowadzących skazaną na porażkę przegraną czy ludzi biznesu, chcących za wszelką cenę utrzymać swój majątek. 

środa, 5 lipca 2017

(172) "Ulubione momenty" Adriana Popescu

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak widzicie, postanowiłam maksymalnie wykorzystać czas wakacji, póki jeszcze nie męczy mnie moja polonistka – nigdy nie mówcie przed wakacjami, że chcecie iść na olimpiadę, NIGDY – na pozbycie się zaległości book tourowych i recenzenckich. Już prawie odkopałam się z mojego stosika! Lubię takie sposoby zdobywania książek, ponieważ zazwyczaj nie wiem, na co się piszę, więc czytanie książki ma dla mnie posmak nowości i otwiera przede mną kolejne literackie światy. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej powieści z Book touru – „Ulubionych momentów” Adriany Popescu.

Layla i Tristan poznają się na imprezie, gdzie ona jest fotografem. Już od pierwszej chwili pojawia się pomiędzy nimi niewytłumaczalna więź, jednakże postanawiają zostać tylko przyjaciółmi  - wszak oboje są w stałych związkach. Tylko, że związki te nie są do końca zadawalające… Dziewczyna dusi się w relacji z mężczyzną, który, choć wydaje się idealny, nie rozumie jej i nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł. Zrozumienie, wiarę we własne możliwości i chęć do spełniania marzeń ofiarowuje jej właśnie nowopoznany mężczyzna. Czy więc Layla i Tristan pozostaną jedynie przyjaciółmi? Czy taki układ pomiędzy kobietą a mężczyzną jest w ogóle możliwy?

poniedziałek, 3 lipca 2017

(171) "Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty" Sylwia Zientek

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
W moim czytelniczym życiu ostatnio podziało się tak, że przestałam sięgać po książki, które od zawsze sprawiały mi mnóstwo przyjemności. Nawał book tourów, nawał lektur, nawał egzemplarzy recenzenckich, chęć poszerzania swoich czytelniczych horyzontów sprawiły, że niemal zapomniałam o moich ukochanych powieściach historycznych! Ostatni raz czytałam taką w kwietniu! A przecież zawsze sprawiały mi one mnóstwo radości! Na szczęście dzięki współpracy z wydawnictwem W.A.B. mogłam sięgnąć po cudowną powieść Sylwii Zientek – „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty”. I cóż to było za spotkanie! Dawno żadna książka nie spodobała mi się aż tak!

Powieść „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty” to pierwszy tom cyklu opowiadającego ponad czterystuletnią historię rodziny Żmijewskich, prowadzących słynny warszawski hotel. Ich losy stają się jednak jedynie pretekstem do ukazania szerokiego tła obyczajowego, historii Polski oraz historii Warszawy. W pierwszej części Sylwia Zientek przenosi nas w trzy płaszczyzny czasowe. XVII wiek. Królewski lutnista, Laurenty Żmij od lat marzy o założeniu własnego zajazdu w rozwijającym się mieście. Jego cele zaczynają się realizować, gdy u jego boku pojawia się przedsiębiorcza i zaradna Kalina, siostra zmarłej wcześniej żony muzyka. XIX wiek. Angażująca się w życie społeczne i pomoc ubogim Eleonora Żmijewska jest jednym z dzieci właścicieli podupadającego Hotelu Varsovie. Po niespodziewanym i skandalicznym odejściu ojca oraz rozłamach w rodzinie postanawia wyjść za mąż za mężczyznę, który zdaje się być ucieleśnieniem jej marzeń. Nie wie jeszcze, jakie są jego prawdziwe intencje.  XXI wiek. Do Warszawy przyjeżdża tajemnicza Dana Spakowski. Pisarka i obywatelka świata chce odzyskać należącą przed wojną do jej rodziny działkę, na której znajdował się słynny Hotel Regina.

sobota, 1 lipca 2017

Podsumowanie czerwca

Brak komentarzy:
Hej, hej, Kochani!
Jak minął Wam pierwszy tydzień wakacji?  Ja spędziłam go głównie spotykając się z przyjaciółmi, włócząc się po Krakowie i intensywnie powtarzając włoski, bowiem dziś jest mój pierwszy dzień w Italii! <3 Jak ja kocham ten kraj! Ale dzisiaj czas podsumować najpiękniejszy miesiąc  w roku - czerwiec. Znów było intensywnie - urodziny (18 i 20, starych mam znajomych!), dwa zagraniczne wyjazdy (cudowna wycieczka do Niemiec i równie wspaniały rodzinny czas w Wielkiej Brytanii), pobyt u przyjaciółki <Kitty, dzięki za gościnę, było super>, wreszcie ostatnie dni spędzone na nerwowym załatwianiu formalności związanych z zagubieniem dokumentów i karty płatniczej <taaak..., to właśnie typowa Aleksandra>. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko miało miejsce w jednym miesiącu!